61. Wygaszając żar pożądania.
Zsunąłem się z jej nóg całkowicie. Chwilę odczekałem, obserwując jej zachowanie. Interesowało mnie to, czy nie będzie próbowała się wydostać. I kiedy nic takiego się nie stało, delikatnie uniosłem jej uda do góry, wszedłem w sam środek, między nie, ująłem w garść swojego, grubego, sztywnego i spragnionego miłości, kutasa, dokładnie przymierzyłem, aby nie poprawiać i, prężąc się, wepchnąłem go całą jego długością. Była tak podniecona i ciasna, że zaciskając zęby, próbowałem powstrzymać, szybko zbliżający się, wytrysk.
-Och, och, ooooch… mmmmmm… oooooch… - usłyszałem jej, pełne zadowolenia i zaskoczenia, odgłosy.
Po chwili, wziąłem się w garść i opanowałem galopujące podniecenie. Zarzuciłem jej łydki na ramiona i, tkwiąc w niej po same jaja, rozpocząłem miarową, równą pracę swoimi biodrami. Świadomość, że Hania siedzi jej na twarzy, że ta liże jej cipkę, że świdruje językiem całe jej wnętrze, doprowadzała mnie do obłędu.
Oparłem dłonie na jej udach. Siedząc po turecku, z podkurczonymi nogami, jeszcze bardziej obniżyłem pozycję. Chodziło o to, by dokładniej i mocniej w nią wchodzić. Wykonałem kilka drobnych kroczków, zbliżając się do niej. W tak dokładnie dopasowanej pozycji, zacząłem poruszać biodrami do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu.
Dziewczyna była bardzo podniecona. Jej pizdeczka kurczyła się już w gwałtownie, dlatego ciężko było mi zapanować nad swoim orgazmem. Zresztą, zastanawiałem się, czy jest wogóle sens. Ja, po prostu, chciałem się w nią spuścić. Chciałbym to zakończyć. Ten moment wydał mi się najbardziej odpowiedni. No i przestałem to kontrolować. Puściłem wodze mojego pożądania w samopas.
Zaciskając mocno powieki, wkroczyłem w krainę raju. Nawet na moment nie przerywałem poruszania swoimi biodrami, chociaż było to bardzo utrudnione. Wchodziłem w nią bardzo głęboko, do samego końca, po same jaja. Wychodziłem prawie całkowicie, czując, jak moja żołądź wysuwa się spoza jej płatków. Niczego nie żałowałem, niczego nie chciałem powstrzymywać, pragnąłem, by to się wypełniło do końca. Poruszałem swoimi biodrami powoli, aczkolwiek pewnie i zdecydowanie.
W pewnym momencie poczułem, że cała rzeczywistość wokół mnie, zaczyna znikać, rozpływać się w ciemności.
-UUUUUUAAAAAHHHH!!! - wydobył się z mojego gardła przejmujący krzyk.
Moje ciało rzucało się w niekontrolowanych konwulsjach. To było lepsze od jazdy kolejką górską. Ciemność, błogie wszechogarniające gorąco i totalna nieobecność. Takie uczucia towarzyszyły mi w tej kulminacyjnej chwili.
Dopiero, kiedy poczułem, że nasienie wypycha mojego penisa na zewnątrz, dotarło do mnie, że ona także doświadcza orgazmu. Jezu, jak ona się trzęsła! Jej ciało dygotało, jak galareta.
W końcu wysunął się z niej z głośnym mlaśnięciem. Ogarnął mnie tuman słodkiego, odurzającego zapachu.
-I yyyyhhhh… - wydobyłem z siebie jeszcze jeden głośny, niezrozumiały dźwięk.
Czy to był koniec? Nie. Mimo wszystko czułem się niesamowicie zaspokojony. Upadłem bezsilnie na posłanie obok niej.
-Kurwa, Jolka, masz zajebistą cipę - wyrzuciłem z siebie, próbując złapać oddech.
W tym samym momencie druga dziewczyna kończyła już dzieło swojego zaspokojenia. Jej biodra szarpały i się w krótkich, gwałtownych skurczach, stopniowo wygaszając żar pożądania.
-Yh, yh, yh… - postękiwała cicho za każdym razem.
Uświadomiłem sobie, że mam problem. Bitwa się jeszcze nie skończyła, a ja już nie miałem amunicji. Co prawda, obydwie laski powinny być względnie zadowolone, ale, jak na mój gust, pasowałoby to jeszcze trochę pociągnąć. Głupio byłoby kończyć tak szybko, mając je, takie gorące, przed sobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz