Szukaj na tym blogu

20 marca 2023

Miasto kobiet.

86. Seks analny — to było coś.


Po kilkuset metrach dotarliśmy na miejsce. Nie potrafię stwierdzić, jak to się stało. Wydawało mi się, że to trwało chwilę, ale na pewno było znacznie dłużej. Mgliście pamiętam, jak pożegnaliśmy się z jej siostrą. Ona także wiedziała, o co chodzi. Szybkim krokiem ruszyliśmy do jej mieszkania. Chcieliśmy to zrobić jak najszybciej. 

Wkrótce byłem już nie tylko w jej domu, ale też w sypialni. Wrażenie było bardzo przyjemne. Przywitała mnie biała pościel i miękkie, wielkie podwójne łóżko. Spojrzałem na nie z zachwytem. Wydawało się być stworzone tylko z myślą o seksie. Miękkie poduszki pachniały czystością. Na ścianach wisiały czarno-białe obrazy. Ale to mnie akurat niewiele interesowało. 

Byłem goły. Oczywiście od samego początku. Cały czas musiałem o tym pamiętać. Wielki fiut sterczał przede mną jak taran. Cały czas sterczał. To było zabawne, ale i męczące. Ukląkłem na brzegu łóżka. Dłonie zaplotłem na jej potylicy. Pochyliłem się, a ona prawie leżała. Trzymała w dłoni mojego wielkiego konia. Tak bezceremonialnie ściskała tę wielką rakietę. Ssała, ciągnęła, obrabiała na wszystkie możliwe sposoby. Traciłem zmysły. Przed oczami robiło się ciemno. Nie mogłem opanować oddechu, miałem wrażenie, że serce wyskoczy mi z piersi. Czułem się jak przy ataku paniki. 

W to było trudno uwierzyć. Piękna, cudowna latynoska robiła mi loda. Odlatywałem w kosmos. Nie bardzo wiedziałem, co się dzieje. Zresztą gówno mnie to obchodziło. Liczyło się tylko jedno. Potężny ładunek pod ciśnieniem pchał się do mojego fiuta, aby znaleźć ujście w jej ustach, gdzieś, gdziekolwiek, by wypłynąć na powierzchnię w potężnej eksplozji i wyrwać mnie w kosmos rozkoszy. Tego chciałem. 

Od pewnego momentu przestałem kontrolować to, co się ze mną działo. Nie wiem, czy leżałem już na tym łóżku, stałem, czy też może klęczałem. Wiem tylko, że ona trzymała mojego fiuta. Zdawało mi się, że za chwilę pęknie od napięcia i podniecenia. 

Pocałowała go w sam wierzchołek. Złożyła całusa w sam czubek tej wielkiej lśniącej, napęczniałej głowicy. To był gorący, mokry pocałunek. Przed moimi oczami znowu zawirowało. Miałem wrażenie, że już mnie nie ma, że już odlatuję do raju. Tylko czy to był raj? Może to było jednak piekło? Nie wiem. Tak czy inaczej, jej włosy muskały moje podbrzusze w sposób niezwykle wyrafinowany i subtelny. To był chyba jednak raj. Odlatywałem. Już mnie nie było. Było cudownie. 

Ile to trwało? Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że później ona przyjęła pozycję na pieska. Uklękła na tym łóżku i wystawiła dupę. Jej głowa oparta była o pościel. Próbowała patrzeć w moją stronę, ale jakoś jej to nie wychodziło. 

Obfite pośladki wypięte do góry, szeroko rozwarte uda i ja klęczący tuż za nią — to było coś niesamowitego. Trzymałem ją za biodra. Mój wielki fiut pchał się nie tam, gdzie trzeba. Wbrew wszelkim przewidywaniom, teraz powinienem wejść w jej cipkę, ale nie wszedłem. Dla odmiany wpakowałem się w jej dupę. Kurwa, w dupę. 

Była tak podniecona, że soczki z cipki spłynęły w okolice otworku analnego i oblepiły go, przez co fiut wślizgnął się tam miękko i gładko. Głowica już przeszła pierwszą bramę. Byłem jak głodny wilk, chcący tylko jednego. Seks analny — to było coś. Wciskałem się tam, gdzie nie trzeba. Och nie trzeba, ale chciałem. Mój kutas był na miejscu. Siedział jak gwóźdź czubkiem wepchnięty w to jej ciasne kakaowe oczko, w tę dziurę, w to serduszko miłości. Ona tylko szeroko otworzyła usta i westchnęła głęboko:

-Ooooooooch…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...