159. Twój fiut jest jak indiański totem.
Tak samo jak na początku rozejrzała się po całym pokoju, jakby mnie nie zauważając, co było bardzo osobliwe i jeszcze bardziej podniecające. Szczególnie że z tego jej uroczego kusego stroju zostało jeszcze mniej, niż było na początku. Dla mnie ten strój był przecież jej nierozłącznym atrybutem. Później cały czas mi się z nią kojarzył, nawet jak widziałem go na innej dziewczynie czy w sklepie.
Teraz też miała na sobie ten krótki top, który zakrywał jedynie piersi i kończył się powyżej pępka. Jako że pod spodem nie miała już spodni, wyglądało to nie tyle komicznie, ile niezwykle uroczo i podniecająco. Była jak nastoletnia dziewica po pierwszym stosunku. Jej cipeczka była naga, mokra od jej soków i mojej spermy. Zarost na niej był zmierzwiony i pozlepiany. Wydzielał z siebie bardzo aromatyczną woń naszej miłości, ale ona nic sobie z tego nic nie robiła. Zachowywała się tak, jakby nic się nie stało, jakby wszystko było w absolutnym porządku, jakby ten seks nie zrobił na niej aż tak dużego wrażenia, choć już na pierwszy rzut oka było widać, że zrobił.
Takie jej zachowanie sprawiało, że wcale nie miałem dość. Moje podniecenie nie chciało opaść, choć wiedziałem, że będę musiał odpocząć. Patrząc na nią, wciąż drżałem a mój penis, zamiast grzecznie się położyć, znów unosił swój zmęczony siny łeb w poszukiwaniu jej ciasnej wilgotnej norki.
Podszedłem do niej i oparłem dłoń na jej biodrze. Przejechałem po nim od góry do dołu, czując wilgotną fakturę jej skóry. Dotknąłem też jej pośladków. Staliśmy tak przez chwilę w kuriozalnej pozie i gdybyśmy byli kompletnie ubrani i znajdowalibyśmy się na ulicy, bez trudu można by wziąć nas za długoletnią parę przyjaciół. Ale teraz byliśmy nadzy. Byliśmy jak Adam i Ewa w raju zaraz po zjedzeniu zakazanego jabłka.
-Chłopie, ale żeś zerżnął moją cipkę, - powiedziała swoim miękkim głosem, wcale na mnie nie patrząc.
Kiedy spojrzałem w ten jej piękny profil, miałem wrażenie, że się w niej zakochuję. Nie wiem, może było tak w istocie.
-Co? - wyrwało się z moich ust, bo w pierwszej chwili nie wiedziałem, o co jej chodzi.
Nie odwracając się w moją stronę, dodała jeszcze:
-Ale żeś mnie zerżnął.
Dopiero teraz zrozumiałem, że chodzi o seks.
-Ja ciebie? - zdziwiłem się, - Przecież to ty mnie dosiadłaś.
-Ach no tak… jakie to ma znaczenie. Boże, ten twój wielki kutas…
-Co? Coś z nim nie tak?
-Och nie. Jest w porządku. Więcej niż w porządku.
-No to co?
-Daj spokój, Julian, przecież wiesz. Twój fiut jest jak indiański totem. Nie mogę uwierzyć, że do tej pory nie znalazłeś sobie dziewczyny na stałe. A może masz, co?
-Nie mam… ale Natalia, czy ty nie przesadzasz, mam normalnego penisa, przecież.
-Taaa akurat… - westchnęła i przejechała dłonią po mokrym zaroście swojej cipeczki. - Jej to powiedz.
-Ale że co? Że źle ci było? Za mało, za słabo? - mówiłem z nieco udawanym zagubieniem, choć tak naprawdę wiedziałem, że to był strzał w dziesiątkę.
Spojrzałem na nią. Pod tym jej pasiastym topem jej piersi wydały mi się większe, bardziej jędrne i okrągłe niż wcześniej. To dziwne, choć wydawał się taki delikatny i skąpy, podczas tego namiętnego seksu cały czas utrzymywał się na miejscu i ani na moment się nie zsunął z jej ramion. Kiedy znów zerknąłem na tę jej śliczną delikatną buzię, a później na zmęczoną cipeczkę, poczułem, że w moim kroczu coś się zbiera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz