77. Gdzie jest niebo?
Rozłożyłem ramiona w geście zaproszenia. I stało się. Wpadła w nie z niesamowitą ufnością.
-Mój Boże, Agatko, - wyrwało się z mojego gardła.
Dotyk był ciepły, mocny, a jednocześnie bardzo delikatny. Wokół jej ciała rozchodził się bardzo subtelny, przyjemny zapach. Moje serce przyspieszyło rytmu, oddech stał się nerwowy i nierówny. Miałem wrażenie, że możemy tak pozostać już na zawsze.
-Wierzysz w Boga? - spytała.
-Tak.
-Wierzysz, że on istnieje?
-Chyba tak.
-W takim razie, gdzie on jest?
Chciałem powiedzieć: “w tobie”. Byłem o tym święcie przekonany. Z moich ust wydobyły się jednak zupełnie inne słowa:
-Nie wiem. Chyba w niebie.
Była jak dziecko. Chwilami mówiła jak dziecko i zachowywała się jak dziecko.
-A gdzie jest niebo? - spytała, nie odrywając się ode mnie.
-Nie mam pojęcia.
Moje serce łomotało, jak szalone, ale czułem też bicie jej serca.
-Jak wygląda? - odezwała się cicho.
-Niebo? - szepnąłem jej do ucha.
-Nie. Bóg.
-Bóg? - spytałem, jakbym nie dosłyszał.
Pokiwała głową. Rozdzieliliśmy się. Usiadła obok mnie nie na tapczanie.
-Podobno zostaliśmy stworzeni na jego obraz i podobieństwo, więc… - zacząłem.
-Powiedz mi, jeżeli jest tak potężny i wszechmocny, to dlaczego jest tyle zła na świecie? Dlaczego jest tyle wojen? Dlaczego ludzie się nawzajem zabijają? Dlaczego do tego dopuszcza?
Patrzyłem na nią i widziałem, że w jej oczach pojawiają się łzy. Wciąż miałem w pamięci moją rozmowę z Pawłem. Jeżeli nie była w ciąży, jeżeli nigdy nie usunęła dziecka, jeżeli nie przeżyła traumy, to dlaczego tak się zachowywała? Wiedziałem, że powinienem być ostrożny, że powinienem zachować dystans, jednak nie potrafiłem.
W jej zachowaniu było coś duchowego, anielskiego, niemal boskiego. To było tak piękne, a jednocześnie tak mocno przyciągało, że nie mogłem się temu oprzeć.
-Nie wiem. Myślę, że nikt tego nie wie, - powiedziałem, zastanawiając się nad sensem tych słów.
-Mówią, że Bóg jest wszędzie.
Pokiwałam głową.
-Tak jest napisane w Biblii.
-Powiedz mi dlaczego, jeżeli się do niego modlę, on nie spełnia moich próśb? Dlaczego nie odpowiada na moje modlitwy? Przecież wie, że potrzebuję jego pomocy.
Nasza rozmowa o Stwórcy trwała jeszcze jakieś pół godziny. Później, kiedy nie mogłem sobie z tym wszystkim poradzić, po prostu, spytałem:
-Skąd pochodzisz? Jakie miałaś dzieciństwo?
Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i odezwała:
-Można powiedzieć, że było szczęśliwe. Wychowałem się w malutkiej wsi na Mazurach.
“Niesamowite, właśnie poznałem dziewczynę z Mazur” - pomyślałem.
-Cudowne miejsce. Nigdy tam nie byłem, - odezwałem się.
Siedziała tuż obok mnie. W pewnym momencie wzięła mnie za rękę i bawiąc się moimi palcami powiedziała:
-Niedaleko było jezioro. Razem z rodzeństwem chodziłam nad jego brzeg...
-Często?
-Prawie codziennie.
-Masz rodzeństwo? - spytałem zaciekawiony.
Spojrzała na mnie. Jej twarz była tak blisko.
-Dwie siostry i brata.
-Nas w domu było sześcioro, - powiedziałem.
Milczała.
-Więc, tak jak ja, pochodzisz ze wsi?
-Tak. Mieliśmy małe gospodarstwo rolne. Dwie, krowy, świnkę, trochę kur… mieliśmy też konia. Bardzo lubiłam jeździć wozem.
-Byłaś szczęśliwa? - spytałem.
-Tak. Bardzo. Co niedzielę chodziłem do kościoła z mamą. Jednak to tata wyjaśniał otaczający mnie świat. Zabierał mnie nocą przed dom i pokazywał gwiazdy. Tłumaczył, że każda z nich, to takie nasze słońce tyle, że daleko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz