Szukaj na tym blogu

20 listopada 2021

Zakazane sny.

7. Czyjeś palce.


Czyjeś palce w sposób bardzo wymowny drażniły jej sutki. Wiedziała, że w pokoju nikogo innego nie ma, a jej własne dłonie spoczywały na kolanach. Te drugie natomiast szarpały i ściskały jej twarde antenki jej cycków. Podniecenie w jej ciele narastało w błyskawicznym tempie. 


Kolejnego dnia w pośpiechu w bliżej nieokreślonym nastroju szła do pracy. Kiedy przecinała skwer na ukos, spostrzegła, że jej ławka... uśmiechnęła się w duchu, dlaczego uważała, że to jej ławka, w każdym bądź razie, ta przed bramą firmy była pusta.

Poczuła głębokie rozczarowanie. To było tak, jakby zniknął ktoś dla niej bardzo ważny. Zatrzymała się w pół kroku, jak na stop-klatce, mając nadzieję, że mężczyzna, ten mężczyzna, jej mężczyzna za chwilę się na niej, na tej ławeczce pojawi. Miała wrażenie, że odszedł tylko na papierosa, że zaraz przyjdzie i usiądzie na niej jak zwykle.

Po minucie, jakby oprzytomniała, jakby zbudziła się ze snu i stwierdziła, że to głupie. Przecież czeka na niedorozwiniętego, bezdomnego pijaka. Nie mogła sobie pozwolić na takie zachowanie, nie mogła sobie pozwolić na takie myśli. Przecież była wykształconą osobą, kimś o wysokiej pozycji społecznej. Tacy ludzie nie powinni jej interesować. Po chwili zastanowienia ruszyła dalej.

Pokój socjalny w jej zakładzie niczym się nie różnił od tysięcy podobnych jemu pomieszczeń. Przywitał ją rząd jasnych szafek pod ścianami, kuchenka gazowa, lodówka i dwa rzędy stolików.

-Słyszałaś? Zabrali tego lumpa, - usłyszała od Bożenki.

Anna stała oparta o zlewozmywak, czekając aż woda w czajniku zagotuje się i będzie mogła sobie zaparzyć mocną kawę.

-Jak to, zabrali go?! Kto go zabrał? – wyrzuciła z siebie z wielką troską i przejęciem.

Koleżanka spojrzała na nią zaskoczona. Szefowa obrzuciła ją przyjaznym spojrzeniem. Musiała przyznać, że Bożenka zawsze wyglądała ładnie. Miała jasne włosy opadające na ramiona, zwykle nosiła białą bluzeczkę odsłaniającą raczej, niż zasłaniającą średniego rozmiaru piersi i czarną spódniczkę do kolan podkreślającą sylwetkę.

-No właśnie, to jest najdziwniejsze... - Bożenka zawiesiła głos, - To był czarny samochód z ciemnymi szybami... kazali mu wsiąść i odjechali… Jak w jakimś amerykańskim filmie. Może to jakiś agent.

Te słowa powiedziała z podnieceniem i ekscytacją. Anna poczuła się tak, jakby ktoś zabrał jej coś cennego. Znów pojawiły się w niej mieszane uczucia. Przecież nie powinna się tak czuć, a jednak. Nerwowym ruchem wzięła swoją kawę i znikła za drzwiami gabinetu. Szła jak robot, mocno stawiając nogi na podłodze, była spięta.

“Cholera jasna zabrali go. Jak to zabrali go? Pijaka? Po co? To niemożliwe”, - myślała gorączkowo. Chciała o tym zapomnieć, ale nie mogła. Im bardziej się starała, tym szybciej myśli wracały. 

Czuła, że dziś będzie się jej ciężej pracowało. Powoli, z ociąganiem się uruchomiła komputer i jakby, ktoś zrobił jej wielką krzywdę, zabrała się do pracy. Patrzyła na rzędy cyfr, próbując objąć je swoją świadomością. Niestety tego dnia była jednak zbyt rozbita, rozkojarzona i wykonanie jakiejkolwiek czynności było dla niej zbyt trudne. W końcu poddała się i znużona zasnęła.

W pewnym momencie (zdawało się jej, że spała najwyżej kilka minut) ku swojemu wielkiemu zadowoleniu poczuła męskie, ciepłe dłonie na podnieconych i nabrzmiałych piersiach. Mimo iż była ubrana (przecież był środek dnia) dłonie dotykały jej nagiej skóry. Część świadomości wyraźnie czuła, że na jej ciele nie ma kompletnie nic. Nie potrafiła, a może nie chciała, tego wytłumaczyć. Mimo wszystko nie otwierała oczu. Pragnęła tę chwilę przeciągnąć jak najdłużej. Uśmiechnęła się do siebie, bo cała ta sytuacja była głupia, ale bardzo przyjemna.

Czyjeś palce w sposób bardzo wymowny drażniły jej sutki. Wiedziała, że w pokoju nikogo innego nie ma, a jej własne dłonie spoczywały na kolanach. Te drugie natomiast szarpały i ściskały jej twarde antenki jej cycków. Podniecenie w jej ciele narastało w błyskawicznym tempie. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...