Szukaj na tym blogu

21 marca 2023

Miasto kobiet.

87. Jeszcze się nie spuściłem. 


Drżała, dygotała, próbując zachować resztki przytomności. Bardzo się jej to podobało, ale ledwie żyła. Przyznam szczerze, że niewiele mnie to obchodziło. Nade wszystko chciałem to zrobić. Chciałem wejść w jej dupę i wydymać ją w ten sposób do samego końca. 

Zanim do tego doszło, zanim wlazłem w nią choćby połową mojego penisa, a muszę przyznać, że jaja mi już rozpierało do granic możliwości, miałem wrażenie, wyzionę ducha. 

Przewróciliśmy się, śmiejąc się i rechocząc jak dzieciaki. Po chwili leżałem za nią dość wygodnie i szykowałem się do dalszej zabawy. Ona czekała z uniesioną nogą. Mój penis już siedział w jej dupeczce do połowy. Tak po chamsku, bezczelnie wdarłem się w nią, czując, jak prawie ją rozrywam. Nie spodziewałem się tego, ale była obłędnie, niebotycznie ciasna. Bałem się posunąć choćby o centymetr. Każdy najmniejszy ruch wywoływał we mnie tak potężną falę rozkoszy, że nie miałem wątpliwości, że się spuszczę. Oczywiście w każdym momencie mogło się to stać.

Dziewczyna już piszczała. Co ja mówię, prawie wyła z rozkoszy. Nie mogła wytrzymać, czując tego wielkiego kutasa w swojej dupce.

-Ooooch, taaaak, taaaaak! Jest doskonały. Pchaj się, pchaj się! Och, taaaak chcę go poczuć głęboko, do samego końca! Pchaj się, pchaj się po same jaja!   

Wzdychała, jęczała, a ja drżałem, leżąc za nią. Przywarty do jej pleców, poruszałem się powoli, milimetr po milimetrze. Wchodziłem coraz głębiej.

Po jakimś czasie płynnie przeszliśmy do kolejnego etapu. Ona leżała. Znowu nie wiem, jak do tego doszło. Leżała na plecach z szeroko rozsuniętymi wysoko uniesionymi udami. Jej kolana prawie dotykały cycków. Trzymałem ją tuż pod tymi obfitymi piersiami. Mój kutas cały czas w niej siedział. Był głęboko, po same jaja. No ale brakowało jeszcze czegoś więcej. Musiałem przecież zacząć poruszać się do przodu i do tyłu, nadać rytm swojemu ciału. Musiałem to zrobić, bo chciałem wywołać eksplozję w mojej głowie. Mimo to bałem się poruszać. Doskonale zdawałem sobie sprawę, co to oznacza. Nie byłem pewny, ile jeszcze zdołam tak wytrzymać. Jeden ruch? Dwa? Może więcej. 

Ona jęczała głośno. Z szeroko otwartymi ustami wpatrywała się w sufit. Jej wzrok był błędny. Sutki miała sztywne, twarde jakby z drewna. Pchałem się powoli do przodu. Jeszcze trochę, jeszcze kawałek, odrobinę. A później powoli do tyłu. 

-Och tak. Tak mi dobrze, - słyszałem. 

Raz za razem powoli zmieniałem ustawienie swoich bioder: przód-tył, przód-tył… Bez pośpiechu. O tak. Jeszcze się nie spuściłem. To dobrze, doskonale. Dalej. Jej dupa była szeroko rozchylona, otwarta na penetrację mojego narzędzia. O tak. Tak. Ruchałem ją w dupę. 

Wszystko odbywało się szybciej i mocniej niż mógłbym przypuszczać. Nigdy w życiu nie śmiałbym pomyśleć, że mój fiut będzie tak wielki, tak potężny, gruby, twardej, żylasty. Nie śmiałbym marzyć, że będę miał tak niesamowitą erekcję. No ale przy tak cudownej kochance wszystko chyba jest możliwe.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...