102. Oddawaliśmy się słodkim pieszczotom.
Drżąc, odwróciłem się w jej stronę. Przed moimi oczami biegały kolorowe kółeczka i gwiazdki, mimo to tak doskonale ją widziałem. Wydawała mi się jeszcze piękniejsza jeszcze bardziej ponętna. O ja pierdolę, tylko brać i grzmocić. Jej cycki były jeszcze większe, bardziej obfite i pełne, figura zgrabniejsza, bardziej kształtna, a buzia cudownie podniecająca i śliczna. Chociaż może tylko tak mi się zdawało. Teraz sam już nie wiedziałem.
Stałem przed nią z pulsującym kutasem i byłem gotowy do wejścia w jej pizdę od razu. Po prostu chciałem to zrobić, chciałem wziąć ją w posiadanie na stojąco, tutaj, na ulicy. Chuj mnie obchodziło, że wokół chodzili ludzie. Jacy ludzie? Same baby. Zresztą one i tak nie zwracały na nas najmniejszej uwagi. Mogłem robić, co mi się podoba.
Powstrzymała mnie ruchem dłoni. Położyła palce na moim brzuchu i odepchnęła delikatnie.
-O nie nie, nie. Teraz jeszcze nie, - usłyszałem słodki, ale stanowczy głos.
Dyszałem jak buhaj przed krową. Miałem dość. Chciałem się spuścić, wyruchać ją tutaj i teraz.
-Spokojnie, - poskromiła mnie, - nic się nie dzieje. Prawda? Spokojnie, spokojnie, spokojnie, odpręż się.
"Dobrze jej tak mówić", - pomyślałem sobie, - "Ile jeszcze można? Ile można się ze mną tak bawić? Ile jeszcze tak wytrzymam?" Dyszałem coraz ciężej. Miałem przed sobą okaz piękna, seksu i podniecenia. Chciałem z tego skorzystać. Nic nie więcej nie liczyło. Tylko to, żeby wepchnąć swojego fiuta i ciasną pizdę.
Wyciągnąłem rękę i położyłem ją na jej biodrze. Jednocześnie pochyliłem się w jej stronę. Grzecznie przeniosła głowę na drugą stronę, odsłaniając swoje ucho i szyję. Zbliżyłem usta, poczułem gorący, przyjemny zapach. Złożyłem pocałunek tuż pod płatkiem ucha na szyi. Jeden, później drugi i trzeci. Odpowiedziała głębokim westchnieniem.
Jeszcze bardziej zbliżyła się do mnie, a jej wielkie piersi zaczęły rozgniatać się na mojej klatce. Sutkami drażniła moją skórę, położyła dłoń na moim obojczyku i czekała. Zdawała się słuchać, ale nie słuchała. Ukradkiem zerkała w dół na moją wielką, grubą, sterczącą rakietę. Moja petarda była gotowa do ponownej penetracji jej pizdeczki.
Później odwróciła się przodem do mnie i już teraz bardzo namiętnie zaczęliśmy się całować. Nasze usta zetknęły się w gorącym pocałunku. Z przymkniętymi powiekami oddawaliśmy się słodkim pieszczotom. Przy okazji położyłem dłoń na jej talii. Pod palcami poczułem jej kręgosłup. Mój sztywny penis znajdował się zaledwie kilka centymetrów od jej cipki. Trzymała mnie za ramiona tak, jakby bała się, żebym jej nie uciekł.
Znów to samo. Przeskok do następnej sceny był tak dynamiczny, że nie zdążyłem zarejestrować żadnych szczegółów. Zresztą, po co rejestrować jakieś szczegóły, skoro akcja toczy się tak szybko i każdy kolejny moment jest lepszy od poprzedniego. Wiem tylko, że uniosłem jej zgiętą w kolanie nogę wysoko do góry na swoim bicepsie. Zrobiłem to tak gwałtownie, że musiała stanąć na palcach, aby się nie przewrócić. Przy okazji chwyciła mnie wolną dłonią za kark i mocno się przytrzymała.
Mój kutas bez najmniejszych problemów trafił tam, gdzie trzeba, czyli dokładnie w same środek jej wilgotnej, ciasnej i gorącej pizdeczki. Ogarnęło mnie słodkie zapierające dech uczucie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz