156. Wytrysk już trwał.
Po moim prąciu powoli zaczęła płynąć słodka, przypominająca nektar, wydzielina jej sparki. Góra, dół, góra, dół. Najpierw wolno, później szybciej, coraz szybciej, jeszcze szybciej.
-Och, och, jak słodko! - dyszała, dając z siebie wszystko.
Jej pizdeczka zaciskała się raz mocniej, raz słabiej, doprowadzając mnie do szaleństwa.
To było szaleństwo. Zwariowała, podskakując na mnie niczym piłka. Góra-dół, góra-dół, góra-dół, coraz szybciej, jak pędzący pociąg, jak kula śnieżna, jak lawina, której nie da się już zatrzymać.
Kiedy zwalniała, dociskała biodrami do moich jąder, jej pośladki rozgniatały się na moim podbrzuszu, a ona wierciła nimi we wszystkie możliwe sposoby, wywołując we mnie totalną falę rozkoszy, która pozbawiała mnie świadomości. Czułem, że przed moimi oczami zapada ciemność, a w uszach płynie jednostajny szum wodospadu.
Teraz jej cipka już na całego kurczyła się na moim prąciu, nie dbając o to, czy za chwilę się spuszczę, czy wytrzymam jeszcze trochę. To już nie miało znaczenia. Ona na oślep brnęła do swojego orgazmu, nie zważając na to, co dzieje się ze mną. Z jej wnętrza płynęły obfite potoki gęstego podniecenia. I w sumie nie wiedziałem, czy to jest już moja własna sperma, czy tylko jej soki, bo moim podbrzuszem zaczęły targać szybkie, niekontrolowane skurcze.
Zamarła. Drżąc i szarpiąc się w konwulsjach, poruszała biodrami na boki, a jej cipka w szaleńczym tańcu kurczyła się jak imadło na moim podnieconym przyrodzeniu. Słyszałem tylko jej szaleńcze, urywane oddechy. Jej pożądanie wydobywało się wszystkimi kanałami komunikacji z jej ciała.
To było takie słodkie, tak niesamowicie przejmujące. Nie wiedziałem już nic. Zapomniałem o wszystkim, co mnie otacza. Byłem tylko ja, mój kutas i jej gorąca, ciasna cipeczka. Nic więcej nie było, nic więcej się nie liczyło. Pozwoliłem sobie popłynąć wraz z falą rozkoszy, doświadczając tego cudownego uczucia.
Teraz, mocno wychylając się do tyłu, uniosła swoje biodra kilka centymetrów nad moje podbrzusze i poruszała nimi nie do góry i do dołu, lecz do przodu i do tyłu, lekko ukośnie. Do przodu i do tyłu, wyginając mojego fiuta tak mocno, że aż trzeszczał.
Po chwili znów rozpoczęła gwałtowną, szybką pracę góra-dół, góra-dół, góra-dół, góra-dół, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się ze mną. Były to krótkie, szybkie ruchy, a jej cipka kurczyła się niesamowicie mocno.
Teraz już byłem pewny — wytrysk już trwał. Kolejna fala skurczów w moim podbrzuszu uświadomiła mi to dobitnie. Spuszczałem się w nią już od dłuższej chwili, nie zdając sobie z tego sprawy. Tylko ona o tym wiedziała i widocznie sprawiało jej to niebywałą przyjemność. Moje nasienie stopniowo i konsekwentnie wypełniało jej wnętrze, mieszało się z jej sokami i powoli gęstym budyniem wypływało i z przodu i z tyłu. Czułem ciepłe krople zbliżające się do moich jąder i byłem przecudownie szczęśliwy.
Za którymś razem, kiedy w totalnym zapamiętaniu uniosła się na mnie zbyt wysoko, mój napęczniały do granic możliwości kutas wyskoczył z niej jak sprężyna, a ja poczułem coś naprawdę dziwnego, coś przecudownie przyjemnego. Uwolniony z jej objęć, pragnący wejść w nią z powrotem, doświadczył kontaktu z chłodnym powiewem przedpołudnia.
Nie dała mi zbyt długo czekać. Chwyciła go w dwa palce, mocno docisnęła do swojej szparki i znów opadła, ogarniając go swoim słodkim wnętrzem. Od razu podjęła pracę, choć może nieco delikatniej: góra-dół, góra-dół, góra-dół, nie spiesząc się, tak jakby już wygłaszając swoje pożądanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz