161. Mogła mieć ze mną dziecko.
Znów się roześmiała w ten bardzo specyficzny sposób. To jej spojrzenie mówiło: “jeszcze mnie przelecisz, spokojnie. Tylko spójrz na moją cipkę. Ona tego jeszcze potrzebuje”. Odruchowo spojrzałem między jej nogi, a ona jakby wyczuwając napięcie, zaczęła:
-Och, ale ty jesteś niecierpliwy. Musiało ci być naprawdę dobrze.
Nie mogłem się powstrzymać, musiałem to powiedzieć.
-Bo było. Było mi bardzo dobrze, Natalia. No bo wiesz, ty jesteś taka…
Patrzyła na mnie, jakby chciała mnie zjeść.
-No jaka?
-Słodka.
-Ach słodka, no, no… A w jaki sposób?
Znów zaczęło się robić bardzo, bardzo gorąco.
-Boże, nie wiem. Wyglądasz i zachowujesz się trochę jak taka mała dziewczynka.
-Jak lolitka?
Pokiwałem głową, bo właśnie tego określenia mi brakowało. Miałem wrażenie, że czas się zatrzymał. Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Teraz moje podniecenie już galopowało. Mój penis zachowywał się tak, jakby tego co było wcześniej, nie było w ogóle. Stał już przepisowo na baczność, a jego rozmiary były imponujące. Dobrze wykształcona główka i gęsty oplot żył świadczyły, że jest gotowy do ponownej ostrej akcji.
-Julian, narozrabiałeś łobuzie.
-Ja? No co ty.
-Tak, ty. Nie wiem, ale spuściłeś się w moją cipkę.
Patrzyła w oczekiwaniu na moją reakcję. Wiedziałem, co to oznacza, ale ani przed, ani po nie chciałem dopuścić do siebie tej myśli.
-No wiem. Tak jakoś wyszło, - powiedziałem, spuszczając wzrok.
Zmarszczyła brwi i czułem, że za chwilę nie zacznie krzyczeć.
-Tak jakoś wyszło?! - niosła głos, - Chłopaku, trzy razy zalałeś ją taką ilością nasienia, że jeszcze teraz mam je w środku. Oczywiście nie liczę tego co było rano.
Mimo wszystko po tych słowach mój penis zareagował jeszcze bardziej gwałtownie. Mocno zesztywniał i zaczął huśtać się do góry i do dołu. On wiedział, jak się zachować, domagał się kolejnych pieszczot. Tylko ja zacząłem lekko panikować.
-Sama mówiłaś, że mam tego za dużo i muszę spuszczać ciśnienie.
W jej spojrzeniu nie było już takiej zaciętości, jak na początku a kąciki ust lekko drżały. Czułem, że musi jeszcze sporo czasu upłynąć, zanim całkiem ją rozgryzę.
-Łobuzie ty jeden, spuszczać, ale nie w cipkę. Czy ty zawsze musisz spuszczać się właśnie tam? Możesz to robić na piersi, na brzuch i plecy, a nawet na twarz i we włosy, lubię to, ale nie w cipkę. Rozumiesz, nie w cipkę.
-Och Natalia, ja nie wiem.
-Co nie wiesz?
-No bo wiesz… kiedy to takie przyjemne.
-Przyjemne, mówisz? Przyjemnie jest zostawić w dziewczynie swoje plemniki, co?
Pokiwałem głową.
-No wiesz, kiedy spuszczam się w ciebie… no sama ta świadomość doprowadza mnie do obłędu.
-No tak, wiem, bo masz świadomość, że mogę zajść w ciążę. Tylko co zrobisz, jak to się naprawdę stanie? Może już we mnie łączą się jakieś komórki.
Westchnąłem głęboko. To, co się ze mną w tej chwili działo, było trudne do wytłumaczenia. Poczułem pewien dziwny rodzaj niepokoju i niewytłumaczalną wręcz satysfakcję. Poczułem się jak samiec alfa, którego działania niosą za sobą konsekwencje. Mogłem zapłodnić kobietę i ona mogła mieć ze mną dziecko. To, co miało być potem, znajdowało się poza horyzontem zdarzeń, poza sferą mojego pojmowania. Ważne było, że mogłem stać się ojcem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz