Szukaj na tym blogu

12 kwietnia 2023

Miasto kobiet.

109. Zastrzyki poskutkowały.


Pomyliłem się bardzo, bo okazało się, że była bardzo ciepła. Nie było tak osobnych kurków, tylko takie wielkie pokrętło do regulacji temperatury. Ktoś tak to wcześniej ustawił. Więc podniecenie, zamiast zmaleć, poszybowało jeszcze do góry. Woda z szumem płynęła po moich jajach, a ona trzymała w dłoni trzon mojego kutasa, patrzyła na niego i podniecała się coraz bardziej. 

-Masz naprawdę ładnego fiuta, - odezwała się w końcu, - to prawdziwy okaz. Myślę, że bez najmniejszego problemu przejdziesz te eliminacje. No i widzę, że zastrzyki poskutkowały. O proszę, zdaje się, że twoje narzędzie urosło od tamtej pory, Brawo. 

To było szybsze i bardziej burzliwe niż mógłbym się spodziewać. Nawet nie wiem kiedy uklękła u moich stup i pochłonęła moją głowicę z taką zachłannością, że zakręciło mi się w głowie. 

Zachwiałem się i siłą rozpędu oparłem o ścianę za moimi plecami. Nie dała mi najmniejszych szans. Kiedy ja próbowałem odzyskać równowagę i stać o własnych siłach, ona już z całą zaciętością pastwiła się nad moim podnieconym ogonem. Chwyciła go za grubą żyłą i ssała z taką siłą, że przed oczami wirowały mi już kolorowe gwiazdki. Jedną dłoń oparła na moim biodrze, a drugą wcisnęła między uda. Pieściła, głaskała, potęgując i tak już wysokie podniecenie. 

-Och Boże! - wymknęło się z moich ust, a później była już tylko ciemność. 

Miałem wrażenie, że spadam w bezdenną ciemność. 

Wiedziałem, że baba idzie na całość. Chciała jak najszybciej doprowadzić mnie do orgazmu. Chociaż z drugiej strony zastanawiałem się, po co to wszystko, po co ten pośpiech. Po kilkunastu sekundach bardzo intensywnego ssania puściła moją głowicę, chwyciła chuja w połowie, przechyliła głowę i wysuwając język najdalej, jak się da, zaczęła nim obracać na wszystkie strony. 

Szalałem z radości i podniecenia. Już nie próbowałem poprawiać pozycji. Nie miałem na to absolutnie siły i ochoty. Zapadałem się coraz bardziej w sobie, dysząc i jęcząc, odlatywałem w cudowny niebotyczny orgazm. Lizała od spodu sam koniuszek w miejscu, gdzie oba końce żyły łączą się w jeden okrąg. To było jak muśnięcie skrzydeł motyla. Ona była jak w amoku. Miała zamknięte oczy i zdawała się być całkowicie nieobecna. 

Później była kolejna faza i sam nie wiem, co było lepsze. To, co przedtem czy to, co teraz. Opadła jeszcze niżej przechyliła głowę i ustawiła się wprost pod moimi jajami. Chwyciła grubą stężałą skórę wora i wciągnęła ja do środka. Robiła to mocno zdecydowanie tak, że czułem to na samej górze przy łbie mojego chuja. Czułem tak intensywne pulsowanie na samym czubku, że już teraz szykowałem się na potężny wytrysk. Naprężyłem całe ciało i czekałem szczęśliwy, że tak się właśnie dzieje. 

Nie byłem w stanie niczego już przewidzieć niczego powstrzymać. Ona prowadziła tę grę, a ja mogłem próbować tylko za nią nadążyć, co wcale nie było takie proste. Byłem zszokowany, a jednocześnie zajebiście szczęśliwy. Próbowałem tylko dostosować swój rytm do jej ruchów. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...