Szukaj na tym blogu

30 maja 2024

Ostatnie wakacje.

179. W tamtej stodole to są jeszcze szczury.


Mimo tego, że ich zaczepki stawały się coraz bardziej zuchwałe, nie reagowałem. Skrzywiłem się tylko w ciepłym uśmiechu, że niby nie wiem, o co chodzi i powiedziałem:

-Nie, nie. Oczywiście, że wolę z wami. Ta druga stodoła nie prezentuje się najlepiej, więc wolę z wami.

Stodoła wujka wyglądała na nowszą i bardziej zadbaną jednak jej widok i tak nie wzbudzał najlepszych skojarzeń, szczególnie jeśli miało się zamiar spędzić w niej najbliższą noc. 

Dziewczyny chcąc jeszcze bardziej nade mną się poznęcać, popatrzyły najpierw na siebie, później na mnie i wybuchły serdecznym śmiechem.

-Wiesz co? Ale w tamtej stodole to są jeszcze szczury, - powiedziała Amelia.

W tym momencie po moich plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Szczury rzeczywiście były argumentem, który mnie ostatecznie przekonał. Z drugiej strony może to tylko tak miało wyglądać. Może chciałem zostać przekonany właśnie w ten sposób. To był pewien rodzaj flirtu, którego wtedy jeszcze nie rozumiałem, ale reagowałem w sposób zupełnie prawidłowy.

-No to co? Postanowione? - klasnęła w dłonie Grace, - Śpisz razem z nami?

Spojrzałem najpierw na jedną, później na drugą i, będąc już całkowicie pewnym, że mam to, co chciałem, pokiwałem głową. Na koniec zrobiłem jeszcze minę nieco zatroskanego nieco zagubionego chłopaczka i odezwałem się nieśmiało:

-Postanowione.

Kiedy tak szliśmy w stronę zabudowań, a dziewczyny zataczały równe kółeczka swoimi jędrnymi pośladkami raz w jedną raz w drugą stronę, miałem wrażenie, że te ich krótkie, czerwone spódniczki podwiną się do góry i odsłonią albo ich niesamowicie seksowne pupcie, albo co gorsza, wszystko to, co kryje się z przodu. Jakoś nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że pod spodem nie ma już nic więcej, że trudno się tam spodziewać jakichkolwiek majtek.

-No wiesz, - zaczęła w pewnym momencie Grace, - bo ja nie wiem, co jeszcze może się stać na tym sianie…

Czułem, że ona chce jeszcze bardziej rozgrzać atmosferę i pobudzić moją wyobraźnię, jednak postanowiłem nie okazywać tego swoim zachowaniem. 

-A co może się stać? Przecież to tylko zwykła stodoła.

-Zwykła, czy niezwykła – jakie to ma znaczenie. Może cię ktoś tam napadnie i zrobi krzywdę.

"No, no proszę bardzo… jeżeli ktoś miałby mnie tutaj napaść to tylko wy, ale to już zupełna nie inna perspektywa", - pomyślałem.

-Uhu, a kto chciałby mnie napadać na tym odludziu? - roześmiałem się, - poza tym nie mam żadnych pieniędzy.

-No wiesz, nie byłabym taka pewna, - odezwała się z zastanowieniem, - Jesteś pewien, że nie ma tu nikogo, kto chciałby rozłożyć cię na łopatki?

Jej słowa bardzo mi pochlebiały, bo to już była jawna propozycja, ale wciąż chciałem grać takiego, który nic nie rozumie i nic nie wie. No wiecie, takiego niedorobionego prawiczka. To pozwalało mi jeszcze bardziej się do nich zbliżyć.

-No, a kto na przykład chciałby mnie napaść tej nocy? - rzuciłem mu dając nieco skonsternowanego 

Reakcja była natychmiastowa. Jej wzrok zdradzał wszystkie jej zamiary. Zatrzymała się przede mną i pochyliła do przodu, a duże piersi prawie wyszły spod dekoltu. Byłem podniecony jak jasna cholera i nie wiedziałem, co zrobić ze swoim wzrokiem. Nie mogłem się powstrzymać i w wyobraźni już ją rozbierałem. 

Ta bardziej poprawna połowa mnie mówiła, że nie powinienem tam patrzeć, ale to było silniejsze ode mnie i gapiłem się wręcz ostentacyjnie. W tym samym czasie jej siostra bliźniaczka stojąc z boku, uważnie mi się przyglądała. Zbyt uważnie jak na normalną rozmowę. Zdałem sobie sprawę, że to wciąż była rywalizacja. Napięcie między nami narastało.

 -No dobra, - wtrąciła po chwili, - postaramy się, abyś tej nocy się nie nudził.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...