Szukaj na tym blogu

16 kwietnia 2023

Miasto kobiet.

113. Tym razem to był nakaz.


W tej samej chwili dziewczyna, która leżała na łóżku przekręciła się na bok, a później położyła bardziej na brzuchu. Przy okazji pod cycki podciągnęła czerwoną poduszkę. Podparła głowę na wyciągniętej dłoni i bezceremonialnie gapiła się na mojego sterczącego fallusa. Drżałem już na całym ciele ze wciąż narastającego podniecenia. Coraz mniej obchodziły mnie jakieś tam gafy. Chciałem po prostu ruchać. Chciałem jak najszybciej zaspokoić swoje niebotyczne i wciąż narastające pożądanie.

Tymczasem laska przesunęła kolano w kierunku brzucha. W wyniku tego ruchu jej pośladki rozjechały się i odsłoniły wszystko, co się między nimi kryło. Oczywiście to było kakaowe oczko z ciemną plamą wokół. Dech mi zaparło. Jeszcze nigdy dotąd nie miałem takiej ochoty na seks analny. Tym bardziej że niżej, niedbale wysuwająca się zza dolnego uda pizdeczka powoli ukazywała swoje oblicze. Pomyślałem, że to prawdziwe cudo. Z zewnątrz ciemne grube fałdy, a wewnątrz mięsiste napuchnięte płatki, to było to czego potrzebowałem. 

"Ruchać, ruchać, ruchać!!!" - kołatało się w mojej głowie. Nie mogłem myśleć o niczym innym. 

-No proszę, widzę, że jesteś gotowy, - powiedziała spokojnym tonem, - to dobrze. To ułatwia sprawę. Na początek dostajesz ode mnie trzy punkty. A teraz chwyć swojego chuja w rękę i przez chwilę się nim pobaw. 

-Co?! - nie dowierzałem własnym uszom. 

-No pobaw się nim, - powiedziała bardziej stanowczo. 

Tym razem to był nakaz, a nie prośba. Najgorsze było to, że bałem się, iż ta sztuka może mi się nie udać. Bylem tak podniecony, że nie byłem pewien czy czasem przed czasem się nie spuszczę. 

Wstała. Zatkało mnie. Była niesamowita. Wyglądała jeszcze lepiej niż wtedy, kiedy leżała. Wydawała mi się jeszcze zgrabniejsza i bardziej harmonijna. Wszystko się we mnie gotowało. Kutas pulsował, zrobił się siny i żylasty. Obawiałem się, że źle zareaguje przy dotknięciu. Bałem się tego. Na dodatek, kiedy położyła dłonie na pośladkach i wypięła biodra oraz cycki do przodu, a burza ciemnych lekko falujących włosów okoliła jej twarz, hormony uderzyły mi w palnik z całą siłą. Była śliczna. Jej cipeczka przypominała delikatny wzgórek z idealnie wypielęgnowanym zarostem. To było ponad moje siły. W momencie, kiedy skrzyżowała nogi, aby jeszcze bardziej podkreślić swoją figurę, miarka się przebrała.

-No dalej, nie ociągaj się, - ponaglała łagodnym, ale stanowczym głosem, - To jest test. Rób, co mówię. Chyba nie masz z tym żadnego problemu. 

Jej uśmiech był łagodny, ale było w nim coś, co nie znosiło sprzeciwu. Czułem się jak na egzaminie na prawo jazdy. Wiedziałem, że muszę wykonać polecenie, najlepiej jak potrafię, a jednocześnie stres paraliżował moje ruchy w taki sposób, że było to coraz trudniejsze. 

Kiedy byłem na skraju wytrzymałości fizycznej i psychicznej, zrobiła coś, co kompletnie rozłożyło mnie na łopatki. Pod oknem stała niska komoda albo kufer na ubrania. Nie wiem, co to dokładnie było. Usiadła na tym czymś i bardzo szeroko rozsunęła kolana. Trzymała nogi na palcach, aby jak najdokładniej wyeksponować swoje krocze. Po chwili położyła dłonie na kolanach, a ja byłem już ugotowany. Jedyne, na co było mnie stać to rytmiczne miarowe sapanie. Za cholerę nie mogłem wyregulować oddechu. Podniecałem się coraz bardziej.

Jej głowa pochylona była delikatnie w jedną stronę, a wzrok skupiony na mnie i na tym co robię. Wodziłem oczami pomiędzy piękną buzią a cudowną cipeczką. Nie wiedziałem, co było piękniejsze, co lepsze. 

-No, może tak będzie ci łatwiej. Śmiało, nie krępuj się. No, weź swojego kutaska w dłonie i pokaż, na co go stać. Chcę go zobaczyć w całej okazałości. No raz, raz… - zachęcała, nie odrywając ode mnie wzroku. 

-Och nie wiem, nie wiem, czy się nie spuszczę. Jesteś taka piękna, och, och jak mi gorąco - żaliłem się jak dzieciak w przedszkolu. 

Nie dała się na to nabrać.

-No co ty opowiadasz. Nie wierzę. Taki duży chłopczyk jak ty? Na pewno staniesz na wysokości zadania. Hm, a jak się spuścisz, to też się nic nie będzie - uspokaja. 

-Och nie, nie… - próbowałem jeszcze protestować, ale zdaje się, na nic to było. 

-Hahaha… och tak, tak… Wal konia, już!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...