2. Ja tutaj mieszkam.
-Cześć przystojniaku, - odezwała się miękkim aksamitnym głosem.
Odruchowo zrobiłem krok do tyłu, lecz ona przesunęła się razem ze mną. Nie zdjęła dłoni z mojego obojczyka.
-Przepraszam, czy my się znamy? - spytałem drżącym głosem.
Uśmiechnęła się ciepło.
-Nie, - odpowiedziała, - ale mam nadzieję, że się za chwilę poznamy.
Zastanawiałem się, co mam zrobić: yciągnąć telefon i wezwać ochronę, czy też pozwolić jej kontynuować to nietypową konwersację?
-Przepraszam, jak pani tutaj weszła? Wie pani, że to jest budynek chroniony? Czy ma pani przepustkę?
Powoli obeszła mnie dookoła i zatrzymała się na wprost. Chwyciła mnie na klapę marynarki i powiedziała:
-Nie mam przepustki. Nie jest mi potrzebna. Ja tutaj mieszkam.
Sytuacja wydawała się coraz bardziej kuriozalna. Wiedziałem, że powinienem był ją wyprosić, jednak, jak do tej pory, nie mogłem się na to zdobyć.
Czułem coraz większe podniecenie. Chęć dociekania i zadawania dodatkowych pytań, z każdą minutą, malała. Naga, niesamowita laska w pustym biurze, to była okazja, której nie mogłem przepuścić. To, w jaki sposób się tutaj znalazła, przestawało mieć znaczenie.
Może to jest prostytutka, za której usługi trzeba będzie później zapłacić? Trudno, w takim razie zapłacę. Może to jest nimfomanka, chcąca zaspokoić swoje, niepohamowane żądze? Jeszcze lepiej. To będą niezapomniane chwile.
Niezależnie, jakie pytanie bym sobie nie zadał i, niezależnie od tego, jaka nie byłaby na nie odpowiedź, chciałem tutaj z nią zostać.
-No dobrze, - odezwałem się, - w takim razie, czego pani ode mnie chce?
Zbliżyła do mnie swoją twarz. Zetknęliśmy się nosami.
-A jak myślisz? - powiedziała, chuchając mi w usta.
Nim zdążyłem uświadomić sobie jakąkolwiek odpowiedź, warknęła:
-Rozbieraj się! Natychmiast!
Nie wiem dlaczego, ale w tej chwili moim ciałem szarpnął, bardzo przyjemny, dreszcz. Babka wiedziała czego chce i nie owijała w bawełnę.
Zacząłem rozpinać koszulę. Po chwili zdjąłem marynarkę. Wiedziałem, że zamknięciem drzwi nie muszę się przejmować, ponieważ, najprawdopodobniej, zrobiła to już ona.
Uklękła przede mną i zaczęła rozpinać pasek od spodni.
Po chwili stałem już przed nią kompletnie nagi. Zmierzyła mnie od góry do dołu, uśmiechnęła się cukierkowo i mruknęła:
-Aleś ty apetyczny, mmmmmm… rzadko się zdarza taki rarytas.
-Słucham? - spytałem, nie mając pojęcia, o co jej chodzi.
-Dziś jest twój szczęśliwy dzień, kotku, - usłyszałem zamiast odpowiedzi na moje pytanie.
Spojrzałem na swojego kutasa. Szalał. Był gruby i sztywny, jak kij bejsbolowy. Rytmicznie unosił do góry swój łeb.
W tym momencie wyłączyłem mózg. Zdałem się wyłącznie na swoje odruchy. Wyciągnąłem ręce i objąłem ją za ramiona. Przejechałem dłońmi od góry do dołu, czując jej delikatną, gorącą skórę. Po chwili gwałtownie przyciągnąłem do siebie. Zaplotła ręce na moich plecach. Przywarłem do niej swoim nagim ciałem. Mój fiut rozwiódł się na jej brzuchu. Drżałem w, gwałtownie narastającym, podnieceniu.
Powoli zsunęła się niżej, ocierając się piersiami o mój tors. Znów opadła na kolana, a jej twarz znalazła się na wysokości mojego przyrodzenia.
-O tak, zgadza się, dziś na pewno jest mój szczęśliwy dzień, - westchnąłem z głębokim przejęciem.
Chwyciła mojego kutasa u samej podstawy i delikatnie ścisnęła. Po chwili wzięła w garść jądra i zaczęła się nimi bawić. Przebierała kuleczki, warzyła. Sekundę później uchyliła usta. W ostatniej chwili uniosła wzrok.
-Jak masz na imię? - spytałem.
-Józefina, - odpowiedziała miękkim głosem.
Stało się. Jej wargi zwarły się na mojej żołędzi. Poczułem gorąco, wilgoć i przyjemny dotyk.
-Oooooch! - westchnąłem.
W jednej chwili zawirowało mi się w głowie.
Nim na dobre rozkręciła się akcja wiedziałem, że nie będę żałował swojej decyzji. Przynajmniej na razie.
Zapowiadało się, że najbliższe minuty będą bardzo gorące.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz