164. Śledzenie każdego ruchu gości.
Później siedząc przy stoliku, pijąc gorącą ziołową herbatę i obserwując zapadający zmrok, myślałem o tym, co będzie jutro. Następnego dnia była niedziela, a ja miałem spotkanie z Amelią i Grace. Ekscytowałem się tym bardzo i nie mogłem się doczekać.
Kolejny dzień miał przynieść serię nowych przygód i doświadczeń. Na myśl o tym, co może mnie spotkać, dostawałem gęsiej skórki. Te dwie urocze bliźniaczki były szczególnie atrakcyjne i chciałem pogłębić moją znajomość z nimi.
Jeszcze raz spojrzałem w niebo, na którym zaczęły pojawiać się już pierwsze gwiazdy i głęboko wciągnąłem powietrze w płuca. Upływające wakacje były pełne wrażeń i emocji. Bałem się, że w pewnym momencie nie będę w stanie ogarnąć tego swoim umysłem i ciałem. Jak mogłem to wszystko przeżyć i doświadczyć w tak krótkim czasie? Miałem wrażenie, że to za dużo jak dla mnie – chłopaka, który dopiero wkracza w dorosłe życie, ale tak widocznie miało być.
Byłem młody, nie do końca świadomy zagrożeń otaczającego mnie świata. Nie rozumiałem tego, co tak naprawdę dzieje się w domu cioci. Nie zdawałem sobie sprawy, przynajmniej nie do końca, z tego, jakie konsekwencje to za sobą niesie i w jakiej sytuacji właściwie się znalazłem.
Wielką zagadką było to wtedy dla mnie, ale też niezwykle mnie ekscytowało, pobudzało moją wyobraźnię tak bardzo, że nie byłem w stanie w sposób racjonalny ocenić tego, w czym biorę udział. Dla mnie był to jeszcze jeden element ciekawych wakacji.
Taka ilość kamer w domu mieszkalnym, nie jest normalna, a śledzenie każdego ruchu gości nie wróży nic dobrego. Teraz po czasie wiem, że powinienem wtedy zareagować inaczej. Nie mogłem być pewny, do czego owe nagrania mogą zostać wykorzystane. No ale tamtym momencie nie widziałem w tym nic szczególnie niebezpiecznego, przynajmniej na dłuższą metę. Poza tym ślepo ufałem cioci i wierzyłem, że nic złego z jej strony mi nie grozi. To, co się stało, raczej mnie to intrygowało i ciekawiło, nie wzbudzało lęku czy niepokoju. Byłem naiwny, a moja młodość sprawiała, że chciałem podjąć tę grę, niezależnie od tego, jaki miałby być jej finał. Oczywiście powiedziałem sobie, że jeśli tylko będę miał okazję, powiem cioci o tym wszystkim i zapytam o kilka rzeczy, ale to były dalsze plany.
Tak czy inaczej, kładąc się spać już w swoim idealnie posprzątanym pokoju, byłem w świetnym nastroju. Z niecierpliwością czekałem na to, co przyniesie kolejny dzień, a jednocześnie zastanawiałem się nad tym, co wydarzyło się już do tej pory. Te wakacje były jak z bajki, a ja czułem się jak prawdziwy książę.
Kiedy leżałem już w swoim łóżku, byłem zaskoczony niezwykłą ciszą, jaka panowała w całym domu. Pod nieobecność cioci jedyne odgłosy, jakie do mnie docierały, pochodziły ze sprzętów gospodarstwo domowego i te zza okna. Wsłuchiwałem się w szum wiatru i skrzypienie konarów drzew tuż za ścianą.
W końcu nastała niedziela i nadszedł wieczór, a ja stawiłem się punktualnie w umówionym miejscu na spotkanie z bliźniaczkami. Kiedy wszedłem do lokalu, przywitała mnie muzyka z udziałem akordeonu, saksofonu i puzonu. Były to przyjemne dla ucha, typowo biesiadne rytmy i musiałem przyznać, że w tym akurat momencie ten typ melodii bardzo mi odpowiada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz