103. Grzmociłem ją na stojąco.
Przez długą chwilę trwaliśmy klinczu spleceni ramionami i nogami. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy jak dwóch zapaśników próbujących swoich sił, gdzie żaden nie ma zamiaru ustąpić. Dyszeliśmy sobie w usta i trzęśliśmy się jak galareta krańcowo wysokim podnieceniu. Czułem mrowienie w kroczu. Jaja kurczyły się, worek był twardy i napęczniały, a fiut pulsował, coraz bardziej domagając się spełnienia w potężnym wytrysku.
Dopiero po kilkunastu może kilkudziesięciu sekundach zacząłem z wolna poruszać biodrami. Jak bym się bał, że spuszczę się przedwcześnie. Do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu...
-Ruchaj mnie, ruchaj mnie mocno, - usłyszałem jej zmęczony podniecony głos.
To wszystko zaczynało mi się coraz bardziej podobać. Mimo całego zagrożenia, które zdążyłem sobie już uświadomić, zaczynałem czuć się tutaj jak ryba w wodzie. Czy tego chciałem, czy nie, już zaczynałem snuć jakieś wariackie, wyuzdane plany na przyszłość, co i jak będę robił.
Dosłownie w następnej chwili odwróciła się do mnie plecami. To znaczy, zrobiliśmy to razem. Tak jak poprzednio, jak bocian stała na jednej nodze. Drugą podtrzymywałem wysoko ponad moimi biodrami. Oczywiście w konkretnym celu. Rozkrok był tak duży, że bez problemu mogłem wtargnąć w jej cipkę i penetrować ją sposób najbardziej dla mnie dogodny. To było to czego w tej chwili potrzebowałem. Grzmociłem ją na stojąco i to mi pasowało. Zarzuciła mi rękę na kark i przyklejona do mnie bokiem podtrzymywała się w pozycji pionowej. Patrzyłem na jej wielkie cycki, podniecałem się coraz bardziej i coraz gwałtowniej zacząłem poruszać swoimi biodrami. Jedną ręką trzymałem ją za szyję a drugą pod kolanem. Stękała za każdym pchnięciem, a mnie coraz bardziej kręciło się w głowie.
Trwało to kolejne kilka minut. W końcu znów zmieniliśmy pozycję. Chociaż może nie aż tak bardzo. Greta odwróciła się do mnie przodem. Górną częścią pleców oparła się o dosyć potężny pień drzewa. Jedną nogę zgięła w kolanie i trzymała na wysokości mojej latki piersiowej.
Ująłem ją mocno za łydkę i nie pozwalam opuścić. Na drugiej nodze utrzymywała cały ciężar ciała. Drżała i kołysała się na boki jak w transie. Była mokra od potu. Zapach jej rozgrzanego ciała wdzierał się do moich nozdrzy. Jej oczy były zamknięte, a usta szeroko otwarte. Oddychała ciężko, stopniowo tracąc kontakt z rzeczywistością.
Jedną dłonią ściskała mnie za chuja u samej podstawy i próbowała włożyć w swoją rozpaloną cipkę. Tak mi się przynajmniej wydawało, ale to były tylko pozory. Ona wcale nie chciała go tam włożyć, tylko zaczęła się bawić, drażniąc swoją łechtaczkę. Drugą dłonią rozwarła pizdeczkę bardzo szeroko tak, żeby jej dzyndzelek był na samym wierzchu. Mój kutas pod wpływem uścisku zrobił się jeszcze większy, bardziej żylasty i twardy. To wszystko było tak słodkie i gorące, że i ja zaczynałem tracić nad sobą kontrolę i pogrążać się w coraz większej ekstazie. Wydawało mi się, że nie wytrzymam następnej chwili.
-O Boże, o Boże już dochodzę, dochodzę, kurwa dochodzę! - wyrzucała ze swojego gardła coraz głośniej.
Po chwili stało się coś fajnego i zabawnego, coś, czego w ogóle bym się nie spodziewał. Uklękła, a właściwie usiadła na własnych piętach. Stanąłem przed nią w dość szerokim w rozkroku. Nawet nie zastanawiałem się, co robię. Ta bardzo atrakcyjna laska wpasowała się dokładnie pod mojego fiuta. Już sam ten widok przyprawiał mnie o bardzo silne zawroty głowy. Tymczasem na tym wcale miało się nie skończyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz