72. Słodki szczyt tuż za rogiem.
Wkrótce podjęła akcję. Stało się tak, jak przewidywałem. Zaczęła unosić się i opadać na moim penisie. Ruchy były dość szybkę, krótkie i urywane. Jakby bała się, że w każdej chwili mogę się z niej wysunąć. Wyglądało na to, że nie chciała mnie wypuścić.
Góra, dół, góra, dół, góra, dół... oblewało mnie gorąco, słodkie uczucie pochłaniania przez niesamowitą pizdeczkę. Miałem wrażenie, że moje jaja za chwilę wybuchną od nadmiaru nasienia.
-Ooooch! - westchnęła jeszcze raz.
Tymczasem jej pracownica klęczała tuż obok. Nie bardzo wiedziała, czym się zająć. Najwidoczniej była lekko skonsternowana. Nie miała do mnie dostępu, przez co musiała zająć się swoją koleżanką. Trzymała jej duży baloniasty cyc w swojej dłoni, unosiła go do góry i ustami pieściła sztywną twardą antenkę.
Pani doktor jeszcze mocniej odchyliła się do tyłu, a jej blond włosy opadły swobodnie. Patrzyła w sufit. Chociaż tego nie widziałem, miałem wrażenie, że ma szeroko otwarte usta. Słychać było głębokie przejmujące westchnienia. Na dodatek miała rozwarte uda, a ruchy góra-dół świadczy o tym, że podąża do orgazmu swoim własnym rytmem i moje doznania coraz mniej ją obchodzą.
-He-u-eeeehhh! - wydobywało się z jej gardła.
Góra-dół góra-dół góra dół... - pracowała rytmicznie i wytrwale. Jej słodka pizdeczka kurczyła się coraz bardziej i coraz mocniej pulsowała. Wiedziałem, że słodki niesamowity orgazm jest tuż za rogiem, że nie muszę na niego zbyt długo czekać. Za chwilę miało się stać to, co było nieuniknione. Miałem poszybować daleko w kosmos przy takiej ilości szczęścia, że trudno było to znieść.
-Ooooohhh, ooooohhh, taaaaak, oooo! - słyszałem jej westchnienia i jęki.
Podskakiwała na mnie niczym piłka plażowa: coraz szybciej, coraz bardziej dynamicznie. Jej oddech stał się krótki i ciężki. Jeszcze mocniej odchyliła się do tyłu i jeszcze dynamiczniej uderzała swoimi pośladkami w moje podbrzusze. Jej cipeczka kurczyła się już tak bardzo, że kutas nie chciał wchodzić do końca. Wyginął się i jak gałąź pod naporem wiatru, ale wiedziałem, że nie mogę teraz polec. Musiałem to robić. Nie miałem innego wyjścia.
Stopniowo traciłem pole widzenia, a w uszach miałem jednostajny głośny szum, przypominający wodospad. Chciałem jej. Nie mogłem się powstrzymać, aby nie brać więcej. Chciałem się zjednoczyć z nią na każdym poziomie. Co chwilę spoglądała w dół między swoje nogi, jakby nie wierząc, że to wszystko rozgrywa się naprawdę. Widocznie oczekiwała orgazmu, który w dziwny sposób jeszcze nie nadchodził. Cholera, co się dzieje?!
Po kilku minutach jej cipka zrobiła się tak ciasna, że jakiekolwiek ruchy frykcyjne stały się praktycznie niemożliwe. Słodka rozkosz zawładnęła całym jej ciałem. Poruszała się, ale mój kutas nie wchodził w nią. To znaczy, wchodził, ale nie tak normalnie. Wyginał się na wszystkie strony, mimo że był twardy jak stal. Ból mieszał się z niesamowitą rozkoszą. Teraz już byłem pewny, że dłużej nie wytrzymam. Wiedziałem że jeśli coś się nie zmieni, to za kilka sekund wytrysnę gorącym strumieniem gęstego nasienia wprost w jej rozgrzane wnętrze i nic na to nie poradzę. Taka miała być kolej rzeczy, ale wcale się tym nie przejmowałem.
Jej odgłosy były coraz wyraźniejsze, coraz bardziej donośne, przejmujące. Powietrze wypełnił ciężki słodki zapach seksu. Tak bardzo mi znajomy i tak bardzo obezwładniający. O tak, byłem w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Niczego więcej do szczęścia nie było mi potrzeba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz