67. We dwa ognie.
Nim zdążyłem się zorientować pani doktor stała już za moimi plecami. Zupełnie nie wiem, skąd się tam wzięła, a może raczej inaczej, kompletnie zapomniałem, że cały czas tam była. Bo była. A jakże. Przecież nigdzie nie poszła. Była, tylko my o niej kompletnie zapomnieliśmy. Tak bardzo byliśmy zajęci sobą, że przestaliśmy zwracać na nią uwagę, a ona była cały czas, obok nas. Siedziała i spokojnie się przyglądała. Suka jedna. Nawet nie potrafię opisać, co robiła. Bo nie potrafię. Zresztą czy to takie ważne? Teraz była za moimi plecami.
Siedziałem na krześle. Po tym wszystkim, co wyczynialiśmy, byłem bardzo zmęczony. Nogi odmawiały mi już trochę posłuszeństwa. Tymczasem ona stała za mną i trzymała dłonie na moich ramionach. Gładziła mnie po obojczykach. To było takie przyjemne. Nie chciałem, żeby przestawała. Dlaczego miałbym chcieć?
W tym samym czasie druga, ta młoda zajęła miejsce od przodu. Przysiadła na biurku krawędzią pupy i wsunęła się między moje kolana. Od razu było widać, do czego to wszystko zmierza. Tego nie dało się ukryć. Ta zabawa miała się jeszcze nie skończyć. No cóż, na pewno nie w tej chwili. I cholera powiem szczerze, że jakoś mi to nie przeszkadzało. W ogóle.
Spoglądałem nieco w dół, między jej nogi, w ten zarośnięty trójkącik, w tę niesamowitą pizdeczkę, która tak niedawno dostarczyła mi tyle rozkoszy. Ustawiała się tak, żebym mógł jak dokładniej to wszystko widzieć, bym mógł podziwiać i zachwycać się. Postawiła stopę na krześle, które stało obok i bardziej wsunęła się na stolik. Teraz jeszcze lepiej było widać jej cipkę. Rozwarła ją lekko jakby w zaproszeniu. Prowokacja skutkowała. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
Pani doktor z tymi wielkimi cyckami stała tuż za mną. Nie widziałem jej, ale nie musiałem. Czułem jej obecność w postaci ciepła i zapachu dojrzałej kobiety.
No cóż, byłem brany w dwa ognie i doprawdy nie wiedziałem, czym to się skończy. W przelocie pogłaskałem młodą dupę po łydce, a ona przyjęła to z należytym spokojem. Znów byłem niesamowicie podniecony.
Siedziała już wygodnie. Obydwie stopy trzymała na krześle. Stopniowo coraz szerzej rozkładała kolana. Miałem coraz lepszy widok na ten kawałek kraju.
Odruchowo wysunąłem język. Dobrze, że ta druga nie pieprznęła mnie w głowę, bo pewnie bym sobie go przygryzł i byłby ambaras. Znowu pieściła moje obojczyki i muszę powiedzieć, że mi to bardzo pasowało.
Dosłownie w sekundę później przeszliśmy konkretnie do rzeczy. Konkretnie to znaczy wstałem, a one obydwie klęczały u moich stóp. Nie oszukujmy się, to bardzo przyjemne uczucie, kiedy widzisz, że laska przed tobą klęczy. Jedna, a dwie to już rozkosz. No a jeszcze w tak podbramkowej sytuacji jak ta to już szczyt marzeń. Czegóż mogłem więcej chcieć? Przecież miałem wszystko, czego pragnąłem.
Kutas sterczał jak gigantyczny taran, jaja zwisały swobodnie, kurczyły się i rozluźniały. Dyszałem ciężko. One także. Powietrze było nieruchome, gęste od seksu, od wszystkiego, co jest z tym związane.
Miałem obok siebie dwie baby, jedną z lewej, drugą z prawej, obydwie gołe. Wybór był trudny. Po jednej stronie wielkie cyce, po drugiej małe, ale sterczące. Nie wiedziałem, co zrobić. Dwie twarze przy moim przyrodzeniu, dwa języki wysunięte w kierunku wielkiej, lśniącej głowicy. Wszystkiemu temu towarzyszyły tak niesamowicie silne zawroty głowy. Och, było naprawdę cudownie. Długie mocne posunięcia sprawiały, że ciężko dyszałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz