Szukaj na tym blogu

18 grudnia 2017

W PGR-erze.

75. To wariatka.

Czułem się tak, jakbym stanął przed murem. Nie wiedziałem, czy mam walić w niego głową, czy spróbować obejść.
-Dlaczego?
-Jest jakaś dziwna, - urwał w pół słowa.
Moje serce zabiło dużo mocniej. Zrozumiałem, że za wszelką cenę pragnę ją chronić.
-Dziwna? Wydaje mi się, że jest bardzo normalna, - powiedziałem.
Jeszcze raz spojrzał na mnie i odezwał się głosem pełnym troski.
-Widzę, że się koło niej kręcisz.  Uważaj na nią. Dobrze ci radzę.
Chciałem wiedzieć więcej. Nie dawałem za wygraną.
-Spaliście ze sobą?
Pokręcił głową.
-Nie, - odpowiedział bardzo spokojnie.
O co, w tym wszystkim, chodziło? Odniosłem wrażenie jakbyśmy wszyscy byli bohaterami jakiegoś filmowego thrillera. Gdzie był w tym wszystkim sens?
-Jakoś trudno mi w to uwierzyć, - wycedziłem.
Paweł zachowywał się w sposób bardzo racjonalny.
-Twoja sprawa. Powiem ci szczerze, bardzo chciałem iść z nią do łóżka, ale niestety, nigdy do tego nie doszło.
Coraz mniej rozumiałem. Wiedziałem jedno: ktoś tutaj kłamie. Pytanie: kto?
-Jak to nie doszło?!
Mimo mojego zachowania, nie dał się wybić z równowagi.
-Normalnie.
Nie wytrzymałem i warknąłem ze złością:
-Dziewczyna, o mało, życia sobie przez ciebie nie odebrała.
Dopiero teraz się ożywił.
-Ha, ha, ha… dobre sobie, - roześmiał się ironicznie.
Miałem ochotę go pobić.
-Jak możesz?! Co z ciebie za facet?! - rzuciłem głośno.
-Ludzie, trzymajcie mnie! I co, powiedziała ci, że kazałem jej usunąć ciążę?!
Teraz zrobiłem wielkie oczy, ale wciąż byłem napastliwy.
-Jaja sobie robisz?!
Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Gdyby nie był moim dobrym kolegą, pewnie próbowałbym go pobić. Paweł wykazał się niesamowitą asertywnością i spokojem.
-Dokładnie tak było. Jeśli mi nie wierzysz, to twoja sprawa. Szkoda mi cię. Zamąciła ci w głowie, - powiedział, a jego głos zabrzmiał już trochę inaczej.
Zaczął się śmiać, a kiedy się uspokoił dodał:
-Widzisz… jakby to rzec… to wariatka, - wyjaśnił.
Czułem się urażony i coraz bardziej zdenerwowany. Jak mógł się o niej w ten sposób wyrażać?! Przecież to wcielony anioł.
-Raczej, nie wydaje mi się… - powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
Popatrzył na mnie i, kiedy zobaczył moją reakcję, odezwał się.
-No dobra. Posłuchaj mnie, Janusz. Dobrze ci radzę, daj sobie z nią spokój. Zmarnujesz sobie tylko zdrowie, kawał życia, a i tak nic z tego nie wyjdzie.
Chociaż to zabrzmiało jak przestroga, miałem coraz większą ochotę mu przywalić.
-Powiedz mi, co między nami było?! - warknąłem.
Wyglądało na to, że rzeczywiście, chciał z tego jakoś wybrnąć.
-No dobra, jeżeli o to ci chodzi, to żadnego dziecka jej nie zrobiłem. Nigdy ze sobą nie spaliśmy.
Byłem wściekły.
-To ciekawe. Mów dalej.
-Widzę, że mi w ogóle nie wierzysz. Ale OK, twoje prawo. No to teraz posłuchaj. Może to, czego się dowiesz, zmieni twoje spojrzenie na jej osobę. Dwa lata temu, kiedy jej się tutaj wprowadziłem, bardzo mi się spodobała. Zacząłem się koło niej kręcić, ale ona od samego początku była jakaś dziwna. Im bardziej próbowałem się do niej zbliżyć, tym bardziej się oddalała. Raz kokietowała i prowokowała, innym razem była zimna jak lód i niedostępna. Czasami robiła karczemną awanturę przy ludziach, bez najmniejszego powodu. Czasami zachowywała się tak, jakbyśmy byli od lat małżeństwem. Ale dobra, ok, wiem, że tobie nie o to chodzi. Jeszcze raz to powtarzam. Nigdy nie byliśmy ze sobą w łóżku, nie zrobiłem jej dziecka. Ona nigdy nie była w ciąży.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...