Szukaj na tym blogu

12 marca 2023

Miasto kobiet.

78. Zabił go.


Instynkt nakazywał mi działać, ale duszenie obroży mówiło, że mam się nigdzie nie ruszać. Pomimo wszystko miałem czekać i nie reagować. Tyle zdążyło do mnie dotrzeć. 

W tym samym momencie zobaczyłem, że z drugiego końca placu biegną dwie nieco starsze, ale wciąż bardzo atrakcyjne kobiety. Były równie nagie. Niosły ze sobą długi drąg. Przez chwilę zastanawiałem się, po co im to narzędzie. Było to coś w rodzaju łomu. Spojrzałem na nie ze zdziwieniem. Wydawało mi się, że przecież wystarczy tym facetom wytłumaczyć i wszystko rozejdzie się po kościach. Byli przecież ludźmi, rozumnymi ludźmi. Tak bym potraktował to w naszym świecie.  Myliłem się jednak zresztą jak wiele razy tutaj w swoich o sądach. 

Kobiety podbiegły, włożyły drąg między szamoczących się mężczyzn i robiąc dźwignię we trzy a później we cztery próbowały rozdzielić zapaśników, którzy w tej chwili klęczeli już na chodniku. 

Niestety to nie pomogło. Przeciwnie większy, silniejszy, bardziej rozjuszony jeszcze mocniej chwycił swojego przeciwnika za szyję. Ściskał tak mocno, że ten drugi wybałuszył oczy, otworzył szeroko usta i ciężko dyszał, tracąc przytomność. Nie miałem pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, ale zdawałem sobie sprawę, że to nie jest zabawa. 

Rwetes i hałas na ulicy robił się coraz większy. Zbierało się coraz więcej kobiet i mężczyzn. O dziwo żaden z facetów nie reagował. Stali z tyłu za swoimi kobietami i tylko biernie się przyglądali. Tak samo jak ja. 

-Zróbcie coś, on go zabije! Zabije go przecież! - krzyczała jedna z dziewczyn, które pierwotnie trzymały za łańcuchy. Co najdziwniejsze, krzyczały do kobiet, a nie do mężczyzn. 

Niestety moje najczarniejsze obawy się spełniły. Po chwili do moich uszu, mimo że stałem dość daleko, dobiegł dziwny trzask, a ciało trzymanego mężczyzny zwiotczało. Ten większy trzymał go jeszcze przez dłuższą chwilę, po czym, uznając, że już nie musi, wypuścił. 

Mniejszy osiłek bezwładnie opadł na beton. Młode dziewczyny płakały, szlochały, krzyczały. Większy facet warczał i ogarnął wszystkich wokół zjadliwym, przerażającym spojrzeniem. W jego oczach było szaleństwo. Mimo to nic więcej się nie działo, jakby dotarło do niego, że już jest po wszystkim. Biernie czekał na to co stanie się dalej. 

Jego potężnie zbudowane ramiona zwiotczały, rozluźniając się coraz bardziej. Mimo to cały czas wodził wzrokiem po zebranych nieufnym złowrogim spojrzeniem. 

W pewnym momencie nadjechał radiowóz. "Rychło w czas", - pomyślałem. Wysiadły z niego dwie kobiety. Nagie. Jeśli nie liczyć pasa z bronią i pagonów przypiętych na coś do obojczyków nie miały na sobie nic. Podeszły do stojącego mężczyzny. Ten drugi leżał na chodniku i się nie ruszał. Tłum kobiet jeszcze się nie uspokoił. Słychać było krzyki, płacz i westchnienia. 

-Zabił go, zabił go! Mówiłam, że go zabije! Zróbcie coś, - krzyczała młoda dziewczyna, tak jakby można było coś jeszcze z tym zrobić.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...