155. Nie pozwalając na zbyt szybki wytrysk
Najważniejszy był pierwszy ruch. Mój kutas był tak sztywny, że kiedy uniosła się delikatnie do góry, prawnie z niej wyskoczył. Jednak zaraz gwałtownym ruchem opadła, nie pozwalając mu uwolnić się ze swoich objęć. Miałem wrażenie, że umieram z rozkoszy, że rozpływam się w tym przecudownym, słodkim uczuciu.
Poruszała się krótkimi, szarpanymi ruchami. Jej cipka jeszcze nie dostosowała się do wielkości mojego przyrodzenia i miałem wrażenie, jakby nie chciała mnie wpuścić do samego końca. Dziewczyna musiała wykonać kilka szybkich posunięć, za każdym razem nadziewając się na mnie coraz głębiej. Miałem wrażenie, że boi się utracić cokolwiek z tego, co ma się wydarzyć, tak jakby chciała pochłonąć wszystko w jak najkrótszym czasie, by nic nie umknęło jej uwadze.
Zmusiła mnie do tego, bym osunął się na krześle tak nisko, jak tylko się dało. Moje pośladki znajdowały się na samym krańcu siedziska, a plecy opierały się o twarde oparcie. Tymczasem ona, odchylona maksymalnie do tyłu, wspierała się dłońmi na mojej klatce piersiowej. Jej ruchy w górę i w dół, w górę i w dół były coraz szybsze, coraz głębsze, dopełniające, ale też i coraz bardziej przyjemne.
Czułem, jak moje włosy unoszą się delikatnie do góry, czułem na mojej skórze subtelne mrowienie, czułem zbliżający się, gwałtowny, niezwykle słodki i przyjemny orgazm. Jej cipka poruszała się na mnie, ciasno opinając moje podniecone przerodzenie. Góra-dół, góra-dół, góra-dół, szybko, gwałtownie, mocno zaciskając swoją norkę, jechała na mnie jak dzika, nieokiełznana amazonka.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół, góra-dół. I raz, i dwa, i raz, i dwa, i raz, i dwa.
-Och! Och! Och! - wydobywało się z jej gardła co kilka sekund.
I tak już podnieconego kutasa oblewało coraz bardziej upojne, przyjemne gorąco, gorąco, którego w żaden sposób nie dało się zatrzymać ani odwrócić. To było jak fala tsunami, która zalewała mnie totalnie, całego, od czubka głowy po koniuszki palców stóp, przepełniała każdą komórkę mojego ciała i powoli, aczkolwiek bardzo skutecznie, odbierała resztki zdrowego rozsądku, ciągnąc mnie za sobą w głębiny nieznanego dotąd pożądania.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół, och, ach, och, ach!
-Jeszcze, jeszcze, jeszcze trochę! – dyszała ciężko, pracując nad naszym wspólnym orgazmem.
Bzykaliśmy się jak szaleni.
-Ech! Ech! Ech! - wyrzucała z siebie, kiedy unosiła się i opadała. Jej cipka z każdą minutą kurczyła się coraz mocniej.
-Uach! Uch! Uch! — wydobywało się z mojego gardła.
Wtórowałem jej tym w odgłosach miłości.
Naprawdę trudno było wytrzymać. Miałem wrażenie, że za chwilę postradam zmysły, że kompletnie zwariuję na jej punkcie. Mimo to nic się nie działo. Trwałem w tym zawieszeniu między życiem a śmiercią, między rajem a piekłem i nie mogłem przemieścić się ani tu, ani tam. Czułem, jak jej cipka staje się coraz bardziej mokra, jak gęsty płyn wydobywający się z jej wnętrza tworzy pianę, która stymuluje i reguluje moje podniecenie, nie pozwalając na zbyt szybki wytrysk, jednocześnie trzymając mnie na samej krawędzi oszałamiającego orgazmu, orgazmu, który odbierał zmysły.
Kiedy zwolniła, zaczęła opadać na mnie głębiej, do samego końca. Jej ruchy co prawda mniej gwałtowne, były bardziej przyjemne. Odczuwałem każde drgnienie, zaciskającej się pizdeczki, każdy mięsień, każde szarpnięcie nerwu. Rozpływałem się w słodkim uczuciu podniecenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz