68. One dwie i jeden kutas.
W końcu pani doktor nie wytrzymała i pierwsza, nie używając w ogóle do tego celu rąk, chwyciła mojego chuja w swoje gorące, ciasne i wilgotne usteczka. Kiedy to się stało, czas jakby się zatrzymał. Bardzo, ale to bardzo zakręciło mi się w głowie. Wciągnąłem głęboko powietrze i nie mogłem go już wypuścić. Czułem, jak moje serce coraz mocniej łomocze. Miałem wrażenie, że za chwilę wyskoczy mi z piersi. To było przerażające, a zarazem cudowne.
Kiedy głowica mojego kutasa coraz bardziej pogrążała się w jamie ustnej cycatej blondynki, druga laska z ogromnym zapamiętaniem zaczęła lizać spragnione jądra. Nie, to nie były jaja, które znałem, to były kule, naprawdę wielkie kule. Takie jak te od bilarda. Grube, ciężkie i solidne. Przesuwały się w jedną i w drugą stronę delikatnie ocierając się o uda i o siebie wzajemnie. Mogłem tylko patrzeć i podziwiać ten spektakl wyuzdanej miłości.
Bez problemu mogłem się zorientować, że pani doktor była bardziej doświadczona w tych zawodach. Z ogromnym wyczuciem pochłaniała mojego penisa do połowy długości, po czym stopniowo go uwalniała. Żeby jednak nie było tak łatwo, zatrzymywała usta na krawędzi grubej żyły i ssała przez chwilę. Przyprawiało mnie to o jeszcze większe palpitacje serca.
Nie było mowy o żadnym odpoczynku. Dosłownie po kilku sekundach ruchy jej głowy stały się bardziej intensywne. Poruszała się w jedną i w drugą stronę w jeszcze większym tempie. Mocno zaciskała wargi na trzonie mojego fiuta. Raz za razem przejeżdżały po oplocie grubych żył, które teraz były naprężone do granic wytrzymałości i przybrały kolor fioletowy.
Już w następnej chwili pełna kształtów, dojrzała laska uwolniła mojego zaganiacza ze swojej słodkiej i jakże uroczej buzi, po czym chwyciła go śmiało w dłoń. Przez kilka sekund przyglądała się uważnie, zupełnie tak, jakby za moment miało z niego coś wytrysnąć. No ale muszę się przyznać, że wcale tak daleko od tego nie było. Wykonała kilka sprawnych posuwisto-zwrotnych ruchów.
Tymczasem młoda, wydawałoby się, niedoświadczona dziewczyna zabrała się do lizania samego trzonu z drugiej strony. Wyglądało na to, że pani doktor wcale nie miała zamiaru dać jej odpocząć. Zdaje się, że to była praca zespołowa. Od razu wsunęła łeb mojego fiuta w jej jeszcze tak bardzo niewinne usteczka. Młoda samiczka poddawała się temu bez protestu. Podobało mi się to. Teraz było jakby ciaśniej i goręcej.
"Ten wiek ma swoje prawa", - pomyślałem i się uśmiechnąłem.
To było niesamowite. Cycata pani doktor trzymała mój korzeń w dwóch palcach jak papierosa, a ta druga ciągnęła go jak smoczek. To było zajebiste.
"O ja pierdolę, jakie zboczone niewyżyte kurwy", - przemknęło mi przez myśl.
Robiły to śmiało, bez żadnego skrępowania i muszę przyznać, że były w tym bardzo dobre. Czy tego chciałem, czy nie w tej chwili byłem dla nich pełen podziwu.
Teraz młoda brzydko-ładna suczka z olbrzymim zapamiętaniem zajmowała się moim przyrodzeniem. Pani doktor co chwilę ściskała mój worek. Przy okazji uważnie obserwowała swoją koleżankę, czy aby na pewno wszystko wykonuje tak, jak należy. Ruchy jej zwinnych rąk na moim podnieconym worku mosznowym sprawiały, że przez całe moje ciało raz po raz przebiegały gorące intensywne dreszcze.
Młoda ciągnęła z zapałem, a jej starsza koleżanka pieściła i ugniatała moje jaja. Czułem, że w moim podbrzuszu robi się coraz bardziej miękko. Moje nogi coraz wyraźniej odmawiały posłuszeństwa. Chwiałem się w jedną i w drugą stronę. Małolata ciągnęła tak mocno, że orgazm już zbliżał się wielkimi krokami. Byłem przekonany, że w żaden sposób nie będę w stanie go powstrzymać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz