Szukaj na tym blogu

19 marca 2023

Miasto kobiet.

85. Ja stałem, a ona klęczała.


Oczywiście zbyt długo to nie trwało. Ta zajebista baba od razu chwyciła mojego penisa tuż za żyłą, ustawiła pod odpowiednim kątem i szeroko otworzyła usta. Bardzo szeroko. Mój kutas był niesamowicie gruby i twardy. Chciałem tego doświadczyć. No i tak się stało. Już po chwili siedziałem głowicą w jej ustach. Było gorąco, mokro bardzo przyjemnie. 

Ugiąłem nogi w kolanach i kołysałem się z boku na bok. Coraz trudniej było mi utrzymać równowagę. Tymczasem ona już nie zwracała uwagi na to co robię. Całkowicie skupiła się na dokładnym obrabianiu mojego kutasa. Bardzo dokładnym. Ssała i ciągnęła. W jej ustach tworzyło się spore podciśnienie. To doprowadzało mnie do szaleństwa. Zważywszy na to, że staliśmy na środku ulicy, wśród ludzi, którzy nie wybałuszali oczu jak na jakichś dzikusów, tylko zaledwie przelotnie mierzyli nas wzrokiem, bardzo trudno było mi zachować zdrowy rozsądek. 

Byliśmy nadzy. Ja stałem, a ona klęczała na płytkach chodnikowych. Znajdowała się tuż przede mną, z tymi wielkimi niesamowicie podniecającymi cycami. Tak normalnie trzymała mnie za chuja. Wyginała do dołu tak mocno, że zdawało mi się, że trzeszczy w posadach i zaraz mi go wyrwie z korzeniami. Jej  słodkie usta obejmowały   podnieconą głowicę. Język pracował wytrwale ze wszystkich stron. Przed moimi oczami wirowały kolorowe kółeczka, robiło mi się słabo, dyszałem ciężko, serce waliło mi jak młot. Nie mogłem uwierzyć. Ten świat doprowadzał mnie do szaleństwa. Z jednej strony chciałem stąd uciec jak najszybciej, a z drugiej zostać jak najdłużej się da. 

Nie mogąc wytrzymać, wyciągnąłem dłonie i chwyciłem ją za potylicę. Jej włosy były czarne, długie i miękkie. Swobodnie opadały na plecy, falowały, lśniły czernią i aksamitem. Przycisnąłem jej głowę do siebie, a ona jeszcze szerzej otworzyła swoje usta. Wszedłem w nią trochę głębiej. Penis był wielki i gruby. Wypełniał całą jej buzię tak, że nie było już miejsca. Mimo wszystko nie dusiła się, nie krztusiła, tylko przyjmowała mnie z oddaniem. 

Patrzyła na mnie. Próbowała unosić oczy i mnie obserwować, śledzić to jak się zachowuję. Dłonią gładziła moje jajka. To w zachęcie, żebym kontynuował, a ja bałem się wepchnąć go dalej. Może to głupie, ale bałem się, że zrobię jej krzywdę. Było już tam naprawdę bardzo mało miejsca. 

Klęczała, pochylała się do przodu. Jej cycki delikatnie opadały. Były jak worki z piaskiem. Moje mięśnie były naprężone do granic wytrzymałości. Kołysałem się na wymęczonych udach. To trwało stanowczo zbyt długo. Byłem przekonany, że za chwilę się spuszczę. Rzeczywiście to było jakieś szaleństwo. 

Tak czy owak, kiedyś musiało się to skończyć. Musieliśmy przerwać na chwilę. Musieliśmy przerwać, aby móc odetchnąć, zaczerpnąć powietrza, spojrzeć z dystansu. Musieliśmy odpocząć chociaż trochę, chociaż odrobinę. Nie byłem w stanie ciągnąć tego na tak wysokich obrotach.

Staliśmy naprzeciwko siebie. Położyła dłoń na moim ramieniu. Była niższa. Uniosła oczy. Widziałem w nich płomień, żar. Jej spojrzenie wyrażało wszystko. Zresztą moje chyba tak samo. Myślałem tylko o jednym. Tylko o tym, żeby bzykać się do upadłego. Trudno było mi powiedzieć cokolwiek, wyrazić to co czuję. Pragnąłem, potrzebowałem jej teraz tutaj. 

-Chodź. Zabiorę cię gdzieś, - odezwała się.

Patrząc prosto w jej oczy, myślałem dokładnie tak samo. Mierzyliśmy się spojrzeniem. Moja dłoń spoczywała w okolicach jej talii. Ciężko dyszałem, trzęsłem się na całym ciele. Ona także dygotała. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...