63. Weź go do buzi.
Uniosła głowę, uśmiechnęła się ciepło, oblizała usta i słodko szepnęła:
-No i jak, podoba ci się?
Z wrażenia nie potrafiłem wydobyć z siebie ani słowa, więc tylko skinąłem.
-Wiedziałam. Wiedziałam, że ci się będzie podobało, - rzuciła z satysfakcją.
Pochyliła się znowu. Jeszcze mnie nie dotknęła, a ja już byłem jak galareta. Nie potrafiłem zapanować nad reakcjami swojego ciała.
-Spokojnie, - zaczęła łagodnym tonem, - Nie rozumiem, czemu się tak spinasz. Mamy bardzo dużo czasu. Radzę się odprężyć, bo to dopiero początek.
Miałem ochotę zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, chciałem urwać jej głowę, gdyż miałem wrażenie, że zaraz padnę przednią trupem. Po drugie… no właśnie, chyba o to jej chodziło. Po drugie chciałem ją, jeszcze raz, wyruchać. Teraz zrobiłbym to dużo bardziej zdecydowanie.
-Jolka, och Jolka, nie daruję ci! - Jęknąłem drżącym głosem.
Roześmiała się tylko. Widocznie była przygotowana na takie zachowanie.
-Na to liczyłam, kotku, - powiedziała w końcu.
Wyciągnęła rękę i położyła ją na ramieniu Hani. Ta przeciągnęła się jak kotka i mruknęła coś niezrozumiale. Czułem, że teraz będzie kolejna odsłona tego niesamowitego spektaklu.
-No chodź, chodź moja droga. Pokaż, na co cię stać, - zwróciła się do niej miękkim głosem.
Hanna, ni to się ociągając, ni przekomarzając, zaczęła pochylać się nad moim ciałem. Drżałem, nie mogąc się doczekać tego, co za stanie.
-No, nie rób mi wstydu, koleżanko, - próbowała wprawić w ją zakłopotanie, blondynka. - No weź go do buzi, to tylko penis. Przed chwilą wyczyściłem go dla ciebie.
Trudno było mi ocenić, czy to co się działo między nimi, było ukartowaną grą, czy tylko bardzo spontanicznym zachowaniem, wynikającym z poczucia chwili. Mimo wszystko w tym momencie byłem tak podniecony, że najchętniej, przeleciał bym obydwie naraz.
Rudowłosa piękność powoli zbliżała swoją drobną twarz do mojego napęczniałego, pulsującego z pożądania, kutasa. Blondynka, tymczasem, chwyciła go w garść i podtrzymywała w pionie. Był tak sztywny, że całą swoją siłą, parł na mój brzuch.
-No proszę, nie krępuj się, jest twój, - mówiła zachęcająco do koleżanki.
Druga panna wydawała się być mało zdecydowana.
-Ale… Jola... ja nie wiem… - zaczęła jak uczennica.
Przyjaciółka nieco się zirytowała, ale zachęcała dalej:
-Przestań, co tu można nie wiedzieć?! Powąchaj. Zobaczysz, że ci się spodoba. Czujesz go, czujesz ten zapach?
Hania bardzo powoli uchyliła usta. Na ten moment tylko czekała Jolka. Położyła dłoń na jej głowie i powoli, aczkolwiek bardzo zdecydowanie, docisnęła do mojego przyrodzenia. Kutas sam znalazł się w jej słodkich, gorących, czeluściach buzi.
-Widzisz, mówi że będzie ci się podobało, - powiedziała z satysfakcją.
Dziewczyna zbytnio nie protestowała. Uniosła, tylko, same oczy i spojrzała na mnie, jakby z zapytaniem, czy wszystko jest w porządku. Uśmiechnąłem się nieznacznie i kiwnąłem porozumiewawczo. Widać było, że sama jest zaskoczona zachowaniem przyjaciółki. Jednak nie chciała wypaść źle podczas tej zabawy.
Po chwili, bardzo delikatnie, objęła go tuż za grubą żyłą, a mnie znów pociemniało w oczach. Patrzyłem na nią, nawet na moment nie odrywałem od niej wzroku. Chciałem ją przytulić, pocałować, ale też wejść w jej ciasną pizdeczkę swoim, spragnionym fiutem i zostawić tam swoje pożądanie.
Leżałem przed nią kompletnie nagi, ze sterczącym bambusem w jej ustach i czekałem na każdy, kolejny ruch. Bez wstydu, bez zażenowania pokazywałem wszystko, co miałem i oddawałem w jej władanie. Czułem rytmiczne, coraz bardziej intensywne, pulsowanie w mojej żołędzi. To było jak, szybko zbliżający się, tętent pędzących w moją stronę koni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz