3. Może nikogo tam nie było.
Czyjś tors przywarł do niej od tyłu. Może nikogo tam nie było, może to wszystko było tylko jej wyobrażeniem. Mocne ramiona obejmowały ją wpół. W ciemności nie mogła nic dostrzec, ale była przekonana, że gdyby nawet było zupełnie jasno, też nic by nie widziała.
W pewnej chwili zdawało się, że ledwie zdążyła przyłożyć głowę do poduszki, że ledwie zdążyła zasnąć, poczuła czyjąś dłoń na swojej piersi. Nie wystraszyła się, bo była zbyt senna, jej myśli płynęły zbyt wolno. Będąc całkowicie przekonana, że to dalszy ciąg jej słodkich majaków, zignorowała dotyk. W jakiś sposób wiedziała, że jeśli tylko zacznie myśleć, sen pryśnie, a ona wróci do szarej rzeczywistości. Nie chciała tego, pragnęła zbliżenia, pragnęła gorącego seksu.
Dłoń przyjemnie wędrowała po jej ciele: szeroka, szorstka, ale delikatna. Pozwoliła jej unieść swoją jedwabną koszulkę niemal pod brodę. Kiedy ręka przesunęła się na jej brzuch, Anna jęknęła przeciągle. Jej cipka zwilgotniała najpierw głęboko w środku, a później bliżej wyjścia. Drżała, czuła, że jest gotowa do kopulacji, penetracji, pragnęła zostać jak najszybciej zaspokojona.
Tak naprawdę nie wiedziała, co się dzieje, nie miała pojęcia czy śpi już, czy może jeszcze czuwa. Nie potrafiła określić wielu rzeczy, ale wyraźnie czuła ramiona, męskie, silne, umięśnione. Ktoś obejmował ją od tyłu i nie protestowała.
Jej myśli jakby uwolniły się od woli.
„Kochaj mnie, wejdź we mnie, głęboko, spraw, żebym poczuła się szczęśliwa.”
Kiedy męskie palce dotarły na jej cipkę, jej ciało wyprężyło się jak u nastolatki. Jej logiczne myślenie wyłączyło się już całkowicie. Po chwili penis, taki gorący, gruby, pulsujący pożądaniem pchał się już między jej uda. Wiedziała, co to oznacza, wiedziała, że to jest seks, penetracja. Czy chciała, aby tego, gdyby była w pełni świadoma? Może tak, może nie.
Teraz była jednak zbyt zmęczona, jej nogi zbyt ciężkie, by się odsunąć, ręce zbyt powolne, by się bronić, każdy ruch zbyt trudny do wykonania, a głowa myślała tylko o seksie. Wydawało się jej, a może coś gdzieś w niej mówiło, że to tylko przyjemna chwila rozrywki, że nie ma potrzeby panikować. Owszem, mogła coś powiedzieć, albo tylko spróbować, że nie che, że to nie tak, ale ona chciała, przecież to był tylko sen.
Rozchyliła szeroko nogi, by wszedł w nią szybciej i głębiej dając całkowite przyzwolenie. Fiut powoli wędrował po jej broszce, miętosząc mokry zarost, czuła narastającą rozkosz. Myślała:
„Wyruchaj mnie, mocno, tak mocno, żebym krzyczała.”
Aż wreszcie wepchnął się do środka. To było jak pożar, ogień ogarniający całe jej ciało.
-Och! – stęknęła.
Czyjś tors przywarł do niej od tyłu. Może nikogo tam nie było, może to wszystko było tylko jej wyobrażeniem. Mocne ramiona obejmowały ją wpół. W ciemności nie mogła nic dostrzec, ale była przekonana, że gdyby nawet było zupełnie jasno, też nic by nie widziała. Potrafiła ocenić ich obecność całym swoim ciałem tak, jakby to ono było jej oczami. Jej kark muskał męski oddech, był jak gorący wiatr na pustyni, jak westchnienie samego szatana. Wypięła pośladki w jego stronę. Pragnęła, by tak ją posuwał, właśnie tak, tak żeby nie mogła złapać tchu, żeby nie mogła pozbierać wlanych myśli. Sama wykonywała przeciwstawne ruchy. Facet pieprzył ją coraz szybciej i coraz namiętniej. Przez chwilę zastanawiała się, skąd się wziął, czy przybył z najgłębszych otchłani piekła, czy też jak anioł, zstąpił z samych niebios.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz