Szukaj na tym blogu

23 maja 2024

Ostatnie wakacje.

172. To nie była grzeczna dziewczynka.


W ciągu jednej sekundy poczułem niesamowicie silny zawrót głowy i bardzo słodkie mrowienie w kroczu. Otworzyłem tylko usta, chcąc jeszcze coś powiedzieć, ale nie wydobył się z nich już tylko żaden dźwięk.

 -Boże Julian, jak ty się spinasz, - powiedziała, zbliżając swoje usta do mojego ucha, - zaraz rozerwie ci spodnie.

Trzęsłem się na całym ciele. Trudno było mi nad sobą zapanować. 

-Och Amelia! - westchnąłem. 

Zachowywałem się dokładnie tak, jak chciała. Jej słodki śmiech mówił wszystko. 

-Jesteś jak lukrowane ciastko i mam na ciebie niesamowitą ochotę, - szepnęła mi wprost do ucha. 

Miałem wrażenie, że za chwilę spuszczę się w spodnie. Coś mi podpowiadało, żebym po prostu uciekł, ale wiedziałem, że ona i tak gdzieś mnie tam dopadnie. To była tylko kwestia czasu. 

-Przestań, nie jestem żadne ciacho, - rzuciłem w proteście. 

-Oj Jesteś, jesteś, - odpowiedziała, przytulając się do mnie tak mocno, że czułem jej sutki na swojej klatce piersiowej. 

Rozpoczął się kolejny utwór. Teraz tańcząc ze mną, objęła mnie w pół i mocno wcisnęła się w moje ciało. Jej jędrne, sterczące cycki rozgniatały się na moim torsie, a penis w spodniach zesztywniał do granic możliwości, za wszelką cenę próbując wydostać się na zewnątrz. 

Przytulona do mnie z każdym kolejnym krokiem przesuwała się jeszcze bardziej, przekraczając wszelkie możliwe granice dobrego wychowania. To nie była grzeczna dziewczynka. Ona chciała porządnie narozrabiać i miałem tego całkowitą świadomość. Nie wiedziałem, czy mam uciekać, czy podjąć wyzwanie i pójść na całość.

-Och Julian! - westchnęła głęboko, kiedy dolna część jej ciała ze wszystkich sił zaczęła napierać na moje podbrzusze. 

Tego było już za wiele. Przy takim obrocie sprawy nie mogłem pozostać obojętny, musiałem zareagować w sposób adekwatny do sytuacji. Wymagał tego ode mnie mój męski honor. Moja dłoń opadła poniżej krawędzi jej sukienki i sunąc wolno po gołym udzie, dotarła do pośladków. A kiedy to się już stało, sam nie wierzyłem, że mogłem posunąć się tak daleko. 

"O Boże, Boże, Boże mój", - myślałem, - "zaraz zwariuję ze szczęścia". 

Ona tymczasem, zamiast zareagować w sposób bardziej jednoznaczny, westchnęła tylko głęboko i przesunęła się jeszcze bliżej. Wszystko wokół mnie wirowało. Cały świat kręcił się dookoła, głośna muzyka zagłuszała wszystko, łącznie z moimi najgłębszymi niepewnościami i wątpliwościami, a ja sam niesiony falami tańca i przygaszonych kolorowych świateł, płynąłem do portu mojego przeznaczenia, którego nie znałem. Było po prostu cudownie. Pozostawał tylko jeden problem – zupełnie nie miałem pojęcia, jak to wszystko się skończy.

Po chwili obydwie dłonie trzymałem pod jej krótką sukienką i ściskałem jej pośladki. Ona dokładnie to samo robiła z moimi. Miałem na sobie jeansy i dobrze, bo gdybym poczuł ciepło i delikatność na swojej skórze, pewnie nie udałoby mi się powstrzymać już wytrysku. Natomiast moje palce miały możliwość eksploracji i poznawania jej intymnej bielizny. Pod opuszkami czułem koronkową strukturę i raz po raz, nie mogąc ich utrzymać w jednym miejscu, wsuwałem je pod spód, coraz bardziej niebezpiecznie zbliżając się do samego centrum mojego zainteresowania. 

-No i co Julian, podoba ci się impreza? - usłyszałem nagle przenikliwy głosik Grace dokładnie z drugiej strony mojej głowy. 

Zupełnie nie wiedziałem, jak tu się zjawiła. 

-Och, podoba się, podoba, - powiedziałem, szerząc do niej zęby i jednocześnie się odwracając. 

Przy czym moje dłonie zostały na swoim miejscu, czyli na pośladkach jej siostry. Kiedy znów w przelocie spojrzałem na moją towarzyszkę tańca, spostrzegłem, że jej oczy płoną niezwykłym uniesieniem. Była bardzo podniecona. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...