56. Mieszanka wybuchowa.
-Aha… - mruknąłem automatycznie.
Znów szczęka opadła mi do samej ziemi. Widziałem to. Widziałem wszystko z najtrudniejszymi szczegółami. Agnieszka, ewenement na skalę światową. Jak ona to robiła, że potrafiła mnie tak zaskakiwać?
Miała średniej wielkości piersi, z dosyć dużymi, brązowymi brodawkami, szerokie biodra i jędrne pośladki. Te spodnie zdawały się być na nią za ciasne, jakby same zsuwały się z jej dupci do dołu. Na dodatek, rozpięty rozporek ukazywał wygolony wzgórek łonowy. Nie cipkę, nie rowek, ale tylko sam wzgórek. Na dodatek wygolony. Bardzo dokładnie wygolony.
Jak ostatnio widziałem to jej intymne miejsce, wtedy, przez te białe majteczki, kipiało jeszcze gęstą kępą włosów. Hmm… teraz było gładziutkie i lśniące, jak u nastolatki. No cóż, ludzie się zmieniają. Taak… szczególnie, że Agnieszka była ostatnio na wakacjach. Nie dało się tego ukryć. Jej skóra była pięknie opalona. Jedynie w miejscu gdzie powinno być bikini widniał jaśniejszy cień.
Teraz, zarzuciwszy jedną rękę za głowę, oparła się o te drzwi i przeciągnęła niedbale, jakby zastanawiając się, co też tutaj robię? Tak naprawdę, jeszcze nic nie robiłem. Tylko patrzyłem. Ona także patrzyła. Sytuacja była niesamowicie elektryzująca. Przynajmniej dla mnie. W moich żyłach w jednej chwili krew się zagotowała. Miałem ochotę rzucić się na nią i po prostu przelecieć.
To była jednak prowokacja. Tak mi się wydaje. Zresztą, nigdy, na dobrą sprawę, tego się nie dowiedziałem. Nie odezwałem się ani słowem. Zdjęła górną część garderoby, złożyła starannie i położyła na sofie. Następnie, nie spuszczając ze mnie wzroku, usiadła na tym starym meblu. Właściwie, to rozsiadła się bardzo wygodnie. Prawie leżała.
Gapiłem się na jej jędrne cycki, na duże sutki i ciemne brodawki wokół nich. Gapiłem się na jej płaski brzuch, na jej idealny, super sprężysty brzuszek. Ona także patrzyła. Patrzyła na mnie, spoglądała spokojnie, lecz uważnie. Cierpliwie obserwowała moje reakcje.
Mijały kolejne sekundy, kolejne sekundy mojej bezczynności. Czekałem, nie mogąc dać sobie rady z własnym podnieceniem i szalejącą wyobraźnią. W mojej głowie kołatało się pytanie: “po to ona to robi? Nie mogłem doczekać się tego, co za chwilę się stanie. Każda kolejna sekunda była cudowną, słodką niespodzianką. Była luksusem sama w sobie, bo mogłem patrzeć i podziwiać jej cudowne kształty. W tej chwili było mi, po prostu, dobrze. Takie delikatne dreszczyki biegały po całej mojej skórze.
Zsunęła się jeszcze niżej. Teraz już prawie leżała. Włożyła kciuki swoich dłoni za górną krawędź spodni i, powoli poruszając biodrami w lewo i w prawo, zaczęła je siebie zsuwać.
To była istna mieszanka wybuchowa. Czekałem w napięciu na to, co stanie się za chwilę. Kutas w moich spodniach stanowczo domagał się wyjścia na zewnątrz. Prężył się i naciskał na materiał, jakby czuł, że stanie się to właśnie teraz.
Uśmiechnęła się. Dopiero teraz się uśmiechnęła. Spojrzała na mnie trochę inaczej. W jej oczach pojawiły się iskierki przekory. Wargi delikatnie drżały, jakby za chwilę miały wybuchnąć gromkim śmiechem, jednak nic takiego się nie stało.
Uśmiechała się w taki sposób, że byłem zmuszony patrzeć na jej twarz. Właśnie na jej buzię, a nie na zgrabne ciało. Od samego początku zakochałem się w jej uśmiechu. To było takie idealne połączenie tych rudo-kasztanowych włosów, okalających ładną buzię i tego rozbrajającego uśmiechu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz