Szukaj na tym blogu

8 maja 2024

Ostatnie wakacje.

157. Byłem seksem, pragnąłem seksu.


Wiedziała, że się spuściłem i chciała to zakończyć, ale jednocześnie chciała też wyciągnąć z tego najwięcej, jak się da. Chciała przeciągnąć ten moment, kiedy mój fiut jest sztywny i gruby, kiedy pewnie siedzi w jej ciasnej szparce. Zdawała sobie sprawę, że to jeszcze chwilę potrwa, poruszała się więc płynnymi, pełnymi ruchami do góry i do dołu, do góry i do dołu, wyciskając ze mnie ostatnie krople mojego pożądania.

Muszę przyznać, że moment, kiedy byłem już “po”, kiedy pozbyłem się mojego ładunku, a w jej cipce było mokro i lepko, że to było najprzyjemniejsze. Delektowałem się tym uczuciem z pełną świadomością, pogrążając się w nim i odczuwając każdą komórką mojego ciała.

W tym momencie, ku mojemu zaskoczeniu, ona przyspieszyła. Jej ruchy znów stały się bardziej gwałtowne i nerwowe. Nawiedzała ją kolejna fala orgazmu. Chciałem jej to dać. Obawiałem się tylko, że może starczyć mi sił. Lecz ona wytrwale pracowała nad moim podnieceniem. Jej cipka kurczyła się tak mocno, że penis odbierał pełną gamę doznań i nie pozwalał sobie na to, by choć na trochę zmniejszyć swój rozmiar i turgor.

Przyspieszała. Jej ruchy i stawały się coraz gwałtowniejsze, krótsze i szybsze. Jej cipka znów kurczyła się bardzo mocno, a ja miałem wrażenie, że za chwilę znowu trysnę kolejną porcją gorącego nasienia prosto w to jej rozpalone wnętrze.

Znów stękała i jęczała: och, och, och, ach, ach, doznając orgazmu.

W pewnym momencie poczułem bardzo silny, gwałtowny skurcz, a ona opadła do samego końca i znów poruszała biodrami w prawo i w lewo, w prawo i w lewo, tak jakby chciała wyrwać mojego kuta z korzeniami.

Po chwili znów poruszała biodrami do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, a z jej cipki już z całą obfitością wydobywało się wszystko, co tylko możliwe. Cała długość mojego przyrodzenia umazana była w lepkiej, spienionej wydzielinie. Aromat rozprzestrzeniał się po całym pomieszczeniu i docierał do moich nozdrzy intensywnością seksu.

“Och, już, starczy, och, już, przestań!” - myślałem gorączkowo, ale ona nie przestawała. Sama nie panowała nad tym, co się z nią dzieje. Słyszałem jej głośne, spazmatyczne oddechy, a jej cipka kurczyła się niemiłosiernie, mocno. Teraz podskakiwała na mnie już jak piłka: i hops, i hops, i hops! Odbijała się od moich bioder. Rozgniatała moje jądra. Czułem, że odlatuję w kosmos. Czułem, że strzelam w nią po raz wtóry. To było niesamowite.

Krzesło podskakiwało. Słychać było głuche drewniane odgłosy wydobywające się spod nóg. Skrzypiało na łączeniach. Miałem wrażenie, że za chwilę się rozpadnie na kawałki, ale ono wytrzymało nasze miłosne zapędy.

Kiedy za którymś razem docisnęła mocno swoimi pośladkami do moich jąder i później się uniosła gwałtownie, jak się okazało zbyt gwałtownie, mój fiut znów w niej wyskoczył, a ja poczułem tę samą przyjemną ulgę wolności. Lecz była to tylko krótka chwila.

Nadziała się szybciej, niż mi się wydawało i od razu opadła do samego końca, tym samym wyrzucając ze swojej pizdeczki potężną porcję naszej miłości, naszego wspólnego podniecenia. Aromat pożądania sprawiał, że czułem się coraz bardziej pijany. Byłem seksem, pragnąłem seksu i czułem się do tego stworzony.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...