72. Wszystko widziałem.
-No, mam, - powiedziałem w miarę spokojnym głosem.
-Podaj mi je, ale nie wchodź tu, - rzuciła zza zasłony.
Wystawiła rękę i czekała. Później, przez długi okres czasu, bardzo żałowałem, że tam nie wszedłem. Z ociąganiem włożyłem do jej dłoni to ubranie. Miałem nieodpartą świadomość tego, że oto dzieje się coś bardzo czarodziejskiego. Czułem się jak Piotruś Pan. Myślałem, że za chwilę uniosę się nad podłogę i pofrunę do nieba.
Wszystko widziałem. Bez pośpiechu założyła majtki. Przez kilka kolejnych minut szamotała się ze stanikiem. Widziałem, że nie może sobie dać rady z zapinką. Znowu byłem potrzebny. Znów trafiła się okazja do kontaktu z nią.
-Janusz? - spytała słodko.
-Tak? - odpowiedziałem tak, jakbym niczego się nie spodziewał.
-Muszę poprosić cię o pomoc. Nie pogniewasz się?
Czy się gniewałem? Dziękowałem Bogu, że tak się stało.
-Dlaczego miałbym się gniewać? W czym mogę ci pomóc? - odezwałem się pełnym satysfakcji głosem.
Ona, natomiast, jak gdyby nigdy nic, powiedziała:
-Nie mogę zapiąć biustonosza. Chyba klamerka się wygięła.
Podniosłem się ze swojego miejsca, nogi miałem jak z waty.
-Mam do ciebie wejść? - spytałem niepewnie.
-Tak.
-Jesteś pewna?
-Tak. Ja i tak mam już go na sobie. Pomożesz mi tylko go zapiąć.
-Aha. W takim razie wchodzę.
Wszedłem za kotarę. Nie mogłem opanować drżenia mojego ciała. Zastanawiałem się co to było: stres czy podniecenie?
Stała przede mną prawie naga. Jej ciało było jędrne i pełne kształtów. Wcale nie miałem ochoty pomagać się jej ubierać. W tej chwili miałem ochotę zrobić zupełnie coś przeciwnego. Z całego serca pragnąłem ją rozebrać.
W końcu zapiąłem klamerkę jej stanika. Przy okazji, niby przypadkiem, dotknąłem jej pleców.
-Och, to przyjemne, - szepnęła. - Masz delikatne palce.
Jej skóra była wilgotna i gorąca. Zdawało mi się, że jest stworzona do pieszczot. Dlaczego nie zrobiłem nic więcej? Dlaczego tak to zostawiłem?
Wyszła na środek pokoju, a ja usiadłem. Piłem kawę i patrzyłem na nią. Z niesamowitym podnieceniem obserwowałem, jak zakłada cienką bluzkę i spódnicę.
Jej obfite piersi, wcale nie chciały zmieścić się pod, jakby się zdawało, zbyt ciasnym, stanikiem. Znad górnej krawędzi widać było część ciemniejszych brodawek. Pod cieniutkim materiałem majteczek odbijały się włosy jej cipeczki. Wszystko to zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Zadawałem sobie pytanie: czy to dzieje się naprawdę?
Ubierała się przy mnie bez najmniejszego skrępowania. W ogóle nie zdawała sobie sprawy z erotyzmu tej sytuacji. Zachowywała się tak, jakbyśmy byli dziećmi w wieku przedszkolnym. Była pełna seksu, a jednocześnie tak bardzo niewinna. Świadomość, że jest tak blisko mnie, rozsadzała mi czaszkę. To, co się działo, nie mieściło się w moim pojmowaniu.
-Pomożesz mi wysuszyć włosy? - spytała po chwili.
“Co??? Teraz włosy?” - myślałem czując, jak bardzo to wszystko jest piękne, niecodzienne i poetyckie.
-Oczywiście, - zgodziłem się.
Przyklękła na podłodze naprzeciw mnie i położyła dłonie na moich kolanach.
-Nie gniewaj się, że cię tak wykorzystuję, - powiedziała z, najbardziej ciepłym, uśmiechem, jaki kiedykolwiek widziałem.
-Ale ja wcale nie czuję się wykorzystany. To dla mnie czysta przyjemność, - powiedziałem zgodnie z prawdą.
Jak gdyby nigdy nic, podała mi suszarkę. Po włączeniu jej do prądu, ustawiłem się za jej plecami. Przebierałem jej delikatne, jasne włosy i omiatałem gorącym strumieniem powietrza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz