107. Dziś mamy gości.
W tym momencie stało się coś, czego nie przewidziałem. W ogóle nie wiem, czy można kiedykolwiek takie rzeczy przewidzieć. Czasami dzieje się coś, co nas przerasta. Ona także chyba nie do końca zdawała sobie z tego sprawę. Zdaje się, że chciała coś jeszcze powiedzieć.
Za bardzo zaaferowana tym, co zobaczyła z balkonu, cofnęła się nieco i oparła pośladkami o krawędź dużego stołu. Odchyliła się nieco do tyłu i przyniosła ciężar ciała na dłonie za swoimi plecami. To było zupełnie naturalne. Później przechyliła głowę na jeden bok i uśmiechała się do mnie słodko. Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale spostrzegła moją reakcję. To także było naturalne i zupełnie niewymuszone.
Z wrażenia otworzyłem usta. Musiałem wyglądać jak idiota, bo wpatrywałem się w nią wielkimi oczami. Wydawało mi się, że powinienem się już do tego przyzwyczaić. To znaczy do widoku nagich kobiet, szerokich bioder, dużych pośladków i cipek na wierzchu. Jednak cały czas niezmiennie to wszystko robiło na mnie niesamowicie duże wrażenie. Większe niż powinno.
Pod wpływem własnego ciężaru jej pośladki rozlały się na twardym solidnym blacie stołu. W ten sposób wydawały się jeszcze większe i bardziej obfite. Miała też bardzo zgrabne, chociaż szerokie uda. Było coś jeszcze coś, co mnie niesamowicie nakręcało i sprawiało, że nie mogłem złapać tchu. Mianowicie było to jej brzuch.
Nie należała do kobiet szczupłych, chociaż o otyłości tutaj też trudno było mówić. Brzuszek był delikatnie wypięty, wystający, obfity i pełny. Miałem ochotę go dotykać. Raz przy razie. Składać gorące słodkie pocałunki. To było silniejsze ode mnie. Nie potrafiłem już nad tym zapanować. No ale był jeszcze jeden drobny, chociaż bardzo charakterystyczny szczegół. To ten szczegół zrobił na mnie tak duże wrażenie w tej chwili.
-Zgoliłaś cipkę, - automatycznie wyrwało się z moich ust.
-Ach no tak rzeczywiście, - powiedziała z uśmiechem, - chcę wyglądać lepiej. Dziś mamy gości.
-O, - zdziwiłem się, - gości. A kto to taki?
-A niby nikt szczególny, - odpowiedziała, a ja nie dostrzegłem w tym żadnego podstępu, - Przychodzą dwie dziewczyny z Towarzystwa Mężczyzn Rasowych.
-Czego? - westchnąłem zdziwiony, bo myślałem, że nie dosłyszałem.
-Z Towarzystwa Mężczyzn Rasowych powtórzyła tak, jakby to była normalna sprawa. - Są cię obejrzeć. Być może uda się ciebie wcisnąć na pokaz piękności.
Moje zdziwienie rosło coraz bardziej.
-Czego?
Spojrzała na mnie zatroskana.
-Och nie przejmuj się. To nic takiego. Naprawdę nic takiego. Po prostu wystąpisz na paru pokazach. Uważam, że warto cię wystawić, bo możemy zdobyć nawet jakąś nagrodę.
W tym momencie stała się kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła. Chociaż nie powinna. Przecież powinienem być już do tego przyzwyczajony. Chciałem zaznaczyć, że obydwoje byliśmy kompletnie nadzy. Tak jak cały czas. Taki drobny szczegół, ale bardzo ważny. Nagość towarzyszyła nam w każdej chwili. Była naszą codziennością. Ja jednak wciąż nie mogłem się do niej przyzwyczaić.
Wstała i powoli obeszła mnie dokoła, zatrzymała się z drugiej trony, spojrzała w moją twarz, a raczej w moje oczy, uśmiechnęła się ciepło, ale w jej uśmiechu było coś jeszcze, jakaś taka pewność siebie, której do tej pory u niej nie widziałem.
Mój kutas już prawie stał na baczność. Nie wiem, jak to określić, ale wydawało mi się, że był teraz większy niż poprzednio. Nawet jak nie trzymał się całkiem w pionie. Nie miałem linijki i nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, aby go zmierzyć, ale miałem wrażenie, że ma przynajmniej trzydzieści centymetrów długości. Z jednej strony to mnie przerażało, a z drugiej dawało jakąś taką dziwną satysfakcję.
Był wygięty w łuk i trzymał się prawie w poziomie. Jedynie sama głowica lekko opadała, jakby była za ciężka, aby utrzymać właściwą pozycję. Dziewczyna stanęła obok mnie akurat na długość mojego fiuta. Chyba zrobiła to celowo, doskonale zdając sobie sprawę z tego faktu. A może i nie. Nie wiem. Wiem tylko, że wygięła całe ciało w taki sposób, aby jeszcze bardziej wyeksponować swoje wielkie cycki, aby zrobić na mnie jeszcze większe wrażenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz