108. Dostatecznie rasowy.
Szczytem wszystkiego było, to kiedy czubkiem mojego podnieconego chuja dotknąłem jej podbrzusza. Tego jej napiętego delikatnie brzuszka. Od razu zrobiło mi się niesamowicie gorąco, a po chwili po moich plecach przebiegł przejmujący dreszcz. Musiała to czuć, ale absolutnie się tym nie przejęła. Zamiast tego jeszcze głębiej spojrzała mi w oczy.
-Uważam, że jesteś piękny, - odezwała się w końcu, - i zasługujesz na to, aby cię pokazać światu.
Czułem, że moje serce przyspiesza rytm. Miałem wrażenie, że za chwilę wyskoczy mi z klatki piersiowej. Ona zrobiła coś bardzo prostego i jakby mogło się wydawać w tym wszystkim, bardzo oczywistego, przecież to była kraina seksu, chwyciła mnie za kutasa, a właściwie za sam jego czumak, za głowicę tuż za żyłą. Uścisk był miękki i delikatny, ale na tyle mocny, aby przyprawić mnie o niesamowicie silne palpitacje mojego serducha i utratę oddechu na kilkanaście sekund.
To było niesamowite. Patrzyła mi w oczy, coś do mnie mówiła i jednocześnie bawiła się łbem mojego fiuta. Nie widziała w tym żadnej sprzeczności. Zachowywała się tak, jakby to wszystko było jak najbardziej normalne. No ale o czym ja właściwie mówię? Przecież było. Tutaj było to możliwe i nie powinienem był się tak temu dziwić. To zaczynało się znowu. Wiedziałem, że za chwilę przejdziemy do gorącego, namiętnego seksu, a ja zaspokoję ją kilka razy pod rząd, tak jakbym nie ruchał przynajmniej od miesiąca.
-Oni, to znaczy ci z towarzystwa, uważają, że nie jesteś dostatecznie rasowy. No ja myślę, że jak najbardziej jesteś i mogą się w dupę pocałować, ale zdecydowali, że przyślą kogoś, aby to sprawdzić. Wykąp się, odpocznij trochę. Chcę, abyś prezentował się najlepiej. Później zobaczymy. Może czeka cię jakaś ekstra nagroda, - mówiła, ciągle patrząc mi w twarz.
Nie wydawało mi się, abym teraz tak sobie mógł ją zostawić i wejść pod natrysk. Chociaż być może tak właśnie powinienem był zrobić. Czułem szybko narastające pulsowanie na końcu fiuta i wiedziałem, że z każdą upływającą minutą coraz trudniej będzie mi nad tym zapanować. Wciągnąłem dłonie, ująłem ja w talii, delikatnie, a jednocześnie mocno i także głęboko spojrzałem jej w oczy.
Nie minęła nawet minuta kiedy ona zrobiła coś, co całkowicie odebrało mi wszelką ochotę na jakiekolwiek opieranie się. Teraz już nie patrzyła mi w oczy. Opuściła wzrok i ostentacyjnie gapiła się na moją wielką pulsującą pałę.
Później wykonała taki dziwny chwyt. Jedną ręką ujęła mnie za samą głowicę i pociągnęła do przodu tak, że ledwie ustałem w miejscu. Następnie chwyciła drugą dłonią gdzieś na środku korzenia i pociągnęła w przeciwną stronę, zsuwając napletek i odsłaniając całą powierzchnię kutasa. Teraz był gotowy do stosunku. Widać to było po grubych wystających żyłach i po jego rozmiarach, a także po kolorze. Był purpurowo czerwony prawie siny. Worek mosznowy napęczniał, a skóra na nim się zbiegła. Czułem silne pulsowanie w kroczu i nie wiedziałem, jak długo uda mi się powstrzymać swoją chuć na wodzy.
-Chodźmy pod natrysk. Może razem się wykąpiemy. To nam dobrze zrobi, - stwierdziła.
Po chwili byliśmy już pod prysznicem. Nadzy podnieceni jednak udawaliśmy, że nie wiemy, o co chodzi. Tak jakby seks miał być tylko przystawką do tego co się działo. Od razu odkręciłem wodę i puściłem na mojego sztywnego i grubego kutasa, mając nadzieję, że chłodny strumień zmniejszy napięcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz