Szukaj na tym blogu

17 kwietnia 2023

Miasto kobiet.

114. On jest taki wielki.


Tymczasem w kuchni już rozgrywała się równie ponętna i podniecająca scena. Nie zdawałbym sobie z tego sprawy gdybym się nie odwrócił. Zobaczyłem ją przez szeroko otwarte drzwi. Alicja, bo o niej mowa, rozmawiała z kimś przez telefon. Była naga jak one wszystkie tutaj. Miała przymknięte powieki i zdawała się nie zwracać na nikogo uwagi. Oparta pośladkami o blat kuchenny między mikrofalówką a zlewozmywakiem, jedną ręką trzymała smartfona przy uchu, a drugą grzebała sobie w cipce. 

To było fascynujące. Robiła to bezwiednie. Zdążyłem tylko zauważyć, że w porównaniu z tymi dwiema to był kawał baby. Jej cycki były wręcz olbrzymie. Chociaż wcześniej nie wydawały mi się zbyt duże, to teraz porażały swoją wielkością. Ciemna karnacja skóry i brodawki, które wyglądały jak kratery na księżycu, spowodowały, że szczęka mi opadła. Myślałem, że już widziałem wszystko. Cały czas musiała nas obserwować i sama próbowała jakoś radzić sobie z tą sytuacją. 

Nie powiem, żeby trwało to zbyt długo, bo następnej chwili była już obok mnie. Klęczała. Blisko. Bardzo blisko. Jej usta były szeroko otwarte a oczy duże jak pięciozłotówki. Mój gigantyczny drąg celował prosto w górną wargę, a ona skupiła wzrok na grubej żyle oplatającej wielki kapelusz. Przyznam się nieskromnie, że nawet jak dla mnie to był obraz siły i potęgi. Chciała coś powiedzieć, ale najwyraźniej nie była w stanie. W końcu się jej to udało:

-Maks, och Maks… twój kutas… on jest, och nie mogę, on jest taki wielki. Jak to zrobiłeś?

Nie wiedziałem, jak jej odpowiedzieć na to pytanie. Zresztą nie za bardzo miałem na to ochotę. Teraz miałem ochotę zupełnie na coś innnego. Miałem ochotę wepchnąć tego mojego węża w te jej szeroko otwarte usta. 

Tymczasem ona szybko przeszła do działania. Jedną dłonią ujęła mojego zaganiacza u samej podstawy i mocno ścisnęła, a drugą zakryła sobie usta. Wciąż były szeroko otwarte, co kojarzyło mi się tylko z jednym, z porządnym lodem. Cały czas wpatrywała się w wielki łeb.

-Och Maks, Maks, chcę go mieć w sobie, - westchnęła głęboko. 

Pod wpływem jej uścisku przez całe moje ciało przeszedł bardzo intensywny dreszcz. Teraz już naprawdę miałem wątpliwości czy aby za chwilę się nie spuszczę. 

No ale niepotrzebnie się przejmowałem tak drobnym szczegółem. Wszystkie moje dotychczasowe problemy w ogóle przestały być istotne. Jednym mocnym  zdecydowanym pchnięciem powaliła mnie na łóżko i najnormalniej w świecie na mnie wlazła. Przy czym w ogóle się nie przejmowała tak zwanym testem. Chciała się ruchać i się ruchała. Koniec. Ja mogłem być tylko zadowolony. I byłem. Bardzo. Ona chyba jeszcze bardziej ode mnie. Nie powiem, pasowaliśmy do siebie jak klucz do dziurki.

Nadziała się na mnie od razu do samego końca. Nie chciała marnować czasu. Jak wariatka zaczęła unosić się i opadać. Poruszała się na całej długości mojego fiuta. Góra-dół, góra-dół… rytmicznie, sprawnie i prosto do celu. Od razu rozległo się głośne mokre mlaskanie. Jakbyśmy poruszali się po grząskim gruncie. Powietrze wypełnił intensywny zapach seksu, a mojego chuja ogarniało boskie ciasne wnętrze napalonej samicy.

Trzymałem ją za te jej wielkie pośladki i razem z nią pracowałem nad osiągnięciem jak najlepszego orgazmu. Jakimś cudem gruby, chropowaty sutek wylądował w moich ustach. Napierała na mnie całą masą swojego potężnego cycka. Miałem wrażenie, jakby ktoś pchał się na mnie z poduszką. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...