Szukaj na tym blogu

7 maja 2024

Ostatnie wakacje.

156. Wytrysk już trwał.


Po moim prąciu powoli zaczęła płynąć słodka, przypominająca nektar, wydzielina jej sparki. Góra, dół, góra, dół. Najpierw wolno, później szybciej, coraz szybciej, jeszcze szybciej. 

-Och, och, jak słodko! - dyszała, dając z siebie wszystko.

Jej pizdeczka zaciskała się raz mocniej, raz słabiej, doprowadzając mnie do szaleństwa.

To było szaleństwo. Zwariowała, podskakując na mnie niczym piłka. Góra-dół, góra-dół, góra-dół, coraz szybciej, jak pędzący pociąg, jak kula śnieżna, jak lawina, której nie da się już zatrzymać.

Kiedy zwalniała, dociskała biodrami do moich jąder, jej pośladki rozgniatały się na moim podbrzuszu, a ona wierciła nimi we wszystkie możliwe sposoby, wywołując we mnie totalną falę rozkoszy, która pozbawiała mnie świadomości. Czułem, że przed moimi oczami zapada ciemność, a w uszach płynie jednostajny szum wodospadu.

Teraz jej cipka już na całego kurczyła się na moim prąciu, nie dbając o to, czy za chwilę się spuszczę, czy wytrzymam jeszcze trochę. To już nie miało znaczenia. Ona na oślep brnęła do swojego orgazmu, nie zważając na to, co dzieje się ze mną. Z jej wnętrza płynęły obfite potoki gęstego podniecenia. I w sumie nie wiedziałem, czy to jest już moja własna sperma, czy tylko jej soki, bo moim podbrzuszem zaczęły targać szybkie, niekontrolowane skurcze.

Zamarła. Drżąc i szarpiąc się w konwulsjach, poruszała biodrami na boki, a jej cipka w szaleńczym tańcu kurczyła się jak imadło na moim podnieconym przyrodzeniu. Słyszałem tylko jej szaleńcze, urywane oddechy. Jej pożądanie wydobywało się wszystkimi kanałami komunikacji z jej ciała.

To było takie słodkie, tak niesamowicie przejmujące. Nie wiedziałem już nic. Zapomniałem o wszystkim, co mnie otacza. Byłem tylko ja, mój kutas i jej gorąca, ciasna cipeczka. Nic więcej nie było, nic więcej się nie liczyło. Pozwoliłem sobie popłynąć wraz z falą rozkoszy, doświadczając tego cudownego uczucia.

Teraz, mocno wychylając się do tyłu, uniosła swoje biodra kilka centymetrów nad moje podbrzusze i poruszała nimi nie do góry i do dołu, lecz do przodu i do tyłu, lekko ukośnie. Do przodu i do tyłu, wyginając mojego fiuta tak mocno, że aż trzeszczał.

Po chwili znów rozpoczęła gwałtowną, szybką pracę góra-dół, góra-dół, góra-dół, góra-dół, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się ze mną. Były to krótkie, szybkie ruchy, a jej cipka kurczyła się niesamowicie mocno.

Teraz już byłem pewny — wytrysk już trwał. Kolejna fala skurczów w moim podbrzuszu uświadomiła mi to dobitnie. Spuszczałem się w nią już od dłuższej chwili, nie zdając sobie z tego sprawy. Tylko ona o tym wiedziała i widocznie sprawiało jej to niebywałą przyjemność. Moje nasienie stopniowo i konsekwentnie wypełniało jej wnętrze, mieszało się z jej sokami i powoli gęstym budyniem wypływało i z przodu i z tyłu. Czułem ciepłe krople zbliżające się do moich jąder i byłem przecudownie szczęśliwy.

Za którymś razem, kiedy w totalnym zapamiętaniu uniosła się na mnie zbyt wysoko, mój napęczniały do granic możliwości kutas wyskoczył z niej jak sprężyna, a ja poczułem coś naprawdę dziwnego, coś przecudownie przyjemnego. Uwolniony z jej objęć, pragnący wejść w nią z powrotem, doświadczył kontaktu z chłodnym powiewem przedpołudnia.

Nie dała mi zbyt długo czekać. Chwyciła go w dwa palce, mocno docisnęła do swojej szparki i znów opadła, ogarniając go swoim słodkim wnętrzem. Od razu podjęła pracę, choć może nieco delikatniej: góra-dół, góra-dół, góra-dół, nie spiesząc się, tak jakby już wygłaszając swoje pożądanie. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...