Szukaj na tym blogu

14 grudnia 2017

W PGR-erze.

71. Jesteś inny.

-Ile słodzisz? - zapytała, wyrywając mnie tego dziwnego letargu.
Spojrzałem na jej pogodną twarz, na której, zupełnie, nie było widać wcześniejszego przygnębienia i smutku i uśmiechnąłem się. Uśmiechnąłem się z głębi duszy.
-Dwie łyżeczki, - odpowiedziałem.
Byliśmy tak blisko siebie. Nasz wzrok zbiegł się w jednym punkcie. Jej oczy były cudowne. Jej obecność była tak bardzo naturalna.
-Śmietanki? - zapytała jeszcze raz.
-Tak, proszę, - odpowiedziałem cicho, nieznacznie kiwając głową.
Posłodziła i mnie i sobie.
-Czemu tak na mnie patrzysz?
-Przepraszam, - powiedziałem, czując ogromne wyrzuty sumienia.
Uśmiechnęła się ciepło.
-Ale za co?
-Co, za co?
-Za co przepraszasz?
-Że patrzę.
Miałem wrażenie, że chce mnie pocałować.
-Żartujesz?
Zamieszała, wlała śmietankę i jeszcze raz zamieszała. Wciąż patrzyłem, nie mogłem oderwać od niej oczu. Ona także na mnie patrzyła.
-Jesteś inny, - powiedziała nie zamykając ust.
Czas jakby się zatrzymał. Miałem wrażenie, że jest częścią mnie.
-Nie rozumiem.
-Inny, niż inni.
Uśmiechnąłem się.
-Ja? Nie. Skądże?
Patrzyła mi w oczy. Była tak blisko. Jej twarz  znajdowała się od mojej twarzy najwyżej kilkanaście centymetrów, a całe jej ciało nieznacznie dalej. Widziałem, że pod spodem nie ma już nic, że tam, pod tym ręcznikiem, jest już kompletnie naga.
Nigdy wcześniej nie zdarzyła mi się taka sytuacja.  Zachowywała się tak, jakby w ogóle nie zdawała sobie z tego sprawy. Gdyby kilka lat później, przydarzyło mi się coś podobnego, na pewno, nie pozwoliłbym jej odejść w tym ręczniku.
-Inny, niż chłopaki z hotelu, - stwierdziła.
Roześmiałem się w głos. Wiedziałem, jaki jestem.
-Chcesz powiedzieć, że jestem odludkiem.
Myślałem, że to ją speszyło, ale nie.
-Nie? Dlaczego tak myślisz? - odpowiedziała spokojnie.
-Wszyscy mnie tak traktują, - powiedziałem, przypominając sobie różne, nieprzyjemne sytuacje.
Spojrzała jeszcze głębiej w moje oczy i odezwała się jeszcze cichszym głosem:
-Tak, jak mnie, ale ja ciebie tak nie traktuję. Ty mnie też tak nie traktuj. Nigdy.
Upiła niewielki łyk i odezwała się jeszcze raz:
-Przepraszam cię Janusz, ale muszę troszeczkę się ogarnąć. Rozumiesz?
Podniosła się i wyszła za niewielki parawan, oddzielający aneks kuchenny. W pokojach hotelowych nie było oddzielnych kuchni. Każdy przerabiał je według własnego uznania i możliwości.
Kotara nie była szczelnie zasłonięta. Przez niewielką szparę mogłem ją spokojnie obserwować. Nie wiedziała, że to robię, a ja czułem się jakbym sięgał po zakazany owoc.
Po chwili zrzuciła z siebie ręcznik. Uniosłem się w fotelu i poprawiłem spodnie w kroku. Zrobiło mi się bardzo niewygodnie. Mój penis robił wrażenie jakby za chwilę miał zamiar wydostać się na zewnątrz.
Była bardzo zgrabna. Wzrostem prawie dorównywała mi. Miała szerokie biodra i duże, jędrne piersi, a między jej udami dostrzegłem kępkę jasnych, gęstych włosów. Drżałem z podniecenia.
Nagle się odezwała:
-Możesz mi podać moją bieliznę?
“Co? Bieliznę? Mam jej podać bieliznę???” - nie mogłem uwierzyć w to, co słyszę.
-Tak, tylko skąd? - odpowiedziałem drżącym głosem.
Ona, natomiast, niczym nie speszona, instruowała mnie:
-Otwórz szafę.
Zrobiłem to.
-No i co? - powiedziałem.
-Na samym dole jest szuflada. Rozsuń ją.
Wykonałem polecenie.
-Dobra już, - zdałem raport.
-Weź ten stanik i majtki, które leżą złożone oddzielnie.
Ująłem w dłonie delikatną, miękką bieliznę. Nie mogłem się powstrzymać, aby jej nie powąchać. Była wyprana, pachniała świeżością. Myślałem, że za chwilę dostanę orgazmu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...