Szukaj na tym blogu

1 grudnia 2017

W PGR-erze.

57.  Jawna prowokatorka.

Było dokładnie tak, jak piszę. Uśmiechała się z widocznym zadowoleniem. Teraz miałem ochotę wyruchać także i ją. Chociażby tylko, dla samej satysfakcji.
Nagle Hania, ku mojemu zadowoleniu, zaczęła wyrzucać z siebie dużo głośniejsze jęki i westchnienia. Jej ciało trzęsło się w spazmatycznych w konwulsjach. Stało się to zanim mój penis opadł na tyle, że jakakolwiek akcja byłaby niemożliwa. Wiedziałem, że osiągnąłem swój cel, ale byłem zły na tą drugą dziewczynę, że nie pozwoliła mi bawić się tym seksem dłużej.
-No i co, żuczki, dobrze wam ze sobą? - wycedziła chłodno przez zęby.
Kiedy jeszcze raz spojrzałem w jej stronę, stała tuż nad nami. Nie miała na sobie już nic. Mimo, iż przed chwilą zakończyłem penetrację pełnym finałem, nie mogłem tego tak zostawić. To było, jak rzucenie rękawicy.
Krew w moich żyłach jeszcze raz zawrzała. Mój penis, który przed chwilą zakończył pomyślnie zadanie i, zmęczony, wysunął się ze słodkiej cipki, teraz ponownie począł unosić się do góry.
Stała przede mną jawna prowokatorka, która myślała, że takie zuchwałe zachowanie ujdzie jej na sucho. To nie było w moim stylu, absolutnie nie mogłem na to pozwolić. Nie mogłem przepuścić takiej zniewagi. Nie miała żadnych szans. Nie wiem, czy zdawała sobie sprawę z tego, że przegrała już na samym początku, ale zachowywała się tak, jakby sama prosiła się o guza.
Jako, że była w zasięgu moich rąk, jednym szybkim ruchem, powaliłem ją na łóżko obok mojej partnerki.
-Myślisz, że możesz sobie tak paradować nago, kiedy się kocham, kiedy jestem tak najarany?! Myślisz, że możesz to robić bez żadnych konsekwencji?! Zazdrościsz, czy szydzisz?! A może jedno i drugie? Lubisz to?! Chcesz tego?! - wyrzucałem ze złością, przyciskając ją do posłania.
Tak naprawdę wcale nie byłem zły, raczej przemawiała przeze mnie ogromna pasja i radość z nowej, niecodziennej sytuacji. Oczywiście byłem coraz bardziej podniecony. Kontakt z jeszcze jednym, bardzo zgrabnym, ponętnym ciałem, był dla mnie dodatkową, silną stymulacją.
Hania była drobna, szczupła i delikatna. Miałem bzika na jej punkcie. To fakt, czasami była bardzo szalona, ale działała na moją wyobraźnię bardzo subtelnie. Jola natomiast, była historią, z kompletnie, innej bajki. Była jak dynamit. Kontakt z jej bardzo gorącą i miękką skórą, spowodował, że mój penis, w kilkanaście sekund, przybrał pozycję bojową.
Przez chwilę szamotała się ze mną, ale tak naprawdę, chyba w ogóle, nie miała zamiaru się bronić. Prawdopodobnie, od samego początku, chciała przyłączyć się do zabawy, tylko nie wiedziała jak. Sposób w jaki wybrała, okazał się być rewelacyjny.
Uprawiając te dziwne zapasy, zrzuciłem z siebie spodnie i koszulkę. Byłem teraz także kompletnie nagi. Jola była stosunkowo silna i początkowo stawiała dość intensywny opór. Jednak, już po chwili, zamiast mnie odpychać, przyciągała do siebie. Tak naprawdę, nie wiedziałem, czy to ja chcę się jej pozbyć, czy ona mnie.
-Ty szelmo, za swoją bezczelność poniesiesz karę! - wyrzucałem z siebie, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
-Aha już! Tak ci się tylko wydaje, - odpowiedziała, tak samo rozbawiona.
Mocowaliśmy się jak para dzieciaków z przedszkola. Raz ja byłem na górze, raz ona. Nasze ramiona oplotły się ze sobą tak mocno, że pieściły i dotykały różnych, najdziwniejszych zakamarków naszych ciał.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...