80. Byłem zwierzątkiem domowym.
Ruszyliśmy przez plac obsadzony różnego typu roślinnością. Już po kilkudziesięciu metrach za kolejnymi warstwami drzew i krzewów cały ten zgiełk wydawał się nie tylko cichszy, ale i bardziej nierealny. Tutaj poczułem się tak, jakby to wszystko działo się gdzieś poza mną, jakby mnie nie dotyczyło.
-Z kim? - spytałem zupełnie odruchowo i zabrzmiało to nieco dziwnie.
-Co, z kim? - odpowiedziała wyrwana ze swoich rozmyślań.
-Z kim mamy się spotkać?
Spojrzała na mnie, zmarszczyła brwi, a zrozumiawszy, o co chodzi uśmiechnęła się.
-Ach, no tak, przepraszam, nie powiedziałam ci. Mamy się spotkać moją siostrą.
Zdaje się, że wciąż byłem w szoku, bo zadałem kolejne głupie pytanie. Już wyobrażałem sobie, jak może wyglądać ta jej siostra, a zaciekawiony kutas kurwa swój ciężki łeb.
-To ty masz siostrę?
Zupełnie nie przejęła się moją nieporadnością. Widocznie taki typ mojego zachowania jej odpowiadał. Patrzyła na mnie i uśmiechała się ciepło. Trwało to dość długą chwilę. Później wyciągnęła dłoń i pogłaskała mnie po głowie. Ogarnęło mnie to głupie wrażenie. Było dziwne, a jednocześnie bardzo przyjemne. To jak mnie traktowała, było niesamowite. Czułem się jak prawdziwy pupil.
-Tak, mam siostrę, - powiedziała spokojnie, - Jest bardzo podobna do mnie. Zresztą sam zobaczysz. Fajna dziewczyna.
-Po co? - automatycznie wyrzuciłem z siebie.
Byłem zły na siebie za to, że wypowiadam się monosylabami, ale nic nie mogłem na to poradzić. Wyglądało to tak, jakbym nagle stał się głupszy, niż w rzeczywistości byłem. Miałem wrażenie, że wraz ze wzrostem potencji seksualnej spada moja inteligencja. Chociaż tak naprawdę coś mi podpowiadało, że nie ma powodu zbytnio dużego rozgarnięcia. Świat, w którym się znalazłem, promował właśnie takie zachowania.
-Słucham? - zdziwiła się nieco, a po chwili dodała z troską, - Ach tak, rozumiem, - jesteś bardzo wystraszony. To nic, po prostu musisz się do pewnych rzeczy przyzwyczaić. Nic na to nie poradzisz. Niektórzy mężczyźni są agresywni i trzeba się trzymać od nich z daleka.
Po minucie dodała:
- Moja siostra ma się tobą zająć przez kilka dni.
Patrzyłem na nią i nic nie mówiłem. Znów musiała w moich oczach coś wyczytać, bo dodała:
-Muszę wyjechać w ważnej rodzinnej sprawie.
-No, - znów te monosylaby, - siostra, rodzinne sprawy, okej, wszystko w porządku…
Chciałem powiedzieć "będę grzeczny", ale ugryzłem się w język. "Co się ze mną dzieje? Niedługo nie będę pamiętał, jak się nazywam. Zresztą czy to takie ważne? Jak do tej pory w tym świecie Nikt o to mnie nie pytał, nikogo to nie obchodziło" - pomyślałem.
-Nie obawiaj się, ona jest w porządku. Zresztą sam zobaczysz. Mogę jej ufać. Jestem pewna, że będzie się tobą dobrze opiekować, - usłyszałem i to w jakiś dziwny sposób trochę mnie uspokoiło.
No cóż, musiałem się z tym pogodzić. Ten świat nie był moim światem. Czułem to niemal w każdej chwili. Cały czas miałem to wrażenie, że jestem kochany, ale inaczej, nie na równych prawach. Tak naprawdę nie miałem nic do powiedzenia. Byłem zwierzątkiem domowym. No cóż, z tym mogłem sobie jakoś poradzić. Bardziej niepokojące było to, że nie mogłem sobie poradzić z moim podnieceniem. Tak wiem, wielu mężczyzn w tym miejscu puka się w głowę. Co ja właściwie gadam? Przecież to idealna sytuacja. Oczywiście do pewnego poziomu tak. Jednak u mnie zaczynało to przekraczać granice, powyżej których zaczyna być to co najmniej denerwujące. Poza tym zdawałem sobie sprawę, że to nie jest naturalne.
Po tylu stosunkach seksualnych powinienem był być usatysfakcjonowany i wykończony, a nie byłem. Im więcej seksu uprawiałem, tym bardziej czułem się podniecony. Każdy kolejny raz sprawiał, że chciałem tego jeszcze więcej. Czułem się tak, jakbym wpadł w jakiś nałóg. Coraz trudniej było mi nad tym zapanować. Zastanawiałem się, czy może czasem to po tych zastrzykach. Być może ten czip jakoś na mnie działał, a może samo z siebie. Tak czy inaczej, mój kutas sterczał jak głupi, wyglądał jak wielka rakieta, jak korzeń opleciony lianami fioletowo czerwonych żył. Chciało mi się ruchać i wiedziałem, że muszę go jeszcze gdzieś zamoczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz