168. Zatańcz ze mną.
Usłyszałem serdeczny głośny śmiech i bałem się spojrzeć im w oczy.
-Robi się, szefowa! Tylko poczekaj chwilę! - kolejny okrzyk świadczył o tym, że za chwilę drink będzie gotowy.
-Spoko, - odpowiedziała, - my przez ten czas postaramy się go nieco rozluźnić, ale zdaje mi się, że efekt będzie marny.
Siedziałem i zastanawiałem się, co z tego może wyniknąć, bo wyniknąć mogło dosłownie wszystko. Lokal pękał już w szafach, rozbawieni goście pozwalali sobie na coraz więcej, a te dwie napalone dziewczyny brały mnie w swoje obroty.
Usadowiły się po obydwu stronach mojego krzesła, tym samym uniemożliwiając mi ciche oddalenie się z miejsca zbrodni. Obydwie ubrane w sukienki stylizowane na stroje ludowe, wyglądały nieco kiczowato, ale chyba tak to miało właśnie być. Zastanawiałem się, czy były to te same kreacje, w które ubrane były na recitalu w klubie karaoke i po dłuższej chwili doszedłem do wniosku, że chyba jednak nie.
Dzisiejsze sukienki były różowo-białe i tak samo jak tamte posiadały duże trójkątne dekolty doskonale eksponujące ich wydatne sterczące piersi. Od wcięcia między biustem, po same biodra były różowe, jednakowo rękawki, jak i dół, przybrane w falbanki. Musiałem z uznaniem stwierdzić, że w swej tandetności i pospolitości są niezwykle urocze, a nawet olśniewające. Szczególnie że zakrywały ciała tak pięknych istotek. Obydwie bliźniaczki wyglądały tak, jakby dopiero co wyszły z domu dla lalek i właściwie to w nich tak bardzo mi się podobało.
Nic nie zapowiadało, że zrezygnują ze swojego podboju. One chciały mieć trofeum w postaci nowego chłopaka, a ja byłem kolejną ofiarą i nie wiedziałem, czy mam się cieszyć, czy bać.
-No Julian, zrób mi tę przyjemność i zatańcz ze mną, - odezwała się z ustami tuż przy moim policzku.
Spojrzała prosto w moje oczy. Jej oddech był taki ciepły i bardzo prowokujący.
-Chodź ze mną na parkiet. Nie siedź tak. Przecież to głupie.
-No wiem, ale ja nie umiem tańczyć, - odezwałem się i niepewnie.
-Daj spokój, a kto tak naprawdę umie. Ja też nie umiem.
Spojrzałem na nią z niedowierzaniem.
-Taaa akurat, przed chwilą dałaś taki popis, że cała sala się trzęsła, a teraz mówisz, że nie umiesz tańczyć?
Nie dała się zbić stropu.
-E tam to tylko wygłupy.
-Aha… wygłupy, - uśmiechnąłem się do niej.
-No wiesz, to przez to, że trochę pijana jestem.
Przysunęła się jeszcze bliżej. Teraz ramieniem dotykała mojego boku.
-Wiesz co Julian, - wtrąciła tak która była po drugiej stronie, - my ci pokażemy, jak się tańczy. Zobaczysz, że to łatwe.
Siedząc równie blisko, co jej siostra, zakręciła swoim biustem w taki sposób, że przesunął się on pod cienkim materiałem sukienki w stronę górnej krawędzi dekoltu i w pewnym momencie miałem wrażenie, że widzę jej sutki.
-No Julian, nie daj się prosić. Jesteś taki fajny chłopak, - mówiła ciepłym miękkim, ale bardzo prowokacyjnym tonem.
Niby przypadkiem położyła dłoń na moim udzie, a później bardzo powoli przesunęła ją w stronę krocza. Czy tego chciałem, czy nie, całe moje ciało zareagowało błyskawicznie i jakby całkowicie bez udziału woli. W jednej chwili spiąłem się w sobie, jakby pod moim tyłkiem nagle znalazła się pinezka, a później w rozporku zamiast penisa poczułem twardy, gruby kij i miałem poważne wątpliwości, czy suwak wytrzyma tak potężny nacisk od wewnątrz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz