Szukaj na tym blogu

28 maja 2024

Ostatnie wakacje.

177.  Wypożyczalnia rowerów była zamknięta.


Kiedy wreszcie wyszliśmy na zewnątrz, okazało się, że jest już całkiem widno, a słońce stoi wysoko na niebie i robi się coraz cieplej. Lekko skonsternowani, że przegapiliśmy zakończenie imprezy, przebywając gdzieś głęboko pod ziemią i słuchając opowieści starego człowieka, zamiast bawić się na całego, zastanawialiśmy się, co zrobić z dalszą częścią dnia, który najwyraźniej zapowiadał się wspaniale.

Dziewczyny wpadły na szatański pomysł, że przespacerujemy się do pobliskiej wypożyczalni rowerów, zorganizujemy sobie jakiś dobry sprzęt i pojedziemy do ich dziadka na wieś. 

-To tylko kilkanaście kilometrów, - odpowiedziała Grace na moje protestujące spojrzenie, - dasz radę, mięczaku.

-Pewnie, że dam. Tylko czy tego chcę? - odpowiedziałem, mając wrażenie, że w tej chwili to chce mi się już tylko spać.

Jak się okazało, wypożyczalnia rowerów była zamknięta, do otwarcia pozostało jeszcze dwie godziny, a w brzuchach nam już porządnie burczało, bo to, co zjedliśmy podczas imprezy, spaliśmy razem z alkoholem i teraz byliśmy już bardzo głodni. W związku z tym postanowiliśmy poszukać jakiejś pizzerii albo kebaba. O tej porze nie było to wcale takie oczywiste i łatwe. Niemniej jednak udało się nam znaleźć czynny bar, w którym kupiliśmy hamburgery, frytki i surówkę. Gorąca herbata w dużych kubkach też dobrze nam zrobiła.

Choć nie spaliśmy całą noc, bawiliśmy się, szaleliśmy na parkiecie, wypiliśmy bardzo dużo alkoholu to teraz, jadąc przez wilgotny, gęsty las, gdzie promienie słońca prześwitywały przez konary wielkich sosen, dębów i brzóz, czuliśmy się wspaniale. Wiatr we włosach dawał poczucie wolności i panowania nad światem.

Jadąc tuż za bliźniaczkami, które wciąż były w tych swoich nieco kiczowatych, stylizowanych na ludowe strojach, krótkich różowo-białych spódniczkach i bluzeczkach, obserwowałem z zachwytem, jak ich zgrabne pośladki poruszają się w rytm intensywnie kręcących się pedałów i wyobrażałem sobie, że tak szaleją na moim kutasie. 

Teraz już byłem pewien, że te wakacje będą dużo ciekawsze, niż mi się na początku wydawało. Po każdym dniu spędzonym na Mazurach miałem wrażenie, że kocham to miejsce coraz bardziej i w przyszłości będę chciał do niego wracać.

Wreszcie dotarliśmy w miejsce, gdzie nie dało się jechać, bo droga była zbyt piaszczysta i stroma. Zeszliśmy z rowerów i ostatnie dwa kilometry pokonaliśmy pieszo. W końcu, aby było bliżej, postanowiliśmy pójść przez łąki i pastwiska. To, co się działo później to już zupełnie inna historia. 

Nie trzeba było być ekspertem w tej dziedzinie, żeby zorientować się, że po tej ostatniej nocy obydwie siostry mają ochotę na gorące, namiętne igraszki. Widać było, że im się bardzo podobam. Nie potrafiły, a nawet nie starały się tego ukryć. Jednak z drugiej strony ciężko było im to wprost zakomunikować. Trochę mnie to dziwiło, ale one raczej wolały zabawę w kotka i myszkę albo, jak kto woli, grę pod tytułem: "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?". Niemniej z każdą minutą wszystko stawało się coraz ciekawsze i łatwo było mi wejść w ich tok rozumowania.

Ich oczy i usta błyszczały, a każdy ruch emanował pełną subtelności erotyką, doprawioną odrobiną sprośnego żartu i prowokacji. Poruszały się, kołysząc zalotnie swoimi zgrabnymi pośladkami i piersiami. Mówiły miękkim i słodkim głosem, który nie pozostawiał złudzeń, na co mają ochotę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...