Szukaj na tym blogu

4 listopada 2021

Usługi ogrodnicze.

29. Twardo grasz.


-Dwieście za strzyżenie, pięćset za cały wieczór, plus to, co wypracowałeś w ogrodzie. Odpowiada?

Szybko przeliczyłem, jak miałem już brnąć w to łajno, to już na całego.

-Niech będzie, - kiwnąłem głową, - ale w zakładzie postara się pani o większą premię dla mnie i mam mieć dwóch ludzi do pomocy.

-Twardo grasz, ale dobrze, masz to.


-Przecież robi pani ze mnie męską dziwkę, - broniłem się.

Na chwilę zapadła niezręczna cisza.

-No dobrze, przepraszam, - odezwała się w końcu, - nie chciałam pana obrazić... chociaż na razie mówimy tylko o strzyżeniu, panie Jarku.

Popatrzyłem na nią.

-A to coś zmienia?

-To tylko przycięcie zarostu.

-I co, myśli pani, że na przycięciu się skończy?

-Hm... no nie wiem... - śmiała mi się w twarz.

-Aha, nie wie pani...

-To, co stanie się dalej, to już tylko od pana zależy.

-Pani Elu, co my robimy?

-Jak to co?!

-Jest pani moją szefową, to niemoralne.

Skrzywiła się tylko połową twarzy i kwaśno powiedziała:

-A niech mi pan powie, czy moralne jest okradanie pana przez banki i komorników?

-No chyba nie, ale przecież ja jestem żonaty.

-Panie Jarku, niech pan na mnie spojrzy.

-Nie rozumiem.

-Do jasnej cholery, czego pan tu nie rozumie?! Kto panu każe opowiadać o wszystkim żonie?!

Przełknąłem ślinę.

-Moje sumienie, pani Elu.

-Taaaa... pięknie... to nakarm pan sumieniem swoje dzieci.

Teraz dopiero poczułem się nieswojo.

-Nie mogę.

Znów się pochyliła i zwróciła poufnym tonem:

-Słuchaj... to tylko robota... jak każda inna... dostaniesz za to uczciwą zapłatę...

-Nie, nie tak powinno się zarabiać. To nie są uczciwe pieniądze.

-Sugerujesz, że je ukradłam?

-Nie.

-A może ty je ukradniesz?

-Nie o to mi chodziło.

-Może nie są ci potrzebne?

Nie wiedziałem już, jak dobierać argumenty.

-Są potrzebne, ale...

Usiadła na oparciu fotela i położyła dłoń na moim kolanie.

-Jarusiu kochany proszę cię, nie drocz się ze mną, - powiedziała pieszczotliwym tonem.

Czułem jej presję. Jakby nie było, była moją szefową, a ja niedawno podjąłem pracę. Mogła pod byle pretekstem zabrać mi premię, albo zwolnić.

-Daj spokój, tylko ty będziesz wiedział, jak zarobiłeś te pieniądze. Żonie powiesz, że wziąłeś ekstra zlecenie i będzie to zgodne z prawdą.

-No tak, - uśmiechnąłem się.

Popatrzyła na mnie, a ja wiedziałem, że dla niej mój uśmiech oznaczał wyrażenie zgody. Dalsza część rozmowy potoczyła się już dziwnie swojskim torem.

-No to ile? - spytałem krótko.

-Dwieście za strzyżenie, pięćset za cały wieczór, plus to, co wypracowałeś w ogrodzie. Odpowiada?

Szybko przeliczyłem, jak miałem już brnąć w to łajno, to już na całego.

-Niech będzie, - kiwnąłem głową, - ale w zakładzie postara się pani o większą premię dla mnie i mam mieć dwóch ludzi do pomocy.

-Twardo grasz, ale dobrze, masz to.

Czułem się jak skazaniec prowadzony na szafot, kompletnie bezradny, ale szczęśliwy, szczególnie że pani Ela podjęła miłą, niezobowiązującą rozmowę.

-Co tam u pana? Dzieci zdrowe?

-Tak. Dziękuję, zdrowe.

-A jak tam mała Kasia? Wkrótce pewnie pójdzie do szkoły?

-W przyszłym roku maszeruje do zerówki.

-Hm tak, a Patryk?

-Patryk za tydzień kończy sześć miesięcy, a co tam u pani, pani Elu?

-A nic, Anielka jesienią wychodzi za mąż, a Romek w przyszłym roku zdaje maturę.

-Jestem u pani dość często, ale od jakiegoś czasu ich nie widuję.

-Są w Londynie.

-Och, dlaczego nie z panią?

-Wyjechały z ojcem.

-O, a dlaczego?

-Rozwodzę się, panie Jarku.

-Rozumiem, to przykre.

Popatrzyła na mnie, przerywając dialog w momencie, w którym zaczął być ciekawy i chrząknęła.

-No to co, zabiera się pan do pracy? Czas ucieka!

Zawahałem się, jakbym w ostatniej chwili zamierzał uciec spod topora.

-Nie mam narzędzi, - jęknąłem.

Bezceremonialnie rozchyliła poły szlafroka. Teraz widziałem nie tylko jej cipkę, ale część brzucha i te wielkie wspaniałe piersi.

-Ja przyniosę, - powiedziała rzeczowo, ale spokojnie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...