Szukaj na tym blogu

4 marca 2023

Miasto kobiet.

70. Usiadła na moim podbrzuszu.


Kiedy w mojej głowie kręciło się tak bardzo, że w zasadzie nie wiedziałem, gdzie się znajduję, bez używania zbędnych słów przeszliśmy do następnego etapu tej niesamowicie podniecającej gry. Doskonale wiedziałem, co mam robić. Od razu położyłem się na tym stoliku-biurku. Byłem goły, jak mnie pan Bóg stworzył i zachowywałem się w sposób śmiały i bezpruderyjny, który w innych okolicznościach przyprawiłby mnie o totalny wstyd i skrępowanie. 

Teraz nic mnie to nie obchodziło. Leżałem a blondyna o obfitych kształtach i wielkich cyckach już szykowała się do usadowienia na moich biodrach. Nie obchodziły nas żadne konwenanse, których jak mi się zdawało i tak tutaj trudno było uświadczyć. Chodziło tylko o to, aby się ruchać. One miały mnie wykorzystać do ostatniego oddechu. 

Już zaczynałem się zastanawiać, kiedy przyjdzie moja pani i wybawi mnie od tego całego galimatiasu. Wielkie cyce kołysały się metr nade mną, a rozgrzana pizda za kilka sekund miała pochłonąć i wykorzystać doszczętnie mojego fiuta. 

“Och kurwa, ja pierdolę, ja tego nie wytrzymam, zaraz się spuszczę! Kurwa, kurwa, kurwa”, - kołatało się w mojej głowie. - “Pieprzona rozwiązła baba”. 

Nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Leżałem na tym biurku z nogami opuszczonymi do dołu na podłogę, a ona stała nade mną okrakiem, obejmując moje uda swoimi kostkami. Patrzyłem na nią jak opętany. Mój kutas sterczał, rwąc się do jej gorącej kobiecości. Już za chwilę, dosłownie za sekundę miał znaleźć się w samym centrum. Już samo wyobrażenie sobie tego przyprawiało mnie jeszcze silniejsze zawroty głowy i bardziej intensywne palpitacje serca. 

Później zaczęła opadać. Zrobiła to szybko, w szerokim rozkroku. Coś we mnie krzyczało: “och nie, nie, nie dam rady! Spuszczę się, zanim w nią wejdę!” Ale nie spuściłem się. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. 

Pochyliła się do przodu, aby utrzymać równowagę, rozszerzyła szerzej kolana i ustawiła się tak jak do srania w lesie. 

“Och nie, nie. Zaraz w nią wejdę!” - panikowałem, a z drugiej strony sam siebie strofowałem, - “Czego, żeś się kurwa tutaj spodziewał?! Przecież to wielka kraina ruchania!” 

Wielka cycata blondyna swoim jeszcze większym dupskiem zawisła tuż nad moim podbrzuszem. Jej uda były szeroko, bardzo szeroko rozstawione, a cipka znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od mojej podnieconej, napęczniałej do granic możliwości męskości. 

Żeby nie było, że coś przeoczyła, wysunęła dłonie, zagarnęła moje jaja, delikatnie uniosła je do góry, oczywiście razem z wielką fujarą, ustawiła to wszystko do pionu najbardziej jak to tylko możliwe. Brakowało mi tchu, nie wiedziałem, co się dzieje, nie bardzo wiedziałem, gdzie jestem. Byłem w stu procentach przekonany, że już wejdzie na tego mojego chuja, ale to się nie stało. 

Ona, o Boże, usiadła na moim podbrzuszu, mając go tuż obok, ocierał się o jej gęste włosie. Umierałem z rozkoszy. Umierałem i nic nie mogłem na to poradzić. W mojej głowie kołatało się pytanie: ile to jeszcze potrwa?

Przez chwilę trzymała moje jajka. Robiła to lekko, delikatnie, a jednak tak bardzo sprężyście. Kręciło mi się w głowie. Później jej dłoń niespiesznie powędrowała wzdłuż mojego penisa i zatrzymała się na żołędzi. Stanęła w miejscu, gdzie krzyżuje się oplatająca ją gruba żyła. Jej miękkie i czułe palce sprawiały, że po moich plecach raz po raz przebiegały zimne i gorące dreszcze. Przez dobrych kilkanaście sekund nie mogłem się pozbierać. No ale to wcale nie miał być jeszcze koniec tej niesamowitej zabawy. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...