73. Mocna sztuka.
Odwracała głowę raz w lewo, raz w prawo, a ja byłem najszczęśliwszym facetem na świecie. Pierwszy raz w życiu robiłem coś takiego. To było takie normalne, a jednocześnie tak bardzo niezwykłe. Czułem z nią bardzo silną, trudną do opisania więź.
Pod koniec lata wziąłem urlop i wyjechałem do domu. Nie widzieliśmy się ponad dwa tygodnie. Po powrocie do pracy, pierwszego dnia, postanowiłem ją odwiedzić. Kiedy do niej wszedłem, wystraszyłem się. Była zupełnie inna. Nie poznałem jej. Siedziała z załzawionymi oczami i patrzyła w ścianę naprzeciwko. Zdawała się być zupełnie nieobecna. Ściskała w ręku doniczkę z kaktusem i trzęsła się.
-Agatko, co się stało? Proszę, powiedz mi, - odezwałem się, klękając na przeciwko niej i biorąc ją za ręce.
Uniosła głowę i uśmiechnęła się przez łzy.
-Zobacz spadł z piątego piętra na beton i przeżył. Prawie nic mu się nie stało, - odezwała się tak, jakby było to jakieś epokowe wydarzenie.
-To dobrze. Mocna sztuka. Tak bywa, ale dlaczego mi o tym mówisz? - stwierdziłem spokojnie, nadal nic nie rozumiejąc.
-Jakiś czas temu chciałam odebrać sobie życie, powiedziała mocniej ściskając moją dłoń.
Po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem.
-Co?! Żartujesz?!
-To prawda. Otworzyłam na oścież okno, weszłam w piżamie na parapet z zamiarem wyskoczenia z piątego piętra.
Złapałem się za głowę. Byłem przerażony.
-Boże kochany, co ty opowiadasz?!
-Tak było. Ktoś wszedł do pokoju i to zauważył. Podbiegł i ściągnął mnie z tego okna.
Zaczęła łkać, wtuliła w moje ramiona.
-Co takiego się stało, że chciałaś odebrać sobie życie?
-Nie mogę powiedzieć.
-Proszę, cię powiedz.
Po dłuższej chwili milczenia odezwała się:
- Zostałam wykorzystana przez chłopaka.
Nie dowierzałem.
-Co?! Chcesz mi powiedzieć, że to było powodem do tak strasznego kroku?!
-Ja go bardzo kochałam, - próbowała mnie przekonać.
-Mimo wszystko, to nie jest powodem do targnięcia się na własne życie. Kto to? Czy go znam? - odezwałem się z troską.
-Tak. Znasz go. To Paweł, twój sąsiad z pokoju obok.
Paweł był milicjantem w czynnej służbie.
-W głowie się nie mieści. On?!
-Tak.
Wciąż nie mogłem wyobrazić sobie tego, o czym opowiadała.
-To taki spokojny i porządny chłopak. Jak to się stało? Jak do tego doszło? Czy naprawdę było warto?! Czy jakikolwiek facet jest wart tego, by przez niego targnąć się na własne życie? - zacząłem mówić tak, jakbym bał się, że wciąż może to zrobić.
Wzięła mnie za ręce i ścisnęła mocno.
-Posłuchaj Janusz. To nie było tak. Zaszłam z nim w ciążę. Kiedy mu o tym powiedziałem, zaczął się śmiać. Kazał usunąć, dał nawet pieniądze. Powiedział, że jak to zrobię, to będziemy razem, że będziemy szczęśliwi. Powiedział, że to jeszcze nie czas na dziecko, że jest jeszcze za młody. A kiedy to się stało, zostawił mnie.
Byłem w totalnym szoku. To co usłyszałem, nie mieściło się w moim systemie pojmowania. Znałem człowieka od samego początku, bardzo często przychodził do mnie na kawę. Dużo ze sobą rozmawialiśmy. Nigdy bym nie przypuszczał, że zdolny będzie do takiego czynu. Szczególnie, że Agata od samego początku podbiła moje serce. Nie mogłem pojąć tego, jak można było ją tak skrzywdzić. Poczułem ukłucie po lewej stronie klatki piersiowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz