154. Mój fiut był zbyt wielki.
Czułem, jak jej uda zaciskają się, jak drżą coraz bardziej, jak coraz trudniej jest utrzymać się jej na nogach. Była to zachęta dla mnie, żeby nie ustawać w swoich wysiłkach, żeby prowadzić ją, jak po sznurku, do samego celu.
Słyszałem jej urywany szybki oddech, głębokie, pełne przejęcia, westchnienia i stęknięcia. Ona już doświadczała swojego orgazmu. Przeżyła to, zanim jeszcze jej cipka dotknęła mojego kutasa.
Na chwilę przerwałem, bo poczułem, jak z jej szparki wydobywa się gęsty, lepki, półprzezroczysty płyn. Jej odgłosy były pełne słodkiego pożądania i prosiły mnie o więcej podobnych pieszczot.
O tak, to już był ten moment. Głęboko dysząc i drżąc na całym ciele, uniosła lewą nogę wysoko do góry i spokojnie, aczkolwiek z pewną niecierpliwością przełożyła je przez moje biodra.
Nawet na chwilę nie przerwałem swoich pieszczot, masowałem jej mokrą cipkę, a ona odpowiadała mi głębokimi, głośnymi mlaśnięciami. Miałem wrażenie, że moje palce nurzają się w gorącym bagienku. Czułem pod nimi gęstą pianę, która coraz bardziej tworzyła się z jej soków.
Jeszcze przez chwilę, jakby nie mogąc się zdecydować, zawisła nade mną, pozwalając mi się pieścić. Widocznie nie mogła się oprzeć, bo moje ruchy doskonale wywoływały w niej kolejne fale przyjemnych doznań.
O tak! Czułem, jak całe jej podbrzusze szarpie się w gorących, intensywnych skurczach, a oddech jakby za chwilę miał się zatrzymać. Doznawała głębokiego orgazmu.
A później zaczęła robić półprzysiady, zginać nogę, którą trzymała na podłodze i unosić się. Robiła to szybko, urywanie, intensywnie i wiedziałem, że to nie do końca jest przez nią kontrolowane. Była jak konający człowiek, szarpiący się w konwulsjach, tyle tylko, że w tym przypadku były to konwulsje rozkoszy.
Trwało to może minutę, może dwie, a później nagle zesztywniała w półprzysiadzie i miałem wrażenie, że albo się przewróci, albo usiądzie na mnie. Trwała tak przez chwilę, a moje palce wjechały głęboko w jej szparkę, rozsuwając wargi sromowe.
Zaraz później uniosła się i znów opadła, uniosła się i znów opadła, dysząc ciężko, kontynuowała swój rajd przez zabawy erotyczne ze niedoszłym studentem psychologii.
W tym ostatnim, poprzedzającym prawdziwy seks momencie, dysząc, ciężko położyła swoją dłoń na moich palcach i pokierowała nimi w sposób, który sprawiał jej najwięcej przyjemności. Byłem zadowolony, że w ten sposób ze mną współpracuje. Dociskała, prowadziła, uczyła, jak pieścić jej gorącą, podnieconą norkę, a ja starałem się być pojętnym uczniem.
Później była już tylko sama kwintesencja miłości, seksu i niezwykle gorącej rozkoszy. Może samo wejście na mojego sztywnego kutasa nie było zbyt efektowne, bo, jak się okazało, ani ona, ani ja nie miałem w tym względzie specjalnego doświadczenia. Mój fiut był zbyt wielki, zbyt sztywny i nie chciał przyjąć pozycji, która gwarantowałaby natychmiastowe i bezproblemowe wtargnięcie w jej głębokie, rozgrzane wnętrze. Jednak kiedy już przybraliśmy odpowiednią pozycję, kiedy rozsunąłem swoje uda tak szeroko jak tylko się udało, a ona weszła między mnie, mój wielki drąg wcisnął się w jej ciasną cipeczkę i poczułem, że oblewa mnie fala nagłego gorąca.
Musiałem wstrzymać oddech, bo miałem wrażenie, że jeszcze sekunda, a spuszczę się w tę jej pizdeczkę gorącą porcją mojego nasienia. Nie chciałem w ten sposób kończyć tej jakże cudownie rozpoczętej zabawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz