Szukaj na tym blogu

15 listopada 2021

Zakazane sny.

2. Tylko jej wyobraźnia.


Nie potrafiła też określić swojego stanu, było to coś pomiędzy snem i czuwaniem. Czuła przy sobie czyjąś, męską podniecającą obecność. Może to była tylko jej wyobraźnia, może chciała, by ktoś ją przytulił, objął i pocałował.


Kiedy kolejnego dnia przyjrzała się mu uważniej, stwierdziła, że nie był ani taki odpychający, ani straszny, jakim wydawał się na początku. Zrozumiała, że jest po prostu bardzo zaniedbany. Pod maską brudu i powierzchownej, można by powiedzieć głupoty, dostrzegła dość inteligentną twarz i bystre, chociaż zmęczone oczy. 

Mimo że wstydziła się do tego przyznać, było w nim coś, co ją pociągało. W którymś momencie przez głowę przebiegła jej nawet myśl, że gdyby doprowadzić go do stanu używalności, umyć, ogolić, i przyzwolicie ubrać, mogłaby z mim pójść do łóżka. Przez krótką chwilę pozwoliła sobie na nieprzyzwoitą fantazję, taki mglisty, lubieżny majak. Po minucie może po dwóch był już to pełny obraz, ostry, czysty i wyraźny. Widziała siebie i jego, widziała, że pieprzy się z nim w tych kaszkach, że posuwa ją jak dziką, niezaspokojoną sukę. Jej ciałem szarpnął zimny dreszcz, przeraziły ją własne wyobrażenia. Błyskawicznie pozbyła się wizji i skarciła się:

„Anka, coś ty, aż tak bardzo ci chłopa brakuje, że od razu z chcesz iść pierwszym lepszym!?”

To było dziwne doświadczenie. Z jednej strony budziło trwogę, ale z drugiej wyzwalało w niej najbardziej pierwotne instynkty. Myślała, że te myśli już nie wrócą, jednak wkrótce pojawiły się kolejne wizje. Były dłuższe, trudniejsze do odpędzenia, bardziej natrętne.

Któregoś dnia, kiedy się zbliżała, facet bezczelnie wyjął fujarę i zaczął się bawić. Zamiast się oburzyć, krzyknąć, czy chociażby odwrócić wzrok, ona zrobiła coś, co zaskoczyło nawet ją samą. Zatrzymała się i patrzyła na niego: bez żadnego wstydu, bez lęku, bez skrępowania. Patrzyła na jego wielką, sterczącą pytę i poczuła, że jest podniecona. W jej majtkach zrobiło się mokro.

Wbiegła do biura, bez namysłu położyła aktówkę na stoliku do kawy i schowała się za drzwiami łazienki. Usiadła na sedesie, rozwarła uda, i palcami doprowadziła się do szybkiego, intensywnego orgazmu. Zaczęła trząść się jak galareta, a przed jej oczami wirowały kolorowe kółeczka. Zacisnęła zęby, przygryzając dolną wargę, byleby tylko nie wydać z siebie jakiegoś niekontrolowanego odgłosu.

Nie wiedziała co się z nią działo, była inna, czuła się tak, jakby jakaś siła zaczynała przejmować nad nią kontrolę. Do końca dnia nie mogła się na niczym skupić, chodziła rozbudzona, rozkojarzona, ale dziwnie nieprzyzwoicie zadowolona. Chciała się za to skarcić, ale nie potrafiła.

Tego dnia Anna wybrała się na kolację do pobliskiej restauracji o dźwięcznej nazwie Złoty Łabędź. Ludzi było niewielu, cztery, może pięć osób. W sali panoszył się półmrok, blask migocących świec i cicha nastrojowa muzyka. Zamówiła zestaw sałatek i kawałek pieczonego kurczaka. Wychodząc, kupiła i zabrała ze sobą butelkę czerwonego półsłodkiego wina. Do domu wróciła zatrzymaną przypadkowo taksówką.

Usiadła w salonie od strony ogrodu. Z tego miejsca doskonale słyszała szum drzew i świergot jakiegoś ptaka. Wypiła trzy kieliszki, rozebrała się, wzięła gorącą kąpiel i położyła do łóżka.

Było tuż po północy. Myślała o swoim życiu, o seksie i o facetach, zasypiała, a może już spała, sama nie potrafiła tego ocenić. Nie potrafiła też określić swojego stanu, było to coś pomiędzy snem i czuwaniem. Czuła przy sobie czyjąś, męską podniecającą obecność. Może to była tylko jej wyobraźnia, może chciała, by ktoś ją przytulił, objął i pocałował. Wyobrażała sobie, że kocha się z przystojnym, dobrze umięśnionym, trochę nieokrzesanym, a może nawet dzikim facetem w jakimś lesie, wśród traw i zieleni. Trwało to może pół godziny, może nieco dłużej, ale dla niej czas zdawał się ciągnąć w nieskończoność. W końcu bezsilna poddała się fali znużenia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...