106. Myśl o ucieczce.
Byłem skołowany. Poza tym fizycznie czułem się jakoś dziwnie. Szumiało mi w głowie, czułem drżenie całego ciała, a moje podniecenie zdawało wymykać się spod jakiejkolwiek kontroli. Zdawałem sobie sprawę, że ta laska ma mi coś ważnego do powiedzenia, ale w jakiś dziwny sposób nie chciałem jej słuchać. Coś nie pozwalało mi dopuścić do siebie myśli, że istnieje jakakolwiek możliwość wydostania się stąd. Zamiast tego chciałem ją wyruchać. To powinno być śmieszne i irytujące, ale nie dla mnie, nie w tej chwili.
Nigdzie nie chciałem się wybierać. Nagle wszystko, co tutaj spotkałem, zaczęło mi odpowiadać. Nawet to, że jako mężczyzna byłem nikim więcej niż niewolnikiem, że musiałem nosić na szyi tę cholerną obrożę, że nie miałem żadnych praw, że mogły mnie ukarać za najdrobniejsze przewinienia. Nic mnie to nie obchodziło. Mało tego w jakiś dziwny sposób to wszystko wydawało mi się tak naturalne, jak oddychanie, jakby wpasowywało się w mój nowy image, moją nową osobowość. Ucieczka? Jak sobie o tym pomyślałem, po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. Bałem się, że to wszystko może przestać istnieć, że to tylko jakiś zły sen, koszmar, który zaraz się skończy.
-Idź już, - machnęła ręką, - bo jak cię ktoś ze mną zobaczy, to będziesz miał kłopoty. Pamiętaj tylko, że następne okno otworzy się dopiero za rok.
Zbiegła po schodach, a ja zostałem sam, nie wiedząc, co o tym myśleć. Chciałem za nią pójść, ale nie po to, żeby gdziekolwiek uciekać. Podniecała mnie tak samo jak wszystkie inne. Chciałem ją po prostu wyruchać. Myśl o ucieczce odsuwałem od siebie jak najdalej. Może kiedyś coś tym zrobię, ale na pewno nie dzisiaj nie teraz nie w tej chwili. Tam na górze czekała na mnie moja pani i jej obfite podniecające cycki. Ją też chciałem wyruchać. Musiałem się pospieszyć, bo bardzo mi się chciało. Nie mogłem dać sobie rady z własnym podnieceniem. Gdzieś musiałem wyładować narastające napięcie w moim prąciu. Czułem, że sperma zaczyna się zbierać w moich jajach i trzeba będzie się jej jakoś pozbyć. Potrzebowałem jakiejkolwiek pizdy. Do ucieczki było dalej niż kiedykolwiek dotąd. Świat, z którego pochodziłem, był coraz bardziej nierzeczywisty jak kadry ze starego filmu. Ja sam byłem coraz mniej rzeczywisty. Liczył się tylko seks i wszystko, co jest z nim związane.
Ruszyłem na górę.
-No nareszcie jesteś, - powiedziała moja opiekunka kiedy przekroczyłem próg mieszkania, - myślałam, że te dwie już cię nie wypuszczą.
Spojrzałem na nią kompletnie zaskoczony. Widocznie myślami byłem dalej, niż mi się zdawało. Jednak nie tak łatwo było zapomnieć o tych dwóch samicach, które dorwały mnie na środku ulicy i zmusiły do wielokrotnego stosunku seksualnego.
-Eee… to ty wszystko widziałaś? - westchnąłem.
Było mi niesamowicie głupio, a jednocześnie nie bardzo wiedziałem, jak mam się do tego ustosunkować. Czy coś takiego jak zobowiązania partnerskie tutaj obowiązywało? Jak funkcjonowała zazdrość, skoro byłem tylko niewolnikiem? Czy groziły mi z tego powodu jakieś konsekwencje? Tego nie wiedziałem, ale za chwilę miałem się dowiedzieć.
-Jasne, że widziałam. Przecież z naszego balkonu widać całą ulicę. Cieszę się, że dałeś radę. Hehehe… pokazałeś tym głupim pizdom co to prawdziwy kutas, co? - wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu.
Przełknąłem ślinę.
-No starałem się, - powiedziałem cicho, czekając na jej reakcję.
Uśmiechnęła się jeszcze serdeczniej.
-Starałeś się, hehehe… dobre sobie. Chłopie ty je porządnie zerżnąłeś. Na pewno zapamiętają to na długo.
-Ta… na pewno. Obawiam się, że jak dorwą mnie jeszcze raz, to wycisną ze mnie wszystkie soki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz