169. Wypij.
W tym samym czasie druga z dziewczyn założyła przedramię na moją szyję i niby bezwiednie wsunęła palce pod materiał mojej koszulki. Następnie, ku mojemu niedowierzaniu, zaczęła gładzić moją klatkę piersiową. Byłem kompletnie zaskoczony. Co prawda robiła to w sposób bardzo subtelny i delikatny, niemniej miałem wrażenie, że przekroczyła kolejną granicę. Oczywiście skłamałbym gdybym powiedział, że mi się to nie podobało. Po prostu byłem zaskoczony, że to płeć przeciwna przejmuje inicjatywę.
To postępowało tak szybko, że w tym momencie zaczynałem tracić kontrolę nad tym, to się dzieje. Gdyby nie jeden z chłopaków, który przyniósł zamówionego drinka, pewnie musiałbym się salwować ucieczką.
-Posłuchaj Amelia, - zwrócił się do wyższej z dziewczyn, do tej która trzymała rękę na mojej szyi, - to naprawdę mocne. Jesteś pewna, że ten żółtodziób może to wypić? Wygląda tak, jakby powinien pić mleko, a nie alkohol.
Dziewczyna Spojrzała na niego i uśmiechnęła się porozumiewawczo.
-Da radę. Tego właśnie mu potrzeba.
Kiedy tylko napój pojawił się na stole, ta płynnym ruchem przesunęła go po gładkim blacie w moją stronę. Szklanka była wysoka i smukła a zawartość miała barwę coca-coli i pływały w niej kostki lodu, a na krawędzi znajdował się plasterek cytryny.
-Wypij, - powiedziała tak miękko i ciepło, jakby to było najcudowniejsze lekarstwo na wszystkie moje kłopoty.
Patrząc na nią nieco podejrzliwie, podniosłem szklankę i zamoczyłem usta.
"Zimne", - pomyślałem, biorąc pierwszy mały łyk. "No cóż, W każdym razie przynajmniej nie ma w tym trucizny, a poza tym chyba nieźle smakuje".
Wziąłem kolejny łyk. Smakowało coraz lepiej i musiałem przyznać, że szybko idzie do głowy. Tak szybko, że niemal czułem postęp degeneracji mojego zdroworozsądkowego postrzegania świata. Miałem wrażenie, że robi mi się coraz przyjemniej, a świat wokół mnie wydaje się prostszy i pozbawiony problemów.
Teraz obydwie dziewczyny jakby znieruchomiały, zaprzestały nachalnego dobierania się do mnie i, w jakimś cichym porozumieniu, patrząc na mnie, na coś czekały. Nie mogłem dokładnie ocenić, co to mogło być, bo gdy tylko opróżniłem szklankę na moim stoliku jakby znikąd wyrosła druga, taka sama.
Zacząłem tracić poczucie czasu. Czułem, że nieźle kręci mi się w głowie i kiedy miałem ochotę zastanowić się, czy warto spożywać drugą taką porcję, obydwie na raz wsunęły naczynie w moje dłonie, a z ich ust usłyszałem:
-Pij Julian, pi, to ci dobrze zrobi.
Już po pierwszym łyku drugiej szklanki bardzo mocno zakręciło mi się w głowie i poczułem, że wszelkie dotychczasowe opory, które krępowały moje ciało, znikają, a ja mam ochotę na jakąś dziką zabawę. To było naprawdę dziwne, że tak szybko się upiłem.
Dziewczyny jakby tylko na to czekały. Przyglądały mi się uważnie, a w ich wzroku zobaczyłem mieszaninę ulgi i ekscytacji. Obserwowały, jak coraz bardziej pogrążam się w pułapce. Później spojrzały sobie w oczy i porozumiewawczo pokiwały głowami. Następnie usłyszałem: “Amelia, Grace” i poczułem ich dłonie wciśnięte w moją.
Zrozumiałem, że po tym krótkim przedstawieniu wszystko potoczy się już o wiele szybciej.
-No to jak już się poznaliśmy, zapraszamy na parkiet, - odezwała się niższa i jakby trochę ładniejsza.
To była Grace.
Relacja między nami zmieniła się i rzeczywiście teraz wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Podniosły się i się wyrwały mnie z miejsca, w którym siedziałem. Nie miałem najmniejszych szans. Nim się zorientowałem, co się właściwie stało, już tańczyłem jakieś biesiadne rytmy między dwiema nieźle podpitymi i ciągle chichoczącymi laskami. Teraz już na poważnie zastanawiałem się, czym może się to skończyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz