98. Spuściłem się na jej cycki i twarz.
W pewnym momencie gwałtownie zmieniliśmy ułożenie naszych ciał. Teraz jedna z tych cycatych babek leżała na ławce, a ja stałem nad nią okrakiem z fiutem między jej wielkimi balonami. Nie wiem, jak się spod niej wydostałem, skąd wziąłem w sobie tyle sił. Przecież byłem jak w potrzasku, jak w klinczu zapaśniczym. Jednak mi się to jakoś udało.
Wylazłem spod niej i role się odwróciły. Przynajmniej częściowo. Teraz to ja górowałem nad tą, która bawiła się moim podnieconym jak cholera kutasem. Leżała na ławce, mierzyła nie swoim gorącym spojrzeniem, uśmiechała się, pokazując białe zęby i zaciskała swoje cyce na moim gotowym do strzału chuju.
O tak, bez dwóch zdań był gotowy do wystrzału, do pozbycia się całego ładunku. Muszę przyznać, że nie mogłem już dłużej trzymać. To było niemożliwe. Jęczałem i wzdychałem w niesamowitym podnieceniu, rozkoszy, a ona patrzyła na mnie i uśmiechała się tylko. Obserwowałem, jak łeb mojego penisa raz po raz ukazuje się nad górną krawędzią jej cycków, tuż pod brodą. Rytmicznie i szybko poruszałem biodrami. Było ciasno, obłędnie ciasno. Było gorąco, słodko i bosko niesamowicie przyjemnie.
-No i jak, - odezwała się, patrząc mi w oczy, - podoba ci się to?
Nie mogłem wydusić z siebie ani jednego słowa. Z zaciśniętymi zębami, poruszałem się do przodu i do tyłu, chcąc jak najszybciej doprowadzić do finału. Ogarniała mnie euforia, totalna radość. W tym miejscu słowa nie były potrzebne. Wytrysk był tuż, tuż. Dosłownie za rogiem. Wiedziałem, że będzie potężny i niesamowicie obłędny. Co do tego nie miałem żadnych wątpliwości.
No i kiedy to nastąpiło, odleciałem. Tak naprawdę nie bardzo wiedziałem, co się ze mną dzieje, gdzie jestem i co robię. Strzelałem w gwałtownych szybkich seriach. Moje nasienie podobne było do ciepłego budyniu. Błyskawicznie ochlapałem jej twarz, obydwa policzki, przy okazji trafiłem w nos usta. Nie zdążyła zareagować. Sperma zaczęła spadać na szyję i podbródek.
Następnie zrosiłem jej obojczyki i miejsce nad cyckami, a później, kiedy ciśnienie nieco spadło, ochlapałem te wielkie, cudowne balony. Poruszałem się jeszcze przez chwilę, gapiąc się na niebotyczne brodawki. Po nich także płynęło nasienie. Czas się zatrzymał. Miałem wrażenie, że moje serce także. To była kwintesencja spełnienia i szczęścia.
Była doskonała. Nawet teraz nie zostawiła mnie samego sobie. Kiedy w moim organizmie burza hormonów ekscytacji i podniecenia stopniowo zaczęła maleć, przynajmniej do poziomu, który dawał choćby mizerne rozeznanie w sytuacji, chwyciła mojego kutasa i razem z tą spływającą ze wszystkich stron spermą zaczęła pieścić między swoimi wielkimi, niesamowicie podniecającymi cyckami. Ściskała z dwóch stron, poruszała do góry do dołu, a później delikatnie na boki. Na początku samą głowicę, dopiero później korzeń ściągając napletek do samego dołu.
W ostatnim heroicznym wysiłku naprężyłem się i strzeliłem jeszcze raz. Nieco słabiej, ale ten ładunek pozbawił mnie resztek sił. Chwiałem się na nogach, próbując złapać równowagę, a ona słodko się uśmiechała. Byłem pewien, że ma ochotę na jeszcze.
-No wiedziałam, że ci się będzie to podobało, - odezwała się cicho, ale wyraźnie.
Ku mojemu niesamowitemu zaskoczeniu, dotarło do mnie, że to wcale jeszcze nie jest koniec zabawy. To wszystko było takie bardzo dziwne, ale zupełnie mi nie przeszkadzało. Nie wiem, co się ze mną działo, skąd miałem w sobie tyle sił i energii. Moja głowa mogła mi mówić, że powinienem to zakończyć, ale mój penis i tak miał na ten temat zupełnie odmienne zdanie. Mój fiut zupełnie się ze mną nie liczył. Jaja, które wciąż zdawały się być pełne nasienia także chciały to kontynuować. To był dla mnie szok. Nie umiałem tego w żaden sposób wytłumaczyć. Nie mogłem dojść do tego, jak mogłem tak szybko produkować nasienie. Teraz cały czas domagało się ono ujścia, zupełnie tak, jakbym tylko do tego był stworzony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz