172. To nie była grzeczna dziewczynka.
W ciągu jednej sekundy poczułem niesamowicie silny zawrót głowy i bardzo słodkie mrowienie w kroczu. Otworzyłem tylko usta, chcąc jeszcze coś powiedzieć, ale nie wydobył się z nich już tylko żaden dźwięk.
-Boże Julian, jak ty się spinasz, - powiedziała, zbliżając swoje usta do mojego ucha, - zaraz rozerwie ci spodnie.
Trzęsłem się na całym ciele. Trudno było mi nad sobą zapanować.
-Och Amelia! - westchnąłem.
Zachowywałem się dokładnie tak, jak chciała. Jej słodki śmiech mówił wszystko.
-Jesteś jak lukrowane ciastko i mam na ciebie niesamowitą ochotę, - szepnęła mi wprost do ucha.
Miałem wrażenie, że za chwilę spuszczę się w spodnie. Coś mi podpowiadało, żebym po prostu uciekł, ale wiedziałem, że ona i tak gdzieś mnie tam dopadnie. To była tylko kwestia czasu.
-Przestań, nie jestem żadne ciacho, - rzuciłem w proteście.
-Oj Jesteś, jesteś, - odpowiedziała, przytulając się do mnie tak mocno, że czułem jej sutki na swojej klatce piersiowej.
Rozpoczął się kolejny utwór. Teraz tańcząc ze mną, objęła mnie w pół i mocno wcisnęła się w moje ciało. Jej jędrne, sterczące cycki rozgniatały się na moim torsie, a penis w spodniach zesztywniał do granic możliwości, za wszelką cenę próbując wydostać się na zewnątrz.
Przytulona do mnie z każdym kolejnym krokiem przesuwała się jeszcze bardziej, przekraczając wszelkie możliwe granice dobrego wychowania. To nie była grzeczna dziewczynka. Ona chciała porządnie narozrabiać i miałem tego całkowitą świadomość. Nie wiedziałem, czy mam uciekać, czy podjąć wyzwanie i pójść na całość.
-Och Julian! - westchnęła głęboko, kiedy dolna część jej ciała ze wszystkich sił zaczęła napierać na moje podbrzusze.
Tego było już za wiele. Przy takim obrocie sprawy nie mogłem pozostać obojętny, musiałem zareagować w sposób adekwatny do sytuacji. Wymagał tego ode mnie mój męski honor. Moja dłoń opadła poniżej krawędzi jej sukienki i sunąc wolno po gołym udzie, dotarła do pośladków. A kiedy to się już stało, sam nie wierzyłem, że mogłem posunąć się tak daleko.
"O Boże, Boże, Boże mój", - myślałem, - "zaraz zwariuję ze szczęścia".
Ona tymczasem, zamiast zareagować w sposób bardziej jednoznaczny, westchnęła tylko głęboko i przesunęła się jeszcze bliżej. Wszystko wokół mnie wirowało. Cały świat kręcił się dookoła, głośna muzyka zagłuszała wszystko, łącznie z moimi najgłębszymi niepewnościami i wątpliwościami, a ja sam niesiony falami tańca i przygaszonych kolorowych świateł, płynąłem do portu mojego przeznaczenia, którego nie znałem. Było po prostu cudownie. Pozostawał tylko jeden problem – zupełnie nie miałem pojęcia, jak to wszystko się skończy.
Po chwili obydwie dłonie trzymałem pod jej krótką sukienką i ściskałem jej pośladki. Ona dokładnie to samo robiła z moimi. Miałem na sobie jeansy i dobrze, bo gdybym poczuł ciepło i delikatność na swojej skórze, pewnie nie udałoby mi się powstrzymać już wytrysku. Natomiast moje palce miały możliwość eksploracji i poznawania jej intymnej bielizny. Pod opuszkami czułem koronkową strukturę i raz po raz, nie mogąc ich utrzymać w jednym miejscu, wsuwałem je pod spód, coraz bardziej niebezpiecznie zbliżając się do samego centrum mojego zainteresowania.
-No i co Julian, podoba ci się impreza? - usłyszałem nagle przenikliwy głosik Grace dokładnie z drugiej strony mojej głowy.
Zupełnie nie wiedziałem, jak tu się zjawiła.
-Och, podoba się, podoba, - powiedziałem, szerząc do niej zęby i jednocześnie się odwracając.
Przy czym moje dłonie zostały na swoim miejscu, czyli na pośladkach jej siostry. Kiedy znów w przelocie spojrzałem na moją towarzyszkę tańca, spostrzegłem, że jej oczy płoną niezwykłym uniesieniem. Była bardzo podniecona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz