5. To był miód.
Podszedł do stolika pod oknem, wziął z niego mały słoiczek i wrócił do łóżka. Substancja w środku była koloru bursztynowego. Anna niczego się nie domyślała. Chciała, by się nią bawił tak, jak on tego chce. Niesamowita była ta niepewność. Pochylił się nad nią i powoli zaczął wylewać zawartość na jej nagie ciało. Wzdrygnęła się. Ciecz była gorąca, ale nie na tyle, by ją poparzyć. Oblepiała jej skórę grubą warstwą. W powietrzu rozeszła się znajoma woń. To był miód.
Nagle poczuła się dziwnie. Nie potrafiła określić, co to dokładnie było. Miała wrażenie jakby była przez kogoś obserwowana. Powoli, niepewnie otworzyła oczy i dopiero teraz zrozumiała, w czym rzecz. Była związana. Chociaż może nie o to dokładnie chodziło. Była przywiązana do ściany. Dobitnie świadczył o tym ucisk w okolicy kostek i nadgarstków. Uświadomiła sobie, że jej ręce i nogi są rozciągnięte w cztery strony. Po chwili poczuła chłodny powiew powietrza na swoich piersiach. Wciąż nie była pewna, co się dzieje. Jej świadomość jakby się budziła. Dotarło do niej, że jest zupełnie naga. Nie wiedziała, gdzie jest i w jaki sposób się tutaj znalazła. Czuła jedynie, że ściana z nią jest bardzo miękka.
Przed sobą zobaczyła jakąś postać. Spostrzegła krępe ramiona i mocne nogi. Była ciekawa i podniecona. To był mężczyzna. Stał w promieniach światła, więc nie mogła rozpoznać jego twarzy. Wyczuwała, że on także jest nagi. Zadrżała nie ze strachu, lecz z podniecenia. Nie potrafiła powiedzieć, dlaczego się nie bała.
-Jesteś moja. Za chwilę cię posiądę, tak jak będę chciał - powiedział zbliżając się do niej.
Wykonał dwa korki do przodu, był spokojny i pewny siebie. Po chili łagodnym łukiem ściana razem z nią zaczęła opadać do tyłu, tworząc miękkie łóżko. Anna stwierdziła, że to nawet przyjemne.
Próbowała się wyrwać, ale nie mogła się ruszyć, liny były mocno zaciśnięte. Wciąż była bardzo spokojna i odbierała to raczej jak zabawę, jak sen.
Wyjął zza pleców długie pióro.
-Wiesz, co to jest? - spytał.
-Tak. Pióro, - odpowiedziała cichym głosem.
-Wiesz, co nim będę robił?
-Nie mam pojęcia.
-Jesteś ciekawa?
-Jestem.
Chociaż był bardzo pewny siebie. Poza tym w jego zachowaniu nie było niczego agresywnego. Zaczął powoli przesuwać zabawką po jej ciele. Czuła subtelne, ledwie wyczuwalne muskanie, które z każdą sekundą potęgowało jej podniecenie. Oczekiwała w napięciu na każdy kolejny ruch.
-O tak, tak... to bardzo przyjemne... tak mi rób... tak mnie pieść... chcę tego, pragnę, - szeptała.
Łaskotał jej piersi, szyję, brzuch, uda i stopy. Myślała, że zwariuje.
-Nie boisz się? - spytał.
-Nie.
-Nie chcesz tego przerwać?
-Nie. Chcę tego. Nie boję się ciebie. Zerżnij mnie jak starą sukę. Zerżnij, - prosiła.
-Szybka jesteś, - mruknął pod nosem, ale nie spełnił jej prośby.
Podszedł do stolika pod oknem, wziął z niego mały słoiczek i wrócił do łóżka. Substancja w środku była koloru bursztynowego. Anna niczego się nie domyślała. Chciała, by się nią bawił tak, jak on tego chce. Niesamowita była ta niepewność. Pochylił się nad nią i powoli zaczął wylewać zawartość na jej nagie ciało. Wzdrygnęła się. Ciecz była gorąca, ale nie na tyle, by ją poparzyć. Oblepiała jej skórę grubą warstwą. W powietrzu rozeszła się znajoma woń. To był miód.
-Och, - westchnęła.
-Jak ci jest?
-Super.
-Chcesz jeszcze?
-Tak.
-Chwileczkę.
Powoli, nie spiesząc się, zaczął wszystko dokładnie zlizywać. Zaczęła się wić jak piskorz. Z jej ust wydobywały się głośne westchnienia i jęki.
-Jesteś szalony, ale nie przerywaj.
Jego język był nadzwyczaj długi i giętki. Zamiatał nim, niczym miotełką zbierając każdą, nawet najdrobniejszą kropelkę.
-Uaaaaach.... och, ach… Boże, skąd się wziąłeś? - jęczała półprzytomnie.
Nie umiała nad sobą zapanować. Jej ciało trawił ogień pożądania. Chciała jeszcze i jeszcze. Jak długo była w takim stanie? Nie umiała określić. Trwało to może kilka minut, a może całą wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz