151. Natalia była już bez spodni.
Stała przede mną półnaga w tych swoich obcisłych dżinsach zakrywających jedynie dolną połowę bioder. Była w tym swoim krótkim topie, który skrywał niewiele więcej niż piersi. Cudowny pępuszek i brzuch był na wierzchu. Nie mogłem powstrzymać swoich emocji. Była taka śliczna, urocza, tak bardzo pobudzała moje zmysły i tak trudno było mi się opanować, żeby nie zrobić czegoś, czego nie chciałem. Drżałem na całym ciele i używałem wszystkich sił, aby się na nią nie rzucić i jej nie zgwałcić. Ewentualność taka była bardzo prawdopodobna.
Jej piękne, zmrużone oczy pałały niezwykłym podnieceniem, poruszeniem. Zdawały się być delikatnie podkrążone, jakby niewyspane, ale przez to jeszcze bardziej śliczne i urzekające.
Stała tak przede mną i przystępowała z nogi na nogę. Coś mówiła, ale ja już nie słucham. Poruszała swoimi biodrami płynnie i seksownie, zataczała równe kółeczka pośladkami, a ja coraz mocniej pogrążałem się w swoich marzeniach, coraz bardziej poddawałem się swoim pragnieniom, które parły tylko w jedną stronę, do jednego celu.
Jej słodki głos był dla mnie jedynie muzyką, najpiękniejszym koncertem. Wsłuchiwałem się w jego rytm i miałem wrażenie, że płynę na fali mojego uniesienia. Teraz już nie miałem złudzeń. Doskonale wiedziałem, co się stanie za chwilę. Nie musiałem wysilać swojego umysłu, bo każdy gest prowadził tylko do jednego — do seksu. Tylko tym razem było to coś więcej. Nie umiałem nawet tego nazwać.
-A ty co chciałeś zrobić, co chciałeś zrobić? Och, to nie tak, to nie tak… - docierały do mnie fragmenty zdań wypowiedzianych przez nią.
Znów kołysała swoimi biodrami, poruszała piersiami w prawo i w lewo. Widziałem, jak przesuwają się pod cienkim materiałem jej skąpego ubrania. Nie miała pod spodem biustonosza. Byłem w coraz większym szoku.
Byłem zachwycony jej oczami, kolorem jej włosów, zadartym noskiem, pięknymi ustami. Byłem zachwycony tym, jak na mnie patrzy, jak przenika mnie swoim spojrzeniem. Rozbierała mnie wzrokiem… och Boże, no tak, nie musiała mnie rozbierać, bo cały czas byłem nagi, kompletnie nagi.
Kiedy złożyła dłonie, w pierwszej chwili pomyślałem, że do modlitwy, bo tak to wyglądało, ale zaraz później zwinęła je w rulon i przyłożyła do swoich ust. Po chwili wykonała kilka posuwisto-zwrotnych ruchów i już wiedziałem, o co w tym wszystkim chodzi. Najdziwniejsze było to, że słowa wypowiadane przez nią nijak miały się do jej gestów. Ona mówiła o czymś innym, niezwiązanym z seksem, ale keks przenikał każdy jej ruch.
Byłem tak poruszony, że nie wiedziałem, jak to się stało, jak w ogóle do tego doszło. Gdzieś umknął mi ten fragment tego wydarzenia, tej mojej opowieści. Po chwili siedziałem już na krześle. Wiem, że to było krzesło, a nie fotel. Co prawda było miękkie, wyściełane, ale jednak to było krzesło.
Jak już wspomniałem, byłem kompletnie nagi. Siedziałem, goły jak święty turecki, na tym krześle, szeroko rozsunąłem uda, pozwalając mojemu wielkiemu przyrodzeniu swobodnie zmieścić się pośrodku. Wielka, napęczniała pała nieco opadła, przygniatając jądra.
Położyłem dłonie na swoich kolanach i czekałem na dalszy bieg wydarzeń. Natalia była już bez spodni. W międzyczasie zdjęła obcisłe dżinsy, pod którymi nie było majtek i teraz stała w tym krótkim topie z odsłoniętą, delikatnie zarośniętą cipką, a ja miałem wrażenie, że zaraz wybuchnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz