Szukaj na tym blogu

14 kwietnia 2023

Miasto kobiet.

111. Znów chciało mi się ruchać.


-Hej słodziaku, wstawaj, - usłyszałem nad sobą miękki kobiecy głos. 

W pierwszym momencie wyrwany z głębokiego snu nie bardzo wiedziałem, co się ze mną dzieje. Wydawało mi się, że jestem w swoim świecie i spaceruję po swoim mieście. Tym samym, ale moim, nie ich. Oczywiście w długich spodniach i koszulce polo. Tak jak to zwykle robiłem. Było gorąco, ale powiewał lekki wietrzyk, więc nie pociłem się aż tak bardzo. Właśnie miałem wejść do cukierni, aby kupić lody i coś do picia, kiedy usłyszałem ten głos. Musiałem zebrać wszystkie siły, bo coś mi w tej mojej wizji nie pasowało. 

Dopiero po upływie kilkunastu sekund zaczęło docierać do mnie, gdzie się znajduję. Niejasno zacząłem sobie uświadamiać, że zaraz po kąpieli zjedliśmy smaczny posiłek, wypiliśmy po kieliszku dobrego wina, a później poczułem się bardzo zmęczony i postanowiłem, że się zdrzemnę. Moja pani nie miała nic przeciwko temu. Choć była bardzo podniecona, nie chciała więcej seksu. Miałem być w dobrej formie i prezentować się jak najlepiej. Za pół godziny miały przyjść te panie z jakiegoś tam towarzystwa. Nie mogłem sobie przypomnieć jego nazwy, ale to nie miało znaczenia.

Nieznacznie uniosłem powieki i od razu zrozumiałem, że znowu się zaczyna. Miałem świadomość, że zaczynam popadać w jakąś matnię seksu i nie bardzo widzę z tego wyjście. Nie mogę nawet powiedzieć, że to był szok. Po tylu razach zaczynałem się przyzwyczajać.

Nade mną stała goła baba. "Jeszcze jedna", - pomyślałem nieco zniechęcony, ale mój kutas zdawał się mieć inne zdanie na ten temat. 

Ponieważ leżałem na wznak, widziałem ją od dołu. To było nie tyle zabawne, ile raczej dziwne. W pierwszym momencie wydało mi się, że jest do góry nogami jak odwrócone zdjęcie, ale to tylko był efekt mojej pozycji. Patrzyła na mnie.

-No wstawaj, - odezwała się jeszcze raz. 

Nie był to rozkaz, raczej zaproszenie. Do czego? Wiadomo. 

-Ja pierdolę, - westchnąłem ciężko. 

Mimo to byłem zadowolony. Czułem mrowienie w kroczu, a ten widok był naprawdę przyjemny. To była blondynka. Miała równo przyciętą grzywkę, ładną buzię, a na dodatek krągłe, sterczące cycki. Nade mną w całej okazałości rozpościerała się szeroko rozwarta wygolona cipka. Czegóż więcej trzeba facetowi do przyjemnego przebudzenia po krzepiącej drzemce?

Znów chciało mi się ruchać. Mój kutas stał na baczność i tylko czekał, kiedy będzie mógł zanurkować w wilgotnej ciasnej jaskini młodej dziewczyny. Wyglądało na to, że będzie to już za chwilę. 

Była blisko. Stała tuż za moją głową i palcami rozchylała swoją słodką pizdeczkę. Uważnie obserwowała moje reakcje. Może wydawało się jej, że się na nią rzucę. No cóż, miałem taką ochotę. Jednak, mimo wszystko nie zrobiłem tego. Pomyślałem sobie, że przecież nie jestem jakimś dzikusem. 

Przyjrzałem się jej uważniej. No tak, była bardzo atrakcyjna. Jeszcze raz westchnąłem. Rozważałem różne opcje. Po pierwsze, interesowało mnie, co się teraz stanie. Po drugie, kombinowałem, jak się zachować, żeby w ich mniemaniu nie wyjść na idiotę. Na pewno nie miałem zamiaru nigdzie uciekać. No bo i po co. Nie bałem się jej, podniecała mnie i chciałem ją przelecieć.

Przysunęła się jeszcze bliżej. Udami dotknęła moich skroni. Byłem przekonany, że chce usiąść mi na twarzy. W sumie nie miałem nic przeciw temu. Od razu poczułem słodki zapach. Pizdeczka była na wyciągnięcie ręki. Dwa płatki rozchylały się jak naleśniki. W środku było ciasno, miękko i sprężyście. Trudno było się oprzeć takiej pokusie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...