Szukaj na tym blogu

2 marca 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

54. Ja też mam Facebooka.


Pozwalała mi patrzeć.
-W sobotę kupiłam na wyprzedaży.
-Eee… aha…
Normalnie kosztują trzy razy tyle, - powiedziała uśmiechając się, - nigdy takich… no wiesz…
-Aha…
Zmarszczyła brwi.
-Hej, czy ty się ze mnie  śmiejesz?! - spytała poważnie.
-Nie. No co ty! - broniłem się.
-No wiesz, nigdy takich nie nosiłam, - ciągnęła dalej. - Chcę wiedzieć, czy ci się podobają?
“Jezu, dziewczyno, nie zadawaj takich pytań!”
-Czemu?
-Bo ja wiem… tak sobie.
-Aha… - znów nie umiałem powiedzieć nic konkretnego.
Pokiwałem tylko, a w mojej głowie pojawił się dylemat godny Einsteina: prowokacja, czy niewinny wybryk? Dziwnie się czułem.
Przez kolejnych kilka miesięcy nie pozwoliła mi się, nie tylko do siebie dotknąć, ale też i zbliżyć nawet na metr. Tym bardziej, nie potrafiłem sobie tego wytłumaczyć. Jak to możliwe? Wciąż miałem przed oczami ten obraz: ona siedzi przede mną z delikatnie rozchylonymi udami i podciąga do góry tą swoją kraciastą spódniczkę, prezentując białe, koronkowe majteczki. Dlaczego teraz jest taka dziwna, chłodna, tak jakby w ogóle mnie nie zauważała.
Nawet rozmowa była z nią trudna. Najdziwniejsze było to, że całe to jej zachowanie, zamiast mnie zrazić do niej, prowokowało jeszcze bardziej, zmuszając do tego bym, jak wariat kombinował, w jaki sposób stopić ten lód i wreszcie przełamać barierę. Czułem, że pod spodem jest kipiący gorącem wulkan.
To wcale nie było proste. Przychodziła codziennie do pracy, witała się, później nawet już rozmawiała, opierała się o kontuar i uśmiechała. Jednak to było wszystko, na co mogłem liczyć. Nic więcej nie pozwoliła zrobić, aż do tego momentu, kiedy któregoś dnia gdzieś na Facebooku wyczytałem, że jest akurat dzień pocałunku. Bzdurny mem na mojej tablicy, a jednak wykorzystałem go, by przełamać własny i jej opór.
Z samego rana, gdy tylko weszła za drzwi, nie zastanawiałem się nawet przez sekundę, zaszedłem ją od tyłu, chwyciłem za brodę i delikatnie pocałowałem w usta. Uwierzcie mi, to był dla mnie naprawdę wielki wyczyn. I co się stało?
Nic. Zrobiła ogromne oczy i uśmiechnęła się. Nie powiedziała, kompletnie, nic. Po prostu poszła do pracy. Tą chwilę zapamiętałem jako coś bardzo wyjątkowego. Zresztą, takich chwil było później znacznie więcej.
Później był dzień chwytania dziewczyn za pośladki. To było także znalezione na Facebooku. Tak naprawdę, nigdy o takim dniu z innych źródeł nie słyszałem. Przypuszczam, że to tylko taka zabawa. No, ale każdy powód jest dobry, kiedy masz ochotę na laskę.
Tym razem byłem wręcz przekonany, że, najnormalniej w świecie, dostanę od Agnieszki po mordzie. No, bo czego mogłem się spodziewać? Pocałunek to jedno, a łapanie za pupę to drugie. Co to miało być?! Koński podryw? Że ja takie głupie rzeczy robiłem, w tym wieku! Tak normalnie złapałem ją za pośladek i powiedziałem:
-Dzisiaj jest dzień chwytania dziewczyn za pupę!
Wiecie co odpowiedziała?
-Wiem, ja też mam Facebooka.
Po chwili spytała:
-No i jak w porządku? Podobało się?
Właściwie, tak mnie zbiła z tropu, że nie wiedziałem, jak się do tego odnieść. Kiedy chciałem chwycić ją tak niby spontanicznie ramieniem za szyję i delikatnie przytulić, odsunęła się.
Dni mijały, właściwie miesiące, a ja dostałem kompletnego zajoba na jej punkcie. Nie umiałem przestać o niej myśleć. Dodała mnie do znajomych na Fejsie, ale niewiele mi to dało, bo ona bardzo mało tam umieszczała informacji o sobie.


Naughty webcam babe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...