Szukaj na tym blogu

2 kwietnia 2023

Miasto kobiet.

99. Strumień spermy. 


Po chwili stałem obok ławki, nagi, na chwiejących się nogach. Byłem lekko osłabiony, ale szybko odzyskiwałem energię. O dziwo mój penis nie opadł tak bardzo jak mogłoby na to wskazywać to, co zrobiłem przed chwilą. Może na jakiś czas stracił nieco na swoim turgorze, jednak zaraz później odzyskał równowagę i znów był gotowy do ponownego szczytowania. Wyczuła to druga laska. Natychmiast uklękła przede mną, bez zastanowienia chwyciła dłonią w połowie długości, odgięła do tak mocno, że zabolało i włożyła w swoje gorące usteczka. Gdy tylko ścisnęła i omiotła go swoim językiem, poczułem, jak zapadam się w ciemność, a szum w uszach jeszcze bardziej przybiera na sile. Całą swoją wolą zmusiłem się do tego, aby nie zamknąć oczu. Chciałem widzieć, co się dzieje. 

Z mojego wymęczonego, ale wciąż tak samo podnieconego kutasa jeszcze raz popłynął strumień gorącego nasienia. Teraz wprost w rozpalone usta tej drugiej dziewczyny. Szarpałbym się w konwulsjach rozkoszy, próbując utrzymać równowagę, a ona wszystko połykała. Jej krtań poruszała się do góry i dołu. 

-Och kurwa! - jęknąłem z rozkoszy, - Ja pierdolę, o jak mi dobrze!

Nie wszystko było jeszcze skończone. Przynajmniej według ich mniemania. Byłem podniecony, wciąż podniecony, podniecony do granic wytrzymałości. No cóż, mogłoby się wydawać to trochę dziwne, bo po tak długiej zabawie w dużych chłopców i duże dziewczynki, powinienem być wykończony, a moja ochota na seks spaść do zera. Tak się jednak nie stało. Moje mięśnie nie wiedzieć czemu były naprężone aż do bólu. Drżały. Moje nogi wciąż nie za bardzo chciały ze mną współpracować. Chwiały się. Stałem przed tą ławką na ulicy. Wokół chodzili ludzie, kobiety z mężczyznami na smyczy. To też było dziwne, ale już tak bardzo mnie nie raziło. 

Stałem, a ona siedziała. Greta, znaczy się. W międzyczasie zdążyłem się zorientować, jakie są ich imiona. Jedna nazywała się Greta, a ta druga Roma. No tak, więc teraz Greta siedziała na ławce z szeroko rozchylonymi udami, a ja stałem przed nią goły, jak mnie pan Bóg stworzył, ze sterczącym kutasem na wierzchu. Oczywiście cały czas był na wierzchu, jakżeby inaczej, dzień i noc. Jeszcze teraz trudno było mi się do tego przyzwyczaić. Jednak nie to było najgorsze. Jeszcze trudniej było przyzwyczaić się do wciąż bardzo intensywnego podniecenia. Towarzyszyło mi każdego, dnia każdej minuty. 

Stałem przed nią, a właściwie między jej udami, a ona trzymała mnie za mojego ogromnego chuja. Trzymała go od spodu wzdłuż żyły biegnącej do żołędzi to jaj. Trzymała go tak, jak cię trzyma kij bejsbolowy, mocno, pewnie, ale z wyczuciem. Z samego wierzchołka pod wpływem jej uścisku wydostały się resztki spermy. Przebiegały po łbie i spadały na jej dłoń. Trudno było przewidzieć co się teraz stanie. Jej pizda była tak blisko, a ja byłem wciąż tak podjarany.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...