Szukaj na tym blogu

13 grudnia 2017

W PGR-erze.

70. Moja dziewczyna.

Podeszła do stolika, na którym stały dwa kubki. Wsypała do nich po dwie łyżeczki kawy, a następnie wzięła czajnik z wrzącą wodą i zalała.
-Tylko dwa? - spytałem zaskoczony.
Byłem przekonany, że posiedzimy we trójkę. Tymczasem rzeczywistość okazała się bardziej zaskakująca, niż myślałem.
Odwróciła się, uśmiechnęła i odpowiedziała.
-Zgadza się. Robię tylko dla was.
-A ty?
-Po mnie zaraz przyjeżdża narzeczony. Wybieramy się do kina.
-Rozumiem.
-Zostajecie sami, gołąbeczki. Tylko nie rozrabiajcie, - powiedziała, puszczając do mnie oko.
-W porządku, - odpowiedziałem automatycznie.
-O, jest Jurek, - powiedziała uradowanym głosem, wyglądając przez okno, - No dobrze to ja uciekam. Bawcie się dobrze.
Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, już jej nie było. Przez chwilę pozostałem w kompletnej ciszy, jakby w zawieszeniu między jawą, a snem.
Nagle poczułem się bardzo dziwnie. To było subtelne odczucie. Jeszcze przez chwilę rozbrzmiewały mi w uszach jej słowa: “zostajecie sami, tylko nie rozrabiajcie”. Wypowiedziała je tak, jakby miały one mieć jakieś szczególne znaczenie. Czy rzeczywiście tak być powinno? A może to, co się działo, było tylko snem?
Przecież to powinno być zupełnie naturalne, że z nowo poznaną dziewczyną, chcę przez chwilę pobyć sam. Takie jednak nie było. Aga, od samego początku, wpływała na moją osobę w sposób bardzo silny. Już sama myśl o niej sprawiała, że przestawałem myśleć racjonalnie.
Po chwili drzwi do pokoju otworzyły się i stanęła w nich moja dziewczyna. Oczywiście, nie była moja, tak tylko ją nazywałem. Wyglądała, jak Wenus, wynurzająca się z morskiej piany. Owinięta białym ręcznikiem frotte sprawiła, że zawirowało mi w głowie. Miała mokre włosy i pachniała balsamem do ciała. Otworzyłem szeroko usta, nie wiedząc, co powiedzieć. Nie byłem na przygotowany na taki widok. Doznałem lekkiego szoku.
Kiedy zobaczyła mój zmieszany wzrok, delikatnie się uśmiechnęła.
-Przepraszam cię Janusz, że tak wyszło. Musiałam po południu jeszcze pójść do szklarni i pomóc dziewczynom, - odezwała się swoim miękkim, dziecięcym głosikiem.
Starałem się, zachowywać tak, aby wyglądało na to, że jestem spokojny i rozluźniony. Rozsiadłem się wygodnie, założyłem nogę na nogę, jednak w środku trzęsłam się, jak galareta. Czułem się bardzo speszony, a jednocześnie oczarowany. Oczywiście też, byłem niesamowicie podniecony.
Ona sama zdawała się, w ogóle, nie dostrzegać niezręcznej sytuacji. Przez ciasno owinięty ręcznik było widać jej zgrabne biodra i pośladki. Piersi zdawały się pęcznieć i wychodzić spod materiału.
W pokoju rozszedł się intensywny zapach parzonej kawy. Atmosfera zrobiła się bardzo ciężka, a mimo to niesłychanie przyjemna.
Na chwilę przysiadła obok mnie. Była tak blisko, że dotykała mnie ramieniem. Boże, co się wtedy ze mną działo?!
Byłem wtedy bardzo młody. Moje wyobrażenia o dziewczynach, seksie i związkach, były zupełnie inne, niż kilka lat później. Zupełnie nie wiedziałem, co mam zrobić.
Czy miałem się odsunąć na bezpieczną odległość? W tamtej chwili to pytanie wydawało mi się bardzo rozsądne. Tak nakazywały by względy przyzwoitości. Przecież w ogóle jej nie znałem. A może pasowałoby pozostać i pozwolić jej robić to, co chce? Tylko, co zamierzała? Co kryło się pod tym pięknym uśmiechem? Co kryło się w tych błękitnych oczach? Co mówił ten dziecięcy głos?
Nie oszukujmy się, tak naprawdę chciałem pozostać jak najbliżej niej. Każda minuta spędzona w pobliżu jej osoby, sprawiała mi niebywałą przyjemność. Moja dusza rozkwitała, moje serce śpiewało.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...